Site icon KVLT

Monument of A Memory – „Catharsis” (2016)

Amerykanie to lubią z pompą. Jak już wskrzeszać po raz kolejny deathcore czy metalcore to z piskiem opon. Skład z New Jersey, niejaki Monument of A Memory, w lipcu br. uraczył słuchaczy cięższych acz nieskomplikowanych dźwięków swoją drugą EPką pod znaczącym tytułem Catharsis. I co z tego „oczyszczającego” rytuału wyszło? Niewielki popis intensywnego grania w rytmy core’owe, wokalnie bez specjalnych porywów, aranżacyjnie bez specjalnych niespodzianek. Płyta składa się z 5 utworów, z których ani jeden nie wrył mi się w pamięć, i ani jeden nie zachwycił.

Skupmy się najpierw na dobrych aspektach młócenia Monument of A Memory. Młócenia – bo sami tak stwierdzicie, jeśli odpalicie epkę i nawet się nie zorientujecie, że to koniec. Ot, taki względny pozytyw na początek. Kompozycje są ładnie poskładane. Siarczyste riffy, porządna perkusja i odpowiednio poukładany stylistycznie wokal. Możliwości growlowania, wrzeszczenia i bardziej melodyjnego śpiewania Tommy Gehringer pokazuje dopiero w trzecim utworze Holdfast, który moim zdaniem najbardziej zasługuje na uwagę, także ze względu na ciekawsze gitary. Elektroniki praktycznie brak, co w tym wypadku też wychodzi na plus. No to jedziemy niestety w dół. Na tej płycie nie ma nic nowego! Jeśli zmielimy styl Lamb of God i wczesnego Killswitch Engage, dodamy miejscami szczyptę skandynawskiego melodeathu, jak w utworze Heaven Is A Place On Earth With You, to wyjdzie właśnie twór Monument Of A Memory. Inspiracji aż nadto, ciągle z poczuciem „to już było”. Jakieś urozmaicenie w postaci zamknięcia utworu z chórkiem pojawia się w Departure. Ale całości już nie ratuje.

Można by się przyczepić, że szukam dziury w całym. Niby wszystko się zgadza, niby wszystko pasuje, technicznie bez większych zarzutów, ale kompletnie mnie to nie przekonuje. Nie byłoby źle, gdyby Panowie znaleźli swój własny styl, punkt zaczepienia, nad którym można by się zastanowić, czegoś muzycznie doświadczyć. Dla mnie płyta Catharsis przechodzi bez echa i nieszczególnie pochylę się nad nią po raz kolejny. Niemniej jednak, jeśli wyjdzie kolejny krążek Monument of A Memory, sprawdzę, czy jakiś rozwój nastąpił. W końcu solidne naparzanie nie jest złe. Czasami.

Ocena: 5/10

Latest posts by Joanna Pietrzak (see all)
Exit mobile version