We wrześniu bieżącego roku odbyła się premiera trzeciego albumu jednoosobowego projektu Blake’a Lamoureuxa – Ophidian Memory. Płyta nosi tytuł Carrion Lord, jest następcą Our Shattered Garden (2023) i The Stag (2022), oraz EPki Ophidian Memory (2021).
Zacznijmy od tego, że muzyka na Carrion Lord jest bardzo urozmaicona. Blake nie boi się wpuszczać różnych wpływów, ale wie też, jak to zrobić, by utwory były spójne i zjadliwe. Niewątpliwym motorem całej machiny jest motoryczny death metal, któremu najbliżej moim zdaniem jest do kapel takich jak Centinex. Nie ma tu typowej jazdy pod melodie z Goeteborga, mamy za to do czynienia z pewną dozą melodii utrzymanych w harmoniach gitarowych, którą można podciągnąć pod wrażliwość szwedzkich muzyków „środka” – mieszających melodyjny death metal ze starą szkołą, jak to robi na przykład wspomniany Centinex. Słychać tu też dużą miłość do dzieł Chucka Schuldinera przekutą na własny użytek, dzięki czemu wpływy te nie są nachalne i stają się bardzo fajnym urozmaiceniem.
Atuty jakimi są ciekawe melodie i harmonie, nie byłyby takie dobre, gdyby nie postawiło się ich naprzeciw konkretnej rytmice, silnej dynamice i ostatecznie brutalności. Na nowym albumie Ophidian Memory nie zabrakło blastów, jadu i odpowiedniej ilości ciężaru, będących balansem do lżejszych partii. Jedno uzupełnia drugie, a całość jest zgraną w harmonii dobrą sztuką wyważonego metalu. Bardzo podobają mi się także akustyczne partie, gdzie Blake pozwolił sobie na śpiew. Jest w tym klimat, jest w tym polot i brak przesadzonej słodyczy.
Po poznaniu płyty bardzo się zdziwiłem, gdy okazało się, że projekt pochodzi z Iowa w Stanach Zjednoczonych. Jest w tym materiale coś na wskroś europejskiego, kierującego myśli ku Szwecji lub innym, bardziej mrocznym i zimnym krajom niż miasto Des Moines w Ameryce. Nie chodzi mi nawet o to, iż gdzie nie trafię na wzmiankę o Ophidian, to widzę „melodyjny death metal”, chodzi mi o sposób tworzenia muzyki, jej klimat jako całości składowych ją budujących – tak się robi po prostu muzykę na starym kontynencie. Nie jest to oczywiście zarzut, chciałem zwrócić na ten aspekt uwagę czytelników by wiedzieli, że nie jest to projekt jeden z wielu, a wręcz coś wyjątkowego na scenie death metal w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie polecałbym ten album fanom Death, Daath, Hypocrisy, Sinsaenum czy Centinex. Album zawiera w sobie sporo muzyki, dużo się na nim dzieje, ale moim zdaniem warto go dobrze poznać. Pomimo, że nie odkrywa Ameryki (Europy również) to jest w nim coś odświeżającego, sprawiającego, że ma się ochotę do niego wracać i cieszyć się jego bogatymi strukturami. Jest to zdecydowanie solidny materiał, a nazwa Ophidian Memory – warta zapamiętania.
Ocena: 8/10
Ophidian Memory na Bandcampie.
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2024, Carrion Lord, death metal, Extreme Metal, OPHIDIAN MEMORY, recenzja, review.






