Pogavranjen „Jedva Čekam Da Nikad Ne Umrem” (2016)

Fryderyk Chopin był entuzjastą twardych narkotyków. Podobnie jak wielu artystów wielkiego kalibru, uwielbiał ostrą jazdę bez trzymanki. Brał wszystko, co pomogło mu tworzyć muzykę. Jim Morrison, Marlin Manson, Ozzy Osbourne mieli jeden cel – nabić się maksymalnie, by wytrzymać presję otoczenia i tworzyć dźwięki. One potem stały się samodzielnie egzystującymi bytami. Kim, więc byli by ci „wielcy” bez dilerów?

Nie wiem, kto dostarcza dragi chłopakom z Pogavranjen, ale ich Jedva Čekam Da Nikad Ne Umrem to psychodeliczna podróż po świecie walcowatych, ciężkich, ponurych melodii. Z jednej strony wprowadzają w stan zawieszenia, a z drugiej wciągają niczym wirująca spirala. Chorwaci w jednym utworze potrafią zawrzeć wiele muzycznych wątków. Raz w Parahaoma wykręcają zawiłe wygibasy, wybuchają skrajnie brzmiącymi barwami, a potem łagodnieją, by za chwilę wystrzelić z hukiem. Ten obraz złożonych elementów tworzy ciekawy, wielowarstwowy odbiór. Innym razem za pomocą czarnego metalu w Xolotl bawią się w „jazzujących” ponuraków – tam improwizują, odpływają w progresję. Kiedy indziej w Olam Ha-Ba melodyjnie zamykają się w ponurym schemacie melancholii.

Nie mam pojęcia, jakimi narkotykami faszerują się Chorwaci, ale wspomagacze nigdy nie komponują muzyki. Muzykę komponuje Pogavranjen. Jedva Čekam Da Nikad Ne Umrem to paleta uczuć. Mamy tam eksplozję radości ujętą w kaskadzie plątaniny riffów i smutek wyrażony poprzez walcowate, powolne i nastrojowe kompozycje. Sam album jest zróżnicowany, bo obok mrocznych, transowych partii o awangardowym charakterze, nie zabrakło też szybszych, wręcz ostrych jak brzytwa fragmentów. Ten krążek posiada feeling, który jest w takim graniu nieodzowny, a do tego ma pierwiastek oryginalności. Skromny, ale wystarczający, bo w połączeniu z ciekawymi patentami pozwala zrodzić materiał całkiem unikalny. Przy okazji nie jest to spuścizna po Mayhem.

Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z Pogavranjen, nawet jeśli o poprzednim Sebi Jesi Meni Nisi w polskiej prasie było głośno. Dziś chorwacka horda związała się z Arachnophobia Records. Wiadomo, że Polska metalem stoi i wydawca dołoży swoją cegiełkę do sukcesu chłopaków z Zagrzebia. Sam zespół nie pozostanie dłużny i odwzajemni się nawet z nawiązką. Posiadają jeszcze jeden ważny dodatek do zabawy – zdolność wyrażania emocji. Mi te atuty wystarczą, by łykać ich muzykę jak młody pelikan żabę.

Ocena: 10/10

(Visited 2 times, 1 visits today)

Tagi: , , , .