The Glorious Rebellion „Euphoric” (2016)

The Glorious Rebellion to amerykański zespół z Orlando wykonujący mieszankę sludge’u, noise’a z pewnymi elementami stonera. Euphoric jest ich pierwszym longplayem wydanym przez Magnetic Eye Records.

Są takie płyty, w przypadku których wystarczy przesłuchać pierwszego utworu, żeby zrozumieć z czym mamy do czynienia. Taka też jest Euphoric. Niemalże od początku słyszymy, że muzyka The Glorious Rebellion nieźle sprawdziłaby się do rytmicznego machania głową pod sceną – szczególnie po kilku piwkach, gdy jest już trochę wszystko jedno co tam leci. Niestety jest to zarazem twórczość pozbawiona jakichkolwiek większych ambicji. Otrzymujemy sześć utworów pozbawionych oryginalności, z fragmentami, które przywołują jednoznaczne skojarzenia z innymi zespołami. Mamy dla przykładu Tomahawk w Emmett Brown Has Never Met A Scott That Wasn’t Great i It’s A Sucker’s Game, Kid, którego rytmika przypomina Shellac, a wstęp… chyba Limp Bizkit, choć wydaje mi się, że muzycy nie byliby zadowoleni z tego porównania. Możemy machnąć na to ręką i po prostu oddać się prymitywnym rytmom wypełniającym ten album. I nie zrozumcie mnie źle – przez „prymitywne rytmy” nie mam na myśli nic złego, bo choć brak tu jakichkolwiek udziwnień czy zbędnych upiększeń – jest jedynie ordynarny rytm do machania głowy, to początkowych kawałków słucha się całkiem przyjemnie. Ta formuła wyczerpuje się jednak mniej więcej przy czwartym utworze – Have I Told You Lately That I Loathe You, gdy do słuchacza w końcu trafia, że wszystkie kompozycje są do siebie zbyt podobne i całość zaczyna nudzić. Pewną odmianą jest całkiem ciekawy wstęp do The Dirtiest Dream Jobs, niestety potem muzycy ponownie wracają do eksploatowania formuły znanej z wcześniejszych kawałków. Jeśli chodzi jeszcze o pozytywy, to na uwagę zasługuje wokalista zespołu – Billy Myers III, który choć nie wyróżnia się barwą ani umiejętnościami, to swoim głosem świetnie pasuje do muzyki, wykonywanej przez zespół, dodając jej więcej energii i zwiększając rytmiczność całości.

Jak to bywa z niektórymi filmami akcji czy mniej ambitnymi grami – jak macie ochotę na trochę niezobowiązującej i delikatnie odmóżdżającej rozrywki, to Euphoric będzie nie najgorszym wyborem. Na koncercie wymieniłoby się z kumplem spojrzeniami mówiąc „Zajebisty groove” i machałoby się kudłami pod sceną. W warunkach domowych sprawdza się to jednak znacznie gorzej.

ocena 5,5/10

Autorem jest Naird (Adrian).

Czwarkiel
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , .