Pozytywne, muzyczne niespodzianki to to, co lubię najbardziej. Nie miałem kompletnie pojęcia o planach wznowienia albumu Scheitan, wręcz całkowicie zapomniałem o tym projekcie, a tu cios. Travelling In the Ancient Times została wznowiona, i to przez polski label, bardziej chyba nie dało mi się zaimponować w tym roku. Dlatego już na starcie gratuluję Mara Production za ten wybór wydawniczy i lecę z podnietą dalej.
Debiut szwedzkiego projektu zarządzanego przez Pierre’a Törnkvista miał swoją oryginalną premierę w 1996 roku podczas ekspansji tak zwanej drugiej fali black metalu i generalnie wpisał się w ten nurt w 100 procentach. Nie da się też ukryć, że nie miał zbyt łatwo, bo recenzenci wskazywali na mocne kopiowanie stylu Marduk, ale i tak płyta zebrała spore rzesze wyznawców – w tym mnie. Nowe, zremasterowane oblicze Travelling… smakuje mi w 2024 roku chyba nawet bardziej niż trzydzieści lat temu. Bezkompromisowa siła kompozycji dewastuje mnie całego, wyzwala uczucia jakich długo nie żywiłem do blackmetalowych nowości, którym w wielu przypadkach brakuje tego „złego” klimatu, cechującego album Scheitan. Tu nazwa zespołu idealnie koresponduje ze sztuką, bo brzmi dosłownie jakby sam Pan Ciemności poprzez dłonie Pierre’a napisał utwory. Od otwierającego, świetnego October Journey, po zamykający Portals of Might obcujemy z brutalną, czarną sztuką, ubarwioną skromną ilością klawiszy i zwolnień, dzięki którym materiał się za szybko nie znudzi. „Rozmiękczające” blastową większość wpływy absolutnie nie naruszają czystości gatunkowej ówczesnego Scheitan, a jedynie wzbogacają atmosferę, w końcu tak to powinno wyglądać w black metalu, że pojawienie się parapetów nie jest tematem przewodnim, a składową mającą na celu pogłębić mrok całości.
Jak się okazało później, zamykający płytę Portals of Might stał się kierunkiem dalszego rozwoju zespołu, co nie spotkało się z przesadną miłością purystów, aczkolwiek ja Berzerk 2000 (1998) lubię do dziś. Chociaż nie da się też nie posądzić twórcy o koniunkturalność, której owocem był późniejszy, bardzo nieudany album Nemesis, stający się również gwoździem do trumny ówczesnego Scheitan.
Jako ciekawostkę dodam, iż w tym roku projekt powrócił z pełnym albumem pod tytułem Songs for the Gothic People, który w sumie o zawartej na nim muzyce mówi wszystko. Nie zmienia to faktu, że Scheitan miał potężny start i warto go było przypomnieć. Nie jestem już dzisiaj przesadnym fanem black metalu, nowości są przeze mnie silnie przesiewane i bardzo często odrzucane, ale był okres w moim życiu, kiedy czarna sztuka była główną i poszukiwaną. W tamtym czasie Scheitan trafił mnie bez pudła i jak się okazuje, zapisał się w moim sercu na lata. Jeżeli uwielbiasz bezkompromisowy, nasycony smołą black metal, a nie miałeś okazji wcześniej poznać Travelling In the Ancient Times, to go proszę sprawdź. Jego moc jest potężna, a wzbogacony o podkręcone brzmienie atakuje jeszcze skuteczniej.
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2024, black metal, Mara Production, recenzja, reedycja, reissue, review, Scheiatn, Travelling In the Ancient Times.






