Czego by się szwajcarskie wydawnictwo Czar Of Crickets nie tchnęło, wychodzi złoto. Więcej takich Midasów! Choć stajnia ta przede wszystkim specjalizuje się w post rockowo-metalowych i doomowych dziedzinach, to jednak od czasu do czasu wypuszcza coś z nieco innej beczki. Tego przykładem trzeci krążek formacji Scratches, niezwykle barwny, pełen nostalgii, rozmarzenia, niepokoju, kryjący w sobie kilka niespodzianek i momentów urzekających.
Trudno jednoznacznie ulokować stylistycznie propozycję Szwajcarów, która mieści się gdzieś pomiędzy indie rockiem, szlachetnym w formie dream/dark popem oraz elektroniką, czasem z lekka trip-hopową. Na Rundown znajdą coś dla siebie miłośnicy twórczości Portishead, Archive, albo Marianne Faithfull. Największym asem w rękawie Scratches jest Sarah-Maria Bürgin, dysponująca cudownie zachrypniętym, romantycznym i gorzkim zarazem głosem, który od razu przykuwa uwagę, zniewala, przepełnia słuchacza smutkiem. Ale nie udałoby się to wszystko bez trójki muzyków, którzy z wyczuciem snują tu muzyczne wątki, czasem oddalające słuchacza od realności, odrywające lekko od ziemi, przenoszące nie zawsze do bezpiecznego miejsca.
Dzieje się na płycie sporo, choć przy jednoczesnym zachowaniu spójności wyrazu. Wiele na Rundown sennych, ale poruszających dźwiękowych landszaftów, pełnych przestrzeni i nostalgii (Ghost In The House oraz Between), czasem mających w sobie jakiś retro pierwiastek, kawiarniany, dekadencki klimat (Sorry, albo napędzany hipnotycznym rytmem Charon). Elektronika dodaje tej muzyce barw i mocy, czasem wręcz baśniowej, czego dowodem jest mój faworyt na płycie, chyba najbardziej jasny w muzycznych barwach i ejtisowy w klimacie tytułowy Rundown. Innym razem elektronika buduje przestrzeń wypełnioną podskórnym niepokojem, urozmaiconą pulsującym beatem (Lie). Zespół odnajduje się też w klasycznej, balladowej, spokojnej formie (Virgin Tree), co nie zmienia faktu, że w rozpasanym, niemal improwizowanym, hipnotyzującym graniu czuje się równie dobrze, jeśli nie lepiej (finał Song To The Unborn).
Płyta do wyciszenia, zadumy, ale też pełna wyrazistych, motorycznych momentów. Dobra odskocznia od hałasu. Siłą tych numerów są świetne aranżacje, doskonałe wykorzystanie użytych środków i produkcja, której nie powstydziłyby się wysokobudżetowe projekty. Grają na tej płycie smaczki i niuanse, tworząc misterną, choć z pozoru prostą układankę, której nie brak lekkości. Ta muzyka tętni życiem, oddycha, ma swój czar. Rundown z pewnością jest jedną z najciekawszych alternatywnych płyt, jakie słyszałem w tym roku, do zapamiętania na dłużej. Czy da się jeszcze lepiej? Mam wrażenie, że tak, dlatego z zainteresowaniem będę obserwował dalsze poczynania Szwajcarów.
ocena: 8,5/10
Oficjalna strona zespołu na Facebooku
Dyskografia Scratches na Bandcamp
Czar of Crickets na Facebooku
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2019, album, alterntive rock, Basel, Bazylea, cd, Czar of Crickets, dream rock, indie pop, indie rock, kapele ze Szwajcarii, Magic, mało znane zespoły, Music, muzyka, muzyka niezależna, muzyka niszowa, recenzja, revire, Rundown, Sarah-Maria Bürgin, Scratches.






