Choć Portugalia, a zwłaszcza atrakcyjne turystycznie okolice Porto, wielu może kojarzyć się ze słonecznym, nadmorskim krajobrazem oraz malowniczymi miejscowościami, to właśnie stamtąd pochodzi zespół będący główną gwiazdą tej recenzji.
Soul of Anubis na swoim drugim albumie udowadniają jednak, że nie tylko z tym może kojarzyć się znajdujący na krańcu Europy kraj – ich wydawnictwo, na wpół sludge’owe, na wpół doomowe, a przy tym momentami wzbogacone thrashowym groovem, zdecydowanie świadczy o tym, że Portugalia kusi również interesującą sceną metalową. Nic nie przeszkadza składowi Soul of Anubis komponować muzyki, która stanowi przeciwieństwo klimatu panującego w położonym nad Atlantykiem kraju.
Wśród swoich największych inspiracji portugalski band wymienia High on Fire czy Mastodon, jednak nie wzoruje się zespołami na zasadzie pozbawionego oryginalności kopiuj-wklej. Wręcz przeciwnie – to, co wymienionym kapelom wyszło najlepiej, jest obecne również wśród dokonań Soul of Anubis.
Sludge, stoner i doom bez wątpienia należą do wplecionych w The Last Journey stylów, a co najważniejsze połączenie tych gatunków uderza w słuchaczy z niesamowitą mocą.
Proporcje doomowych zwolnień, ciężkiego klimatu i chwytliwych linii melodycznych są bardzo dobrze wyważone, wpadają w ucho i nie pozwalają się nudzić. Za przykład może tutaj posłużyć znakomity „otwieracz” Beyond the Plague z mocarnym, szalenie hipnotycznym riffem czy jedna z najlepszych pozycji na krążku, jaką jest transowe, a jednak niepozbawione groove’u Embodied Chaos – bujające, aż miło, i wzbogacone świetną pracą perkusji.
Brzmieniowo albumowi nie można nic zarzucić – jest mocny, dynamiczny i przede wszystkim z doskonałą sekcją rytmiczną. Bas nadaje całości wyjątkowego ciężaru, wybrzmiewając najsilniej w utworach takich jak znakomity Emperor czy tytułowe, fantastycznie zresztą wieńczące album The Last Journey, na uwagę zasługują również wspomniane już fenomenalne partie perkusji.
Konkretne, niesamowicie mocne sludge’owe granie przez większość trwania krążka jest miażdżąco ciężkie, co również jest niekwestionowaną zaletą najnowszego albumu Soul of Anubis.
Obłędnie wprost chwytliwe dźwięki The Last Journey prowadzą płynnie do finału, a nawet kompozycje, które są utrzymane w nieco wolniejszych tempach, takie jak Purge the World czy hipnotyczne Shade of Oblivion utrzymują bujający vibe, a przy tym nie wybijają słuchacza z transu. W takim albumie można się najzwyczajniej w świecie zatracić, a przy każdym odsłuchu odkryć coś nowego i dostrzec coraz to ciekawsze aspekty materiału Soul of Anubis, co bardzo sobie cenię.
Twórczość Soul of Anubis ma ten magnetyzm, dzięki któremu z wielką chęcią wracam do albumu, a ponadto nieustannie podsyca ciekawość słuchaczy. Wydawnictwo skutecznie wzbudziło również moją ciekawość i pozostawiło w pełnym napięcia oczekiwaniu na kolejny album, którego – mam nadzieję – doczekamy się prędzej niż później.
Ocena: 9/10
- Year of the Goat – „Trivia Goddess” (2025) - 11 listopada 2025
- Mütterlein – „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” (2025) - 11 listopada 2025
- Conan – „Violence Dimension” (2025) - 23 października 2025






