Spaceslug – „Time Travel Dilemma” (2017)

Raport pokładowy. Rok 2017. Misja : Nieznane Galaktyki i nieodkryte planety. Kosmiczny Ślimak ma się dobrze i jego statek kosmiczny ląduje ze swoją drugą płytą Time Travel Dilemma. Zapomnijcie o debiucie Lemanis. Teraz władzę przejmuje nowy, świeżutki longplay. Zapnijcie pasy i dajcie się pochłonąć ich muzyce. Czas podryfować w galaktyce.

Album z miejsca określam jako ponadczasowy. Dodatkowo czuję dumę, że właśnie rodzimy zespół poczynił taką muzykę. Jeszcze nie zadomowiliśmy się poza Ziemią, jednak polscy muzycy swoimi riffami eksplorują już dzikie, kosmiczne przestrzenie i planety na innym poziomie świadomości. W przypadku wrocławskich stoner/space rockowych muzyków, wyrażających się specyficzną formą muzyki, ciężko jednoznacznie sklasyfikować ten rodzaj muzyki. Powstrzymam się więc od przypinania dziennikarskich łatek. Przecież można „jechać” z jednym konkretnym riffem przez 8 minut, a później „obudzić” delaya i wznieść się bardzo wysoko ponad jakikolwiek label.

Jednak czas przejść do samych kompozycji, które są skomponowane o jedną i pół poprzeczki wyżej niż te na debiucie. Każdy utwór jest oddzielnym światem, jednak razem tworzą bezsporną i elegancką całość. Potężny jest już początek – Osiris gniecie kości i pochłania wszystko na swojej drodze. To oddech galaktycznego potwora, który leci daleko w nieznane. Następnie mamy monumenty – Living The Eternal Now i The Great Pylon Collider. Pierwszy z fantastyczną rozbudowaną instrumentalnie częścią środkową, a drugi to, myślę, będzie wyzwanie koncertowe, które ruszy każdego. Później jest tylko lepiej w postaci Parahorizon, który jest obecnie dla mnie największym gigantem polskiej sceny stoner/doom metalowej. Refren nuciłem aż nazbyt często, a ciężkie riffy na zawsze zostaną w mojej głowie. Ten kawałek jest tak niesamowity, że boję się o ściany klubów, kiedy będzie grany. Gruz posypie się na pewno. Całość wieńczy utwór tytułowy, który jest popisem umiejętności aranżacyjnych muzyków Spaceslug. Wszystko jest doskonale dopracowane i sunie z wielką siłą. Wplecione harmonie wśród ciężkich riffów są boskim doznaniem. Wokal Bartosza Janika przepuszczony przez różnej ciekawej maści efekty buduje świetny space rockowy klimat. Płyta takim oto akcentem kończy się i na chwilę obecną uważam, że dziwnie będzie nie włączyć jej jeszcze raz.

Na koniec detale. Brzmienie i grafika Time Travel Dilemma, też są kosmicznym osiągnięciem. Za sound&mix odpowiada Satanic Audio popularnego ostatnio Haldora Grundberga, zaś za grafikę odpowiada Maciej Kamuda, grafik mający na swoim koncie sporo udanych okładek. Szczerze mówiąc, pozytywnej ocenie całości dopełnia fakt, że w tę narysowaną dla Spaceslug grafikę mogę się patrzeć godzinami i wciąż coś nowego mnie zachwyca, a nawet czuję trochę mitologii Lovercrafta.

Gratuluję tak dobrze nagranego albumu i największej liczby oczek w końcowej skali nie żałuję. Jak kochacie kosmos we wszystkich stanach świadomości, wstyd nie mieć tego longplaya na swojej półce.

Ocena 10/10

Rafał Morsztyn
Latest posts by Rafał Morsztyn (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .