Site icon KVLT

Preamp Disaster – „By the Edges” (2022)

Szwajcarskiemu Preamp Disaster, mimo trzech pełnych albumów w katalogu, nie udało się jeszcze wypłynąć na szerokie wody i zdobyć rzeszy fanów. Szkoda. Oceniając twórczość kwartetu wyłącznie przez pryzmat ich ostatniego wydawnictwa – wypuszczonego na świat w lutym tego roku krążka By the Edges – mają oni w rękach narzędzia niezbędne do tego, żeby choć zaznaczyć swoją obecność na mapie szeroko pojętego post-metalu.

W skład albumu wchodzą cztery utwory, stanowiące dość ponury, ale mimo wszystko urzekający miks post-metalu, doomu i sludge’u, w którym pojawiają się nawet elementy blackowe czy stoner metalowe (znakomity Holdun). Instrumentalne pejzaże namalowane przez zespół budzą skojarzenia z twórczością ISIS, wokale przywołują zaś na myśl Cult of Luna. Kompozycje rozwijają się powoli, stopniowo dawkując emocje i pisząc historie nie tylko poprzez słowa, ale i dźwięki. Coraz dłuższe kawałki pełne są dobrych melodii oraz ciekawych gitarowych zagrywek i, mimo że nie jest to radosne granie, słucha się tego wszystkiego bardzo przyjemnie…

… dopóki Preamp Disaster nie postanawiają trochę mocniej przyłożyć. W chwilach większej brutalności prezentowanej przez kwartet wychodzą na jaw produkcyjne mankamenty (w tych bardziej stonowanych fragmentach po prostu ich nie ma), a utwory na moment zamieniają się w ścianę dźwięku. Przyrównałbym to trochę do udziału w nienajlepiej nagłośnionym koncercie w małym klubie – niby wiadomo, że pod tą dźwiękową papką kryje się coś dobrego, ale jednak nie sposób w pełni się tym cieszyć.

To jednak jedyny zarzut, jaki mogę wystosować pod adresem ostatniego albumu Szwajcarów. By the Edges powinien przypaść do gustu miłośnikom wszelakich „postów”, choć nie jest to krążek o którym pamiętać się będzie latami. Polecam dać zespołowi szansę, bo jest w ich graniu pewne smutne piękno, które po prostu do mnie trafiło. Być może trafi ono również do was?

Ocena: 7/10

Preamp Disaster na Facebooku

 

 

Exit mobile version