Od premiery tego albumu minęło już trochę czasu, trochę czasu minęło też od kiedy wytwórnia Godz Ov War wydała coś, czym mógłbym się zajarać. Nie żeby wypuszczała złe pozycje, po prostu nie zgrywaliśmy się pod względem preferencji muzycznych, ale w końcu siadam do płyty w moje trafiającej. Jest nią debiutancki album projektu Corrupter, pod tytułem Descent Into Madness, obecny na rynku już rok, ale pierwszy raz w moim odtwarzaczu.
Przygotowując się do tej recenzji zacząłem się zastanawiać, czego szukam w muzyce. Co jest tym pierwiastkiem łączącym ogrom albumów, jakie lubię bądź mam szansę polubić. Gatunków, których słucham, jest sporo, artystów, których choć jeden album lubię – ogrom, zatem rozmyślania wcale nie potrwały kilka sekund, tylko dobrych kilka minut. Doszedłem do konkluzji, iż poszukuję w muzyce prawdy. Słuchając płyty muszę czuć, że nie jest to produkt sztuczny, stworzony, by wycisnąć kilka marnych centów więcej. Takim prawdziwym albumem w moim uznaniu jest właśnie debiut Corrupter, prawdziwym nie tylko w sensie pójścia drogą czystości gatunkowej, ale z powodu aury szczerości unoszącej się w powietrzu podczas jej słuchania. Muzyka, proponowana przez projekt stworzony przez byłych muzyków Morgue, to smolisty, brudny death metal. Wiele ostatnimi czasy natworzyło się bandów oddających hołd załogom pokroju Autopsy, Incantation, Immolation i miksujących te nazwy na wiele sposobów. Corrupter można zaliczyć do tego nurtu, ale całe szczęście robią to w taki sposób, że ich muzyka jest świeża, wystarczająco oryginalna i mocna. Pół godziny trwania Descent Into Madness to czas wystarczający by wgnieść słuchacza w glebę, by wlać w niego rozgrzaną smołę i zarazić grobowym klimatem. Może nie będzie to album, który zaliczę do moich pierwszych dziesięciu ulubionych, ale jest solidny i raz włożony na półkę regału nie będzie się następnych kilka lat kurzył.
Tworzenie takiej odmiany death metalu na pozór nie jest łatwe. Jako muzyk, by utrzymać styl nie masz zbyt wielkiego wachlarza możliwości pod względem rozwiązań i utrzymanie odpowiedniego poziomu urozmaicenia jest niełatwe. Łatwo za to zapędzić się w kozi róg i stworzyć płytę monotonną. Artyści spod znaku Corrupter bardzo dobrze jednak czują się w wybranej sferze i budują w zgniliźnie dobre aranże, dzięki czemu płyta jest atrakcyjna pod względem odbioru całości. Bilans szybkich temp względem powolnych jest wprost proporcjonalny, dynamika songów odpowiednia i można cieszyć się kolejnymi morderstwami z bananem na kaprawym ryju.
Ocena: 8/10
- Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025) - 19 kwietnia 2026
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
Tagi: 2023, Corrupter, death metal, Descent Into Madness, Godz ov War, recenzja, review.







