Na przestrzeni ostatnich miesięcy moje odtwarzacze muzyczne zbuntowały się. Za Chiny Ludowe złowieszcze algorytmy muzycznego Skynetu nie chciały podsuwać mi nowych propozycji, a ja sam utknąłem gdzieś w przestrzeni minionych dekad – nierzadko podszytej nostalgią za kapelami, od których za łebka zaczynało się przygodę z metalem. Raz po raz odbijam się między Nowym Orleanem a Teksasem, na nowo odkrywając nie tylko ukochaną Panterę, ale też Down, Crowbar, Corrosion of Conformity i całą szajkę z tamtego zakątka naszego globu.
Raptem – olśnienie. Gdzieś przypadkowo trafiłem na nowe, nieznane mi dźwięki.
Rok wydania? 2025.
Zespół? SiriusC.
Album? Soil.
Odkrycie, które świetnie wpisuje się w klimat wspomnianych kapel, a jednocześnie może przypaść do gustu fanom Texas Hippie Coalition, HELLYEAH, Alabama Thunderpussy czy Mastodon. To wybuchowa mieszanka southern metalu i groove metalu z elementami stonera i sludge. Wydaną w Via Nocturna płytę otwiera numer The Spice – najkrótszy, a zarazem najlepiej dopracowany kawałek z debiutanckiego albumu nowego polskiego projektu muzycznego.
Stojący za marką SiriusC bracia Wołosz – Łukasz (gardłowy) i Mariusz (instrumenty) – dostarczają solidnej dawki inspirowanego Południem Stanów metalu. Choć próżno tu szukać nowego Dime’a, stylistyka niektórych kompozycji z tej płyty leży gdzieś między Panterą z Far Beyond Driven a jedynym pełnograjem Damageplan. Polski duet bez skrupułów eksploruje motywy, których nie powstydziliby się Kirk Windstein czy Pepper Keenan.
Jeśli te porównania wydają się zbyt odległe, przy numerze Blindspot możecie pomyśleć, że przecież chłopaki czerpią inspiracje z pierwszych płyt „naszego” Illusion. Ba, trochę w tym wszystkim Titusa i Kwasożłopów. SiriusC na krążku Soil pociąga za wiele różnych sznurków, a biorąc pod uwagę fakt, że płyta powstała poniekąd w przerwie od innych zobowiązań muzycznych braci, tym bardziej zyskuje w moich oczach – i uszach.
Soil to płyta krótka, ale nawet w 28 minutach braterski duet był w stanie udowodnić, że w 2025 roku wciąż da się grać jak w latach dziewięćdziesiątych – „podkradając” po kąsku z dokonań różnych artystów. Momentami brakuje nieco ambitniejszego spojrzenia na gatunkowy miks, jaki serwuje nam projekt SiriusC – czegoś, co mogłoby już dziś pozwolić powiedzieć, że oto mamy w kraju godnego następcę wspomnianego Mastodona, a może nawet Gojiry.
Krótko, solidnie, prosto w mordę – SiriusC i Soil to dobry prognostyk tego, w jakim kierunku może pójść ten twór, o ile odważy się sięgnąć po świeże pomysły, które będą w stanie pociągnąć ten wózek dalej. Nie można się jednak przyczepić stronie technicznej albumu – produkcja brzmi bardzo solidnie, a odpowiedzialny za nią Mariusz Wołosz współpracował już z takimi projektami, jak Svar (In the Land Called Night to jeden z debiutów roku 2024), znanym z występów w Must Be the Music zespołem Aterra, czy kapelą Srogość, której kontynuacji placka W szaleństwie czekamy od 2014 roku.
Kilka odsłuchów później jestem pewien jednego – śmierć algorytmom, które tak rzadko podsuwają solidne nowości, trzymając słuchacza w bańce pełnej dinozaurów. „Wincyj” takich nowości na rynku poproszę, licząc jednocześnie, że duet z wrocławskiej NOLI rozwinie skrzydła i udowodni Soil to tylko przetarcie szlaków na drodze ku czemuś większemu.
Ocena: 8/10
SiriusC w serwisie Soundcloud.
- SiriusC – „Soil” (2025) - 8 listopada 2025
- Uulliata Digir – „Uulliata Digir” (2025) - 7 stycznia 2025
- Mirzam Antidotum Ov Marazm – „…There Is No Emptiness…” (2024) - 31 grudnia 2024
Tagi: 2025, Acid Drinkers, Corrosion Of Conformity, crowbar, debiut, Down, Gojira, groove metal, Illusion, Mastodon, Pantera, recenzja, review, SiriusC, Sludge, Soil, southern metal, Via Nocturna.






