Morose Death to projekt, którego początków należy szukać w głębokich podziemiach lat 90., kiedy to funkcjonował jako zespół i stworzył dwa dema, pierwsze wydane w 1991 roku Deadly Aggression, i drugie z roku 1992 Resemblance of Perfection. Jakoś potem zespół przestał istnieć, by przez długi czas milczeć i przyznam szczerze, że do niedawna nie miałem pojęcia o jego istnieniu. Sytuację zmienił fakt wydania obu tych demosów na płycie The End wyprodukowanej przez zespół. Nie znam dokładnych szczegółów związanych z tą produkcją i reunionem, gdyż projekt utrzymuje dosyć tajemniczy status. Jedyne, co wiem, to fakt, iż utwory znajdujące się na The End to nic innego, jak te pochodzące ze starych demosów, ale nagrane i zmiksowane na przełomie 2019-21 i w sumie na ten moment tyle mi wystarczy.
The End polubiłem od pierwszych sekund kompozycji uderzającej po intrze. Eternal Suffer momentalnie zdradziło, że materiał jest przesiąknięty duchem początków lat 90., które jak dla mnie były i nadal są najlepsze dla death metalu. Aura unosząca się nad Morose Death śmierdzi najlepszymi tradycjami sceny death. i słuchając go, czuję się znowu jak nastolatek przeglądający katalogi Baron Records czy Carnage w celu wybrania kolejnego zakupu wysyłkowego. Na The End, poza tym wyjątkowym klimatem, można uświadczyć ogromu staroszkolnego, przepełnionego gruzem metalu, który w średnich tempach wbija powoli gwoździe w miękkie ciała swych ofiar. Atmosferę zła pogłębiają oldschoolowe na wskroś wstawki klawiszowe, kojarzące się z początkami Therion czy Amorphis. Gdy przy porównaniach jesteśmy, to polecam wszystkim, którzy pamiętają płyty Golgotha, Ascaris, Betrayer, Pandemonium lub pierwsze dokonania Traumy. Z zagranicznych porównań mógłbym wspomnieć Bolt Thrower i ich monumentalny, walcowaty death metal z czasów Warmaster, generalnie same klasyki gatunku.
Dobrze się tego słucha, a serce się raduje, że mogłem poznać nowy/stary album mojej ulubionej ery w metalu. Ciekawi mnie bardzo jakie będą dalsze ruchy projektu i czy comeback zakończy się tylko na wydaniu tego materiału. Polecam The End bez wyrzutów.
Ocena: 10/10
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026

