Sol Records jak już coś zasoli… Trzysta egzemplarzy debiutanckiego krążka germańskiej kapeli z Kassel już samo z siebie brzmi jak biały kruk. A wszystko to zamknięte w albumie trwającym niewiele ponad trzydzieści pięć minut. Toż EPki trwają dłużej. Co to musi być za rzeź niewiniątek…
No i jest, choć krótkie bezpłciowe Intro wcale tego nie pokazuje. The Beauty of Suffering to już zupełnie inna beczka. Black metal zagrany klasycznie jak za dobrych lat dziewięćdziesiątych przekonuje do siebie od pierwszego kopa. Piwniczny klimat nie przeszkadza przy tym niezłej selektywności i umiarkowanej czystości brzmienia, przez co odbiór jest jednak łatwiejszy, a sama muzyka bardziej zrozumiała. I choć w drugiej połowie tego numeru tempo wyraźnie spada (co odczytać należy jako określenie pejoratywne), to już w tytułowym I am the Serpent brzmi to naprawdę fajnie. Prosta, czytelna i powtarzalna linia melodyczna przyspiesza z każdą minutą, a ostry wokal jest umiejscowiony idealnie między oszalałą perkusją, gitarą i basem. False Prophets powtarza udany i niestety oklepany przepis na sukces, i choć ciężko o tej muzyce mówić jako o odkrywczej i nowatorskiej, to słucha się jej z umiarkowanym zaciekawieniem. Przedostatni Spit to Their Graves budzi się raczej powoli i ociężale, tylko czysta deklamacja wskazuje, że niemiecki duet miał nieco odmienny pomysł na ten numer. A przynajmniej na jego początek, gdyż w okolicach drugiej minuty Panowie wracają do swoich nominalnych temp i klimatów. Choć nie da się ukryć, że stygmat kawałka nieco wolniejszego pozostaje z nami do końca. Krążek zamyka nieco krótszy utwór Ode to the Nothingness. Oda do nicości nie może brzmieć inaczej niż minorowo, niemniej nie spodziewałem się po tym utworze kopii kawałka poprzedniego. Przy tej ekspresji takie wolniejsze granie wypada niestety nieco nijako.
Nigrum Tenebris zadebiutował albumem, który jest umiarkowany. W dobie wszechobecnej i zalewającej nas muzyki, twórcom jest znacznie trudnej stworzyć coś, co wyszłoby poza kanwy standardowego grania i wniosło do gatunku coś nowego i niespotykanego. To niewątpliwa trudność i pomimo znacznie szerszego dostępu do sprzętu i studiów nagraniowych, powoduje przewrotnie, że nagranie dobrej płyty jest znacznie trudniejsze niż było to w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to dobra gitara była marzeniem, a dobre studio nie było nawet w takiej sferze. To wszystko powoduje, że I am the Serpent jest kolejnym krążkiem, który wyląduje na półce obok wielu podobnych. A puszczony za jakiś czas dla beki nie da cienia gwarancji, że słuchacz powie: O! To jest ten debiutancki krążek Nigrum Tenebris, rzecz nie do zdobycia, a ja mam first pressa!
Nigrum Tenebris na Fecebooku
Nigrum Tenebris na Bandcamp
Nigrum Tenebris w Encyklopedii Metalu
Ocena: 7/10
- Mysthicon – „Bieśń” (2025) - 28 sierpnia 2025
- Sombre Figures – “Streams of Decay” (2021) - 15 lutego 2022
- Nigrum Tenebris – “I am the Serpent” (2021) - 14 lutego 2022

