Repugnant Scum to ciężki zespół do przeskanowania. Przygotowując się do recenzji ich debiutanckiej płyty Adapt or Burn, przeszukałem sieć w poszukiwaniu informacji, i szczerze mówiąc, jedyne co wywnioskowałem to fakt, że zespół pochodzi z Kanady i nagrywał album w Cavern of Echoes Studios w mieście Edmonton. Liczę na to, że przy okazji drugiej płyty o kapeli zrobi się trochę głośniej, a teraz do muzyki!
W pierwszej kolejności muszę wyrazić moją radość, że mam okazję obcować z muzyką zespołu, który nie podpisał żadnego kontraktu, a jego płyta dotarła na drugi koniec kuli ziemskiej w łakome muzyki łapy polskiego pismaka. Lata temu, za czasów zinów i poczty klasycznej, takie sytuacje to była norma, a scena jakby kryła więcej tajemnicy. Dzięki Repugnant Scum miałem okazję na chwilę myślami wrócić w rejony magii dawnych lat i poczuć do niej nostalgię. W dobie digitali, tik toka i innych społecznościowych wynalazków skracających odległości między ludźmi odnajduję takie wycieczki jako bardzo wartościowe.
Co do samej zawartości Adapt or Burn, mamy do czynienia z nieco mniej wyjątkowym death metalem. RS jak na debiutanta posiada już jakiś styl, brutalna sztuka prezentowana na płycie czerpie z amerykańskiej klasyki, lecz słychać nieco inne spojrzenie na granie niż amerykańskie. To bez dwóch zdań jest zaletą płyty, dzięki temu wiele rozwiązań postrzegam jako oryginalne i niesztampowe. Rodzaj sztuki śmierci uskutecznianej przez band zaklasyfikować można gdzieś pomiędzy Immolation i Misery Index z małymi nalotami staroci w stylu Repulsion. Wiele riffów i zagrywek potrafi zaskoczyć bardzo pozytywnie, i gdyby udało się Repugnant utrzymać równy poziom, to byłbym w siódmym niebie. Niestety album w moim odczuciu jest właśnie nierówny i czasami wkrada się delikatna naiwność, a utwory w stylu Brown Blood Boots, który jak dla mnie jest maksymalnie wymęczony i niepotrzebny, psują odbiór całości. Na szczęście po nim wkracza walec w postaci Human Inconsistency i wszystko wraca na stare tory. Na wyróżnienie zasługuje głęboki wokal Dustina Moyseya, który nadaje płycie mięsa. Życzyłbym sobie, by drugi album był bardziej zdecydowany, wyrównany, a pomysły mocniej przesiane przez sito samokrytyki i liczę, że wtedy wystawię bardzo wysoką notę. Na dziś jestem delikatnie niezdecydowany, gdyż niektóre kompozycje zasługują na 7, inne na 4. Drogą kompromisu daję…
Ocena: 5.5/10
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026

