Nazwa Terrorpy nie była mi znana do momentu otrzymania płyty do recenzji. Co może wydać się interesujące, została ona nadesłana przez fana zespołu z prośbą o pochylenie się nad muzyką Duńczyków. Taka determinacja u fana to rzecz niemożliwa do zignorowania. Jak się okazało, jest to debiutancki krążek zespołu, który jako datę swych narodzin wpisuje rok 2009. Płyta Stuffing Puke Into the Sockets wyszła już rok temu nakładem Gateway Music.
Jak można się domyślić po nazwie, tytule i krwawej okładce, Terrorpy orbituje wokół planety death metal. Ich sztuka kładzie nacisk na scenę amerykańską i słychać tu nawiązania do takich niszczycieli jak Suffcation, Internal Bleeding, Dying Fetus, Beheaded, Vile czy Cannibal Corpse. Mięsiste riffy, gęste partie perkusji i bardzo niskie growle wbite są w dosyć chwytliwe aranże, dzięki czemu każdy fan brutalnej jatki powinien przyswoić krążek bez większych trudności. Poziom technicznej fali uderzeniowej utrzymany jest na zdrowym poziomie, płyta bardziej nadaje się do machania baniakiem niż rozpisywania działań matematycznych – Stuffing… nie jest jakimś przesadnie odkrywczym dziełem, ale najnormalniej w świecie po prostu buja i robi dobrze. Sposób, w jaki album jest skonstruowany, cały czas przypomina mi brutal death metalowe płyty z przełomu lat 00-05., w których to latach wyszło sporo dobrych tytułów i trwał rozkwit tej sceny. Terrorpy jakby wzorując się na nich, stworzył rzecz własną, umiejętnie wciskając się między swoich faworytów, i nie przynosząc swym rzemiosłem im ujmy.
W muzyce zespołu znajduje się równomierne miejsce na szybkie łupanki i na te ciężarne, wolne „gleborzuty”, a miłym akcentem do całości są nieco wolniejsze blasty, stylizowane na przykład na znane z gry Paula Mazurkiewicza ze wspomnianego Cannibal Corpse. Odbieram je jako ukłon w stronę legendarnej sztuki florydzkich brutali. Do moich ulubionych numerów bez zająknięcia zaliczyć mogę otwierający płytę Abominable Scene, który jako dwustopowy walec wzbudza we mnie nostalgię do czasów posiadania długich kłaków. Drugim z moich hitów jest ubrany w przebojowy tytuł Twist the Blade, który atakuje bardzo sprawnymi zmianami temp i obietnicą dobrej młócki na żywo.
Ostatecznie muszę przyznać, że te niepełne trzydzieści minut jest bardzo wyrównanym ładunkiem agresywnego hałasu. Dzięki stosunkowo niedługiemu czasowi trwania i przejrzystym aranżom album przelatuje bardzo szybko i wywołuje zdziwienie, gdy pojawia się cisza. Stuffing Puke Into the Sockets nie jest albumem, który może mieć szansę na zdefiniowanie stali na nowo, ale słucha się go dobrze i mam zamiar obserwować kolejne ruchy Terrorpy.
Ocena: 7.5/10
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026
Tagi: 2021, brutal death metal, death metal, Gateway Music, recenzja, review, Stuffing Puke Into the Sockets, Terrorpy.






