Problem z debiutanckim krążkiem zespołu Pain Therapy polega na tym, że pewne pozory zapowiadają coś innego, niż finalnie otrzymujemy. Okładka chyba bardziej pasowałaby do jakiejś core’owej kapeli o industrialnym zabarwieniu, w opisach muzyki grupy pojawiają się też takie łatki jak hard rock i heavy metal, a początek singlowego kawałka What Happened To My Mind nawet pasowałby do tych określeń. Nawet… No właśnie, wpadamy czasem w pewne schematy przyzwyczajeń (przynajmniej ja wpadam). Cała jednak reszta bliższa jest w moim odczuciu brytyjskiej scenie lat 90. i takim zespołom jak Suede, Muse, czy Supergrass, a zatem rockowemu graniu, nie wykluczającego popowych melodii, ale też niepozbawionego alternatywnego zacięcia. I jeśli w takich kategoriach rozpatrywać debiutancki krążek Włochów, takich odniesień używać to… jest całkiem nieźle!
Bardzo dobrze wychodzą Pain Therapy konfrontacje z akustycznymi brzmieniami. Najlepszym tego przykładem są otwierająca i zamykająca płytę klamra w postaci I Hate Music / I Love Music, gdzie gitara i cicho – choć z pewnym nerwem – śpiewający wokalista budują fajny klimat. Lirycznie robi się jeszcze choćby w This Is Your Song, albo w romantycznym Sweet Journey, w którym z kolei główną rolę odgrywa fortepian. Ale sporo na Pain Therapy elektrycznych gitar, podanych w stylu bliższym co bardziej zadziornych kapel z kręgu britpopu (Crucify Your Mind, Children Of Just War) – nawet wokal Jacoppo Carducci’ego przypomina nieco głos frontmana Starsailor.
Zespół sporo kombinuje, bawi się dźwiękami i aranżacjami, rzadko jednak schodząc na hardrockowe tory, więc dla fanów łojenia może to być wada. Ale ten eklektyzm da się lubić. Podobać się może taneczny rytm i bas, jak z Psycho Killer Talking Heads w piosence Grey. Nieco dancingowy, podany z pewnym mrugnięciem oka i bogatszą aranżacją Run Baby Run też wypada bardzo ciekawie, podobnie jak z pomysłem zaaranżowany Imprisoned In Golden Cage.
Pain Therapy bawi się konwencjami. Do ich propozycji trzeba podejść z pewnym dystansem, a wtedy piosenki zawarte na debiutanckim albumie grupy ukażą paletę interesujących dźwięków. Ale pamiętajcie – występuje tutaj niemal całkowity brak metalu i sporo na tym krążku popowych naleciałości. Nie wszystkim to będzie przeszkadzać (niektórzy przyklasną nawet!), ale ostrzegam, bo wszak jesteśmy portalem, który najczęściej skupia się na mocniejszych dźwiękach.
Oficjalna strona zespołu na Facebooku
- DANIEL LAKE – „USBM. Amerykański Black Metal: Rewolucja tożsamości” (2026) - 19 sierpnia 2026
- MASTECTOMY – „Mass Murder Gospel” (2025) - 23 lipca 2026
- NUMEN – „Erre” (2026) - 17 lipca 2026

