Owls Woods Graves – „Secret Spies of the Horned Patrician” (2022)

Dobrze móc wejść w nowy rok płytą tak skutecznie przeciwdziałającą zimowej chandrze. Albumem pełnym werwy, szybkich temp, chwytliwych riffów, sprawnie zagranym, a nawet na swój sposób przebojowym. Owls Woods Graves, grupa znana z mieszania black metalu z punk rockiem, na swoim trzecim wydawnictwie wyraźnie uwypukliła drugi z powyższych gatunków. Efektem takiego działania jest młodzieńczo bezczelne oraz prawdopodobnie najodważniejsze dokonanie w dorobku Krakowian.

Zmiana proporcji obu muzycznych składowych nie wpłynęła radykalnie na charakter brzmienia wypracowanego przez grupę. Secret Spies of the Horned Patrician zawiera sporo blastów perkusji i gitarowych melodii granych techniką tremolo. Słychać je w otwierającym album, thrashowo-crossoverowym The Entity, krótkim, niemal grindcore’owym Rabies oraz w przywodzących na myśl norweski black metal z lat 90. ubiegłego wieku Obscure Monastery i At the Crossroads (do nich jeszcze wrócę). Podobny etos grania przeważa na czterech z dziewięciu kompozycji współtworzących trwającą 31 minut i 6 sekund płytę. Następca wydanego w 2019 roku longplayu Citizenship of the Abyss jest od swojego poprzednika przystępniejszy w odbiorze, a dla słuchacza chcącego zapoznać się z twórczością Owls Woods Graves może być po prostu najlepszą opcją na start. Nie bez znaczenia jest także fakt, że muzykę zarejestrowano na żywo, w studiu No Solace. Nowe nagrania brzmią dynamicznie – prawie jak dobra koncertówka.

W pozostałych numerach z Secret Spies…, więcej miejsca dostały punkowe power chordy, nieskomplikowane beaty bębnów, a nawet skandowane w wielogłosie teksty, których wykonanie przywodzi na myśl stadionowe przyśpiewki kibiców piłki nożnej. Najlepszym potwierdzeniem wspomnianej wcześniej młodzieńczej bezczelności jest celnie zatytułowany Antichristian Hooligan. Jego „knajpianie” śpiewany refren („Tonight, I’m drunk / There’s one thing on my mind / I’m a teenage punk, antichristian hooligan) sprawia wrażenie bycia listem miłosnym do amerykańskiego punku od Agnostic Front czy Rancid. Skandowanie słychać także w Return of Satan, przypominającym próbę ożenienia późnego Misfits (tego z Michale’em Gravesem na wokalu) i twórczości Venom.

Przebojowość objawia się natomiast w moim ulubionym, garage rockowym Bats in the Belfry. Rozpoczyna go partia podwójnej stopy perkusyjnej, zaczerpnięta z Overkill Motörhead, oraz riff, który z powodzeniem mógłby znaleźć się równie dobrze na albumie Mgły. Po chwili następuje bardziej „piosenkowa” część tej kompozycji, przywodząca na myśl słynny koncertowy cover I Got Erection Turbonegro w wykonaniu Behemoth. To jednak Idzie Diabeł jest prawdopodobnie najbardziej zaskakującym nagraniem: poza novum, jakim jest niepojawiająca się w pozostałej twórczości zespołu polszczyzna, a także obecnością wspomnianego wcześniej skandowania, numer jest oczywistym hołdem dla twórczości puławskiej Siekiery sprzed Nowej Aleksandrii (a właściwie jej inkarnacji z Tomaszem Budzyńskim przed mikrofonem). W Idzie Diabeł świetnie osadzono też wolny riff basu M. (wraz z premierą Secret Spies of the Horned Patrician duet The Fall i E.V.T. przekształcił się w trio, werbując odpowiadającego za gitarę basową i dodatkowy wokal lidera Mgły oraz Kriegsmaschine). Całość zamyka Zobaczysz – zimnofalowy, polskojęzyczny i black metalowy eksperyment, który tak jak i Antichristian Hooligan może polaryzować fanów OWG.

Nadszedł czas na łyżkę dziegciu w beczce miodu. Panujący tu rozstrzał stylistyczny wybija z klimatu i może powodować potrzebę pomijania niektórych utworów – co zresztą robiłem po wielokrotnym przesłuchaniu całości. Mowa tu o dwóch kompozycjach przywodzących na myśl Norwegię z czasów świetności pierwszego składu Mayhem: Obscure Monastery i At the Crossroads. Ich problem polega na braku wyrazistości w stosunku do pozostałych kawałków, które szybko zostają w głowie. Obie kompozycje są bowiem względnie szablonowe, a na tle całego albumu wydają się być po prostu mniej interesujące. W moim odczuciu nieobecność wymienionych powyżej numerów wpłynęłaby pozytywnie na wrażenia z odsłuchu. Konkretniej rzecz ujmując – udany album stałby się jeszcze lepszą EP-ką. Nie zmienia to faktu, że najnowsze dokonanie grupy uznaję za najlepsze w jej dotychczasowym dorobku. Jestem niezmiernie ciekaw przyszłej twórczości zespołu. Nie zdziwi mnie bowiem ani kontynuacja obranej na poprzednich płytach drogi, ani nagranie czegoś całkowicie punkowego czy też jeszcze bardziej eklektycznego niż Zobaczysz.

Ocena: 8/10

Owls Woods Graves | Facebook

Hubert Pomykała
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .