Bezdan – „Upon the Altar” (2025)

Chorwacja. Nie jest to kraj kojarzący się z metalem i wydaje mi się, że do niedawna nie słyszałem żadnej hordy pochodzącej z tych ziem. Sytuacja uległa zmianie za sprawą debiutanckiej płyty Bezdan zatytułowanej Upon the Altar. Krążek ten wydany został pod koniec 2025 roku, dokładnie 28 listopada, z logo brutali z I Hate Records.

Bezdan to hord, który istnieje od 2012 roku (wcześniej jako Desecrator od 2009). W swej już czternastoletniej historii popełnił demo Of Visions and Voyages (2014), EP Invocation Rites (2017) oraz singiel o bardzo dźwięcznym tytule Satanska kurva (2021), a także Endless Fields of Bones Promo Tape (2025). Wydawnictwa te stworzyły na tyle interesujące podłoże, by zachęcić I Hate Records do podpisania z zespołem kwitów na pełniaka. Upon the Altar ma już kilka miesięcy, ale jest to materiał z gatunku wiecznie młodych – czy raczej starych (sic!), bo jest na nim muzyka, która ani nigdy nie była świeża, ani nigdy nie będzie stara. Muzycy „jadą” po klasyce black/death/thrashu nie oglądając się na żadne muzyczne nowinki. Hołdują prostocie, naturalnej sile metalu i prostolinijnemu przekazowi. Nie znajdziecie tu żadnego oryginalnego patentu, zaskakującej partii czy wpływu spoza betonowego spektrum true metalu. Bezdan chce grać jak ich bohaterowie z połowy lat 80., nawiązując jednocześnie do kapel, które poszły w ten nurt nieco później (na przykład Aura Noir, Nocturnal Breed). Słychać Possessed, trochę Bathory, zdarzają się też częste zagrywki w stylu wczesnego Sodom i Kreator. Klasyka, poczerniony thrash to nic nowego, ale też nikt od takiego grania nowości nie oczekuje, wręcz przeciwnie. Decydując się na tworzenie w takim spektrum, można skupić się jedynie na pisaniu dobrych riffów i budowaniu zgrabnych aranży, co się kapeli raczej udaje.

Słuchając Upon the Altar miewałem różne odczucia. Raz wydawał się zbyt wtórny, a innym fajnie bujał. Myślę, że taki jego urok, trzeba trafić z nim w humor i nie rozkminiać zbyt wiele. Włączając debiut Bezdan, należy nastawić się na 100% metalu i czerpać z tej płyty energetycznego, diabelskiego kopa. Takie podejście zagwarantuje radość z odsłuchu, podkowę na ryju i zapach rozgrzanej smoły w powietrzu. Płyta ta nie jest idealna, jeszcze zespołowi brakuje trochę, by nagrać cios optymalny, ale słyszę w tym potencjał i będę obserwował rozwój sytuacji.

Ocena: 6.5/10

Bezdan na Facebook’u.

(Visited 1 times, 10 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .

Dodaj komentarz