Site icon KVLT

Running Wild – „Ready for Boarding” (1988/2022)

Lubicie metal? Tak? Dobrze się składa. Kolejne wznowienie, jakie wypiekł nam piec BMG, oferuje 100% metalu w metalu. Jest nim koncertowy album niemieckiej formacji Running Wild – Ready for Boarding. Na wydawnictwie tym został zamieszczony materiał z koncertu w Monachium z 1987 roku, pierwotnie wydany w 1988 roku pod tym samym tytułem, a jako uzupełnienie dołączono pokaz z Düsseldorfu (1989), który wcześniej był dostępny tylko w formacie VHS. Te dwa występy składają się na całość Ready for Boarding wersji 2022 i można je zakupić w formie CD oraz podwójnej płyty winylowej.

Dzięki uprzejmości BMG mam możliwość ocenić walory wydawnictwa, które w formie woskowego krążka spakowano został w klasyczny gatefold. Płyty zabarwiono na żółto, nadając im dodatkowej atrakcyjności wizualnej. Papier pudełka jest dosyć twardy, nie spodziewałbym się tu przesadnego, za szybkiego zniszczenia – nie każdy wydawca myśli przy produkcji w takich kategoriach, przedkładając oszczędność nad jakość. Tu w moim odczuciu wszystko się zgadza i mogę z czystym sumieniem polecać zakup kolekcjonerom.

Zawartość muzyczna to aż dziewięćdziesiąt minut czystego heavy metalu w trybie live. Pomimo że koncerty zarejestrowane zostały tylko z dwuletnią przerwą, utwory praktycznie się nie powtarzają, dzięki czemu nie będzie mowy o znudzeniu. Oba występy miały miejsce jeszcze w latach osiemdziesiątych, wobec czego mamy do czynienia z bardzo „żywymi” nagraniami, na których odtworzenie warunków koncertu było ważniejsze niż czystość ścieżek, co uznaję za zaletę. Takich koncertów mogę słuchać, w przeciwieństwie na przykład do słynnego wydawnictwa Deicide When Satan Lives…, będącego jednym ze słynnych „na żywo, ale w studio”, modnych w latach dziewięćdziesiątych. Ready for Boarding to żywa muzyka zrealizowana w analogowych warunkach – i to słychać. Nie wiem, na ile mieszano w miksach i masteringu na wznowieniu, ale nie musicie obawiać się o utratę pierwotnego klimatu. Porównałem reedycję z wcześniejszymi wersjami i wręcz mam wrażenie, że brzmienie „placków” jest bardziej oldschoolowe od tego na poprzednich wydaniach, co kolejny raz umacnia moją teorię, że stara muzyka najlepiej przyjmuje się na wosku.

Dawka hitów playlisty Ready for Boarding jest silna: Under Jolly Roger, Genghis Khan, Diabolic Force, Prisoner of Our Time, Raw Ride to kilka tytułów, które powinny przyciągnąć każdego fana Running Wild wciąż będącego przed odsłuchem tego materiału koncertowego. Wierzyć mi się nie chce, że takowi istnieją, bo wydawnictwo to wychowało niejedno pokolenie metalowców (sam pamiętam wszędobylskie nielegalnie kopiowane kasety z okładką albumu z początku lat dziewięćdziesiątych), ale gdyby jacyś się znaleźli, to powinni je poznać. Ja w każdym razie cieszę się, że mam Ready for Boarding na półce, będę do niego wracał i z podniesioną pięścią odśpiewywał refreny pirackich (nie mylić z „pijackich”) hitów.

Running Wild na Facebook’u.

Exit mobile version