Peacemaker – „Internal Revolution” (2024)

Po długim ciągu recenzji opisujących diabelskie klimaty czas delikatnie odsapnąć i skierować się na inne tory. Stało się to dla mnie możliwe dzięki pochodzącej z Rawicza załodze Peacemaker i ich nowej płycie Internal Revolution, wydanej pod koniec 2024 roku za sprawą hardcore’owej wytwórni Spook Records.

Dla tych, którzy nie mieli okazji spotkać się wcześniej z tym projektem, nadmienię, iż buja się z przerwami w undergroundzie od 1998 roku, a muzycy mieli okazję zdobywać swe doświadczenie pod takimi banderami jak Ass To Mouth, Mortemorium czy Icon of Evil. Band nagrał do tej pory splita, dwie Epki i album, co na tyle lat działalności nie jest jakimś imponującym wynikiem, ale jakieś tam podwaliny zostały położone. Internal Revolution to natomiast też trochę taki „oszukany” pełniak, bo składa się na niego jedynie sześć świeżych kompozycji i trzy pochodzące z Epki Words of My Life. Kompilacja ta daje niecałe pół godziny muzyki, co (przynajmniej dla mnie) jest wynikiem wystarczającym.

Zacznę od opisu nowości. Zespół posiada korzenie głęboko wrośnięte w scenę grindcore, ale na tym materiale skutecznie się od nich odcina, minimalizuje i kieruje się w kierunku staromodnego metalcore’a, co bez dwóch zdań mogę pochwalić, bo najzwyczajniej takie rzeczy lubię. Krótkie, siłowe kompozycje stawiają na dynamikę, energię i nienachalny ciężar. W tę, nie da się ukryć, ograniczoną formę przekazu muzycy włożyli sporo muzyki, mieszając konkretnie rytmami i ilością motywów na utwór, co daje nienudzący efekt. Muzykę, jaką tu panowie zaproponowali, można porównać do Full Blown Chaos, wczesnego Hatebreed czy Dead Man’s Chest. Nie jest to może jeszcze taki poziom ataku, jak w przypadku wymienionych nazw, ale kierunek jest właściwy, a jakość wystarczająca, by skutecznie kopać dupy.

Co do bonusów w postaci Epki, to moje zdanie jest już nieco gorsze. Peacemaker prezentuje tu ciągoty do noise’u, a niektóre riffy kojarzą mi się nawet z nu metalem. Łącząc to z HC, stworzył materiał, którego ciężko mi się słucha. Czuję tu jakby niezdecydowanie i cieszę się, że zespół poszedł w takim kierunku, w jakim poszedł.

Internal Revolution to w sumie nowa twarz i kierunek dla Peacemaker, bo do tej pory nigdy aż tak silnie nie uderzył w stronę hardcore’a. Ja to kupuję i powiem szczerze, że z chęcią bym usłyszał takiego pełnoprawnego longa z rzeczami w podobnym klimacie. Fajnie by było również, gdyby band miał okazję porządnie nowości ograć na żywo by scementować styl.

Ocena: 7/10

Peacemaker na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .