Na okładce Podwójnej gry anioł i diabeł zmagają się przy pokerowym stoliku. Grają o duszę każdego z nas? A może o najwyższą stawkę – losy świata? A jeśli tak, to kto trzyma ich na uwięzi, zmuszając do hazardowego pojedynku? Kto tak naprawdę rozdaje karty i czy któryś z graczy kantuje?
Tak jak na grafice autorstwa Piotra Szafrańca trwają rozgrywki pomiędzy dobrem i złem, tak samo Slave Keeper porusza się pomiędzy światłością i mrokiem. Wyrosła z heavymetalowego korzenia kapela nie boi się wszak melodii. W tekstach z kolei nadzieja przebija się przez mrok. Zastanawiam się, które oblicze wolę? To łagodniejsze, które ma skłaniać do refleksji w balladowych numerach jak Cichy ból? A może mroczne, majestatyczne, złowrogie, jak w singlowym Jak Feniks? Chyba kryje się we mnie diaboliczna natura, bo opowiadam się po stronie kusego. Ale rozumiem też, że lublinianie ze Slave Keeper doskonale odnajdują się właśnie w łączeniu tych światów, zmianach nastrojów, w podejmowaniu przeróżnych muzycznych wątków. Wychodzi im to zręcznie, z pewnym nerwem i napięciem, które może intrygować słuchaczy – choć nie jest to koncept album, to poszczególne utwory przyjmuje się jako kolejne rozdziały.
Na Podwójnej grze dzieje się sporo – płyta jest bardziej zróżnicowana niż debiutancki Ślad. Wolniejsze, cięższe riffy mieszają się z powermetalowymi galopadami. „Scorpionsowe” ballady z lekko folkowym zacięciem przeplatają się z paraorkiestrowymi, pompatycznymi, ambientowymi wstawkami. Do tego udane solówki i pewna przebojowość – często to linia melodyczna jest ważniejsza niż prowadzący riff, wybija się na pierwszy plan wraz z wokalem Marty Biernackiej. Blisko Slave Keeperowi do swego rodzaju teatralności, zabawy formą, operowego rozbuchania – nawet gdy kapela wciąż doskonale czuje się w dusznych, metalowych klubach.
Wielowątkowość nie zawsze idzie w parze ze spójnością – debiut, który od razu wprowadził Slave Keeper na salony, był bardziej zwarty. Na Podwójnej grze ewidentnie są momenty urzekające, pełne mocy, ale i pewne mankamenty. Czasem miałem wrażenie, że produkcyjnie dałoby się więcej wycisnąć z tych kompozycji. W niektórych momentach głos wokalistki nie brzmiał tak pewnie, jakby mógł. Fragmenty lirycznie są tu dla mnie nieco zbyt łzawe. Ale to drobnostki. A teksty? Może to i dobrze, że Slave Keeper nie bawi się w te wszystkie wróżki, smoki i elfich wojów (choć pasowałoby to do muzycznej konwencji), ale czasem – tylko czasem – liryki bliskie są banału: Każdy mówi ci jak żyć / Każdy mówi jak się śmiać / Każdy lepiej wszystko wie…
Tak poukładane klocki – nawet gdy czasem któryś wystaje lub gdy któregoś brak – tworzą jednak majestatyczną katedrę. Miłośnicy melodyjnego, ale energetycznego grania z pogranicza klasycznego hard rocka/heavy metalu i power metalu będą zadowoleni. To jednak trudna i wymagająca konkurencja, w której poprzeczka zawieszona jest wysoko – a Slave Keeper jej nie strąca. Po głośnym debiucie mogła towarzyszyć zespołowi jakaś trema. Przy drugiej płycie nie ma już taryfy ulgowej. Zespół ewidentnie się rozwinął. Bazując na wypróbowanych na Śladzie formułach, a wyłuskując atuty, które przysporzyły mu grono fanów, proponuje nowe rozwiązania. Moim zdaniem nie udało się ewidentnie przebić debiutu – przy jednoczesnym pójściu o krok dalej – ale też Slave Keeper nie cofnął się o krok. Wyszła im solidna płyta z momentami pełnymi fantazji, która znajdzie się w wielu tegorocznych podsumowaniach na metalowy album roku – bądźcie tego pewni. I słusznie.
Zespół trzyma jednak w ręku dobre karty i wystarczy śmielej zagrać. Są dwa fulle na stole, pora na pokera. Tak to jest, że trzecia płyta dla metalowych kapel bywa tą najważniejszą. Czekam z niecierpliwością na Opus Magnum.
Ocena: 7,5/10
Oficjalna strona na Facebooku
Slave Keeper na Bandcamp
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2025, cd, Hard Rock, Heavy Metal, lublin, Melodic Heavy Metal, metal, Podwójna gra, power metal, recenzja, review, rock, SLAVE KEEPER.






