Obituary to zespół, który był zawsze wielbiony w naszym kraju. Nawet podczas wielkiego spadku popularności death metalu i pomimo płyty World Demise, zaczynającej nieco gorszy okres w karierze zespołu, muzycy mogli liczyć na wsparcie swoich fanów w Polsce. Jego trzy pierwsze albumy i świetne koncerty zaskarbiły sobie dozgonną miłość naszych metalowców i wydaje się, że nic już tego nie zmieni. Od lat Obituary dostarcza nam nową muzykę w sposób, w jaki jest ona skonstruowana – bez pośpiechu, ale solidnie. Na nowy krążek czekałem z wielką ciekawością. Bardzo dobra passa kapeli w ostatnich latach wskazywała, że możemy spodziewać się czegoś naprawdę mocnego, a pierwszy singiel promujący, The Wrong Time, to potwierdził. Utwór jest utrzymany w najlepszych standardach Obituary, oferując powrót do lat 90. z odpowiednią domieszką tego, co można nazwać teraźniejszą twarzą zespołu. Album nosi tytuł Dying of Everything i miał premierę w dniu 13 stycznia 2023 pod skrzydłami kvltowego Relapse Records.
Recenzję zacznę jednak od małego narzekania. Obituary nagrywa płyty od jakiegoś czasu samodzielnie. Do tej pory nie miałem z tym problemu, ale kontakt z singlami wywołał totalnie mieszane uczucia. Może nie brzmiały źle, ale jestem pewien, że mogłyby lepiej. Co za tym idzie, nie licząc petardy w postaci The Wrong Time, nie byłem jakoś specjalnie zachwycony kolejnymi singlami, wręcz je olałem po kilkunastu sekundach, zawiedziony brzmieniem. Do całości Dying of Everything w związku z tym podszedłem z małym ociąganiem, z obawami, że się zawiodę.
Jak mówią „ludzkim jest się mylić” i tak też się okazało z Obituary. Płyta słuchana w całości wchodzi dobrze, mam nadal pewność, że album mógłby być lepiej wyprodukowany, ale nie jest to temat skreślający kompozycje. Zespół napisał świetne utwory, które utrzymują odpowiedni klimat i po prostu ratują resztę z nawiązką. Dying of Everything od pierwszego uderzenia w postaci Barely Alive pokazuje, że Obituary miał ambicję stworzenia swojego najlepszego albumu od dobrych dwudziestu paru lat – najlepszego, bo wieloma elementami nawiązującego do Slowly We Rot, Cause of Death i The End Complete. Utwory dosłownie można po riffach porównywać do tych albumów, a całość charakteryzuje wysoka dynamika. Jak to zespół nas przyzwyczaił w przeszłości, tak i na nowej płycie nie brakuje kawałków opartych na podwójnej stopie podbijającej pod prosty riff (The Wrong Time, By the Dawn) czy wolniejszych kompozycji, opartych na klasycznych, wypuszczonych riffach rodem z The End Complete (np. My Will To Live). Co bardzo cieszy, John Tardy postawił w kilku momentach na wokalizy przypominające wyziewy z Cause of Death, które jednoznacznie kojarzą się z klasykami w postaci Infected czy Dying. Do szczęścia może jedynie brakować solówek Jamesa Murphy’ego, ale wszystkiego mieć nie można.
Podsumowując, zdaję sobie sprawę, że każdy sam sprawdzi ten album. Zainteresowanych jest wielu i niespecjalnie będą potrzebowali czytać czyjeś słowa, by sięgnąć po Dying of Everything. Myślę, że ważne jest wspieranie dobrych zespołów, które po wielu latach walki na scenie nadal mają energię i chęci, by wskoczyć na najwyższe obroty, nie męcząc się jednocześnie swoim stylem. Mam wręcz wrażenie, że nowe Obituary to płyta oddająca hołd złotym latom zespołu, mająca dać ludziom to, co najlepsze w jego stylu. Ja to kupuję, słuchając go, nie mam wrażenia, że coś było tworzone na siłę, że coś było wymuszone, by lepiej się sprzedać. Dying of Everything to po prostu album Obituary, z jego wszystkimi zaletami i wadami, więc jeżeli lubisz ten zespół, to nowy album pewnie również polubisz.
Ocena: 9/10
- Pierwsza edycja PSYCHOSHOW - 25 marca 2026
- Kingdom of the Lie – „About the Rising Sun” (1993/2025) - 21 marca 2026
- MESSIAH, HELLFUCK, BRÜDNY SKÜRWIEL – GDAŃSK (13.03.2026) - 17 marca 2026
Tagi: 2023, death metal, Dying Of Everything, Obituary, old-school death metal, recenzja, Relapse Records, review.






