Mirzam Antidotum Ov Marazm – „…There Is No Emptiness…” (2024)

Mirzam Antidotum Ov Marazm – „...There Is No Emptiness...” (2024)

Koniec roku to zawsze czas wszelkich podsumowań i rozliczeń, również związanych z muzyką. Zaskoczenia i rozczarowania, płyty lepsze i gorsze – każde kolejne dwanaście miesięcy przynosi podobne zestawienia. Po obu stronach barykady wymienić można dziesiątki debiutów, a rok 2024 doświadczył ich aż nadto. Do tych bardziej zaskakujących z pewnością zaliczyć można pierwsze LP białostockiej ekipy Mirzam Antidotum Ov Marazm.

Początku tego zespołu sięgają roku 2019, kiedy to z inicjatywy Magnetara (v/g) oraz Ikara (g/d) uformował się pierwszy skład. Trzy lata później duet wypuścił swoją self-titled epkę, wówczas jeszcze bazującą na zaprogramowanych liniach perkusyjnych. Włączenie do ekipy prawdziwego bębniarza – Aliotha, który wraz z basistą IGTL odpowiada za sekcję rytmiczną w nowej wersji kapeli – wyszło im zdecydowanie na dobre. O tym jednak za chwilę.

Album .​.​.There Is No Emptiness​.​.​. miał swoją premierę pod koniec listopada, stanowiąc tym samym zamknięcie tegorocznego katalogu nowości płytowych wydawnictwa Via Nocturna. Na przestrzeni dziesięciu numerów kapela z podlaskiej stolicy oferuje słuchaczom cios za ciosem. Podczas odsłuchu krążka Mirzam Antidotum Ov Marazm nie ma ani chwili wytchnienia, bowiem każdy kolejny kawałek wgniata w fotel. Jest szybko i agresywnie. Masa dźwięków spada na słuchacza, w czym przy pierwszym kontakcie z albumem nieco trudno się połapać. Pierwsze wrażenie może zatem pozostawić odbiorcę skonfundowanym i skołowanym. Niemniej jednak mamy tu do czynienia z płytą, która zyskuje z każdym kolejnym podejściem. Bezkompromisowy mariaż death metalu z blackowymi inspiracjami, a nawet grindcore’owym sznytem – tak pokrótce można zaszufladkować Mirzam Antidotum Ov Marazm i ich .​.​.There Is No Emptiness​.​.​..

Jeżeli mieliście już okazję trafić na epkę Mirzam Antidotum Ov Marazm, to mniej-więcej możecie wiedzieć, czego spodziewać się po ich długograju. Kompozycyjnie jest tu sporo odniesień do szwedzkiego black i death metalu, a szczególnie Marduka. Białostoczanie nie grają jednak w tej samej lidze, ale dajmy im jeszcze parę lat, gdyż to, co już teraz mają do zaoferowania, może napawać słuchacza sporymi nadziejami. Warto wrócić do wspomnianej już sekcji rytmicznej, gdzie perkusyjne pasaże zdają się stanowić swoisty trzon muzyki na płycie .​.​.There Is No Emptiness​.​.​..

Tu jednak należy wspomnieć, że udział w nagraniach sekcji perkusyjnych brał Krzysztof Klingrein, który położył świetne podstawy pod ten album. Muzyk sesyjny, który brał udział w nagraniach z ponad siedemdziesięcioma kapelami, zbudował zdecydowanie najmocniejszy punkt oparcia na .​.​.There Is No Emptiness​.​.​.. Wykorzystany tu styl bicia można porównać do bębnienia Stormblasta w Infernal War, co powinno być wystarczającą nobilitacją. Z kolei włączony na stałe do składu Alioth ma dopiero 16 lat i już radzi sobie z materiałem z płyty bardzo dobrze, czego dowodem są nagrania z koncertów Białostoczan, dostępne w necie.

Pisząc tę recenzję celowo omijam tytuły poszczególnych kompozycji z debiutanckiego LP Mirzam Antidotum Ov Marazm. To nie tak, że żaden z numerów nie zasługuje na osobne potraktowanie. Zwyczajnie uważam, że album należy chłonąć całościowo – od pierwszej do ostatniej sekundy, nie rozdrabniając się na konkretne kawałki. Każdy z nich bazuje na podobnym formacie, gdzie pierwszych parę sekund zajmuje ambientowe intro, po którym na pierwszy plan wychodzi metalowa artyleria.

Całościowo znaleźć można również odwołania do starszych wydawnictw fińskiego Impaled Nazarene, a nawet pewien wpływ Napalm Death. Białostocka kapela bierze po trochu z różnych kierunków w sztuce metalu, tworząc solidny balans pomiędzy nimi.

Nie jest to może debiut roku, ale mamy przed sobą naprawdę solidnie skomponowany i wyprodukowany krążek, który zadowoli niejednego fana black, death i blackened death metalu. Pierwszy longplay Mirzam Antidotum Ov Marazm przede wszystkim napawa optymizmem. Choć próżno tu szukać rewolucji w muzyce, to jednak kwartet z Białegostoku dostarcza solidnego grania, które dobrze rokuje. Warto śledzić poczynania kapeli – jestem przekonany, że ekipa dopiero się rozkręca, a kolejne lata przyniosą godnego uwagi następcę albumu .​.​.There Is No Emptiness​.​.​.. Póki co czekam na ogłoszenie trasy, bo chętnie posłuchałbym twórczości kapeli na żywo.

Ocena: 8/10

Mirzam Antidotum Ov Marazm na Facebooku.

Mirzam Antidotum Ov Marazm na Spotify.

 

vlad
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .