Murder Spree – „Time to Rise Up” (2015)

Choć takie wyznanie to prawie recenzenckie harakiri, przyznam się: należę do tej grupy ludzi, którzy generalnie drugą falę thrashu przekładają nad pierwszą. Oczywiście gigantów jak Kreator czy Demolition Hammer nie da rady przeskoczyć, niemniej ogólne brzmienie i klimat jest po stronie wersji neo-. I tak właśnie gra włoskie Murder Spree.

Time to Rise Up jest pierwszym długograjem makaroniarzy, zawiera osiem kawałków i trwa około dwudziestu pięciu minut. Dwadzieścia pięć minut, które okazują się porównywalne jakościowo z takimi tuzami neokataniarstwa jak Gama Bomb, pierwszy krążek Crisix lub, też włoskie, Game Over i Ultra-Violence. Takie dobre, znaczy się.

Z drugiej strony płyta nie przedstawia najmniejszej nawet koncepcji innowacyjnej. Czytaj: rżnie schematy jak Johnny Sins na planie filmowym. Znasz choć jeden wyżej wymieniony zespół? No to zasadniczo Murder Spree też znasz. Niemniej makaronki mają to gdzieś i chcą się po prostu dobrze bawić. Wydaje mi się wręcz, że Time to Rise Up miało być takie oklepane w formie i treści. I w ogóle nie przeszkadza jej to być świetną, neothrashową płytą.

Zabawa zaczyna się już na W.O.T./Fading Away. Pomijając intro, od którego dostaję nagłego ataku agresji i ślinotoku (i zaręczam, że Ty też dostaniesz), już pierwsze riffy dają dużo frajdy. Bardzo podoba mi się zaprezentowana tu gonitwa motywów. Mimo, że każdy jeden już gdzieś-kiedyś słyszałem, bania sama się giba. Do tego są do siebie świetnie dopasowane i razem po prostu noszą. Noszą głównie kawałki False i A New Hope. Choć prawdę mówiąc, one wszystkie dają słuchaczowi dokładnie to, czego tu się szuka. Jest thrash, jest shred, jest mosh, jest piwo, deptanie pozerów/hipsterów, jest bezkompromisowo i pozytywnie. I niczego więcej tu nie trzeba.

Świadom jestem, że dużo tu nie napisałem. Wybaczcie, lepsi ode mnie już tą muzę opisywali, choć niekoniecznie pod tą nazwą. Coś takiego było już miliony razy i będzie pewno jeszcze więcej. Zaletą Murder Spree jest bardzo dobre odgrywanie tych starych i ogranych schematów. Oni w niczym nie ustępują bardziej znanym nazwom i prawdopodobnie będą równie znaną neokataniarzom marką. Jakbyście nie mieli czegoś w tym stylu na półeczce i znaleźle Time to Rise Up na jakiejś promocji, to polecam.

Ocena: 7,5/10

Kapitan Bajeczny
Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .