Zdarzają się płyty metalowe, które przechodzą bez większego echa, ale mają znamiona czegoś godnego uwagi. Nie, jeszcze nie teraz, ale całkiem możliwe, że już w niedalekiej przyszłości. Na takie ciekawostki ostatnio stawia włoska Avantgarde Music. Szczerze? Nie znam powodu, dla którego wytwórnia celuje w takie “smaczki”. Ale też nic mi do tego.
Amerykańscy wyznawcy złego z Skaldr to nic innego, jak mizerna podróbka Dissection na bardzo niskim poziomie. Póki co ich muzyka nie wnosi kompletnie nic świeżego i odkrywczego w melodyjnym black metalu. Z jednej strony chwytliwe riffy, skoczna sekcja rytmiczna i ten paniczny skrzek wokalisty, który na siłę chce brzmieć diabelsko jak jasna cholera. Wychodzi to jednak nieco komicznie i czuć, że krążek został nagrany na siłę, żeby udowodnić… właściwie co? Że jeszcze długa droga przed nimi, zanim zaczną grać co najmniej przyzwoicie? Że, mimo ewidentnego braku talentu i pomysłu na muzykę są w stanie nagrać płytę dla kultowej wytwórni? Całkiem możliwe, że taki był zamysł “muzyków”.
Słychać tu patenty obecne już jakieś 20 lat temu na płycie Pariah Naglfar, ale tam chociaż to jakoś brzmiało. Tutaj oprócz wesołego hasania na gitarach słychać bas niczym z potańcówki w remizie strażackiej. I za cholerę nie mogę dojść do tego, po co te wątpliwej jakości wtrącenia wiolonczeli w Storms Collide.
Przykro mi pisać te słowa, bo wolałbym chwalić album po same czeluści piekielne. Niestety jednak prawda okazuje się zgoła inna. Płyta aż kłuje w uszy, a palce same domagają się wciśnięcia stop na odtwarzaczu.
Skaldr na siłę próbuje wskrzesić Storm Of The Light`s Bane, który od 30 lat spoczywa w grobie i jest mu tam dobrze. A wskrzeszanie w takim stylu tylko mnie odpycha i nie rodzi żadnej nadziei na przyszłość. Na wstępie napisałem, że chłopcy mają może znamiona czegoś godnego uwagi. Wydaje mi się, że to chęć wskrzeszania trupów i mimo braku talentu chęć zaimponowania koleżankom z klasy. Jeżeli tym torem ma iść black metal, to ja z całą odpowiedzialnością wypisuję się z grona fanów.
Na koniec drobna konkluzja, że niestety dziś mamy taki rynek, że byle analfabeta muzyczny z powodzeniem może wydać swoją płytę. Amen.
Ocena 1/10
Skaldr na Facebook
- Mayhem – „Liturgy of Death” (2026) - 18 stycznia 2026
- Cobalt Wave – „Men.Mind.Machine” (2025) - 25 września 2025
- Ino-Rock Festival 2025 – Inowrocław (23.08.2025) - 25 września 2025






