THE STONE – „Kosturnice” (2021)

Choć nigdy nie słuchałem niczego wydanego przez Immortal Frost Productions (a przynajmniej nie świadomie), to za sprawą moich redakcyjnych kolegów i koleżanek, a konkretnie za sprawą ich recenzji, w mojej głowie wydawca ten wzbudził raczej miłe skojarzenia. Postanowiłem zapoznać się z czymś wypuszczonym przez belgijską wytwórnię na własną rękę, a mój wybór padł na dziewiąty album black metalowego The Stone. Przekonało mnie dwudziestoletnie doświadczenie Serbów oraz ich całkiem przyzwoita liczba fanów na najpopularniejszym z portali społecznościowych. W taki też sposób do bram mojego miejsca zamieszkania trafiło Kosturnice.
Czym jest Kosturnice? Są to trzy kwadranse z dosyć zróżnicowanym melodyjnym black metalem. Bywa tu szybko, bywa wolniej, a zdarza się nawet marszowo, ponadto wokalnie oprócz standardowego blackowego skrzeku dostaniemy jeszcze różne szepty czy melodeklamacje i to nawet w dwóch językach, bo oprócz ojczystego, zespół w dwóch utworach posługuje się angielskim. Jak widzicie Serbowie dbają o zróżnicowanie i tego akurat spora część kapel mogłaby im pozazdrościć.
Wspomniałem, że zespół bawi się w melo-black, więc kilka słów też o samych melodiach. Nowy krążek The Stone brzmi dokładnie tak jak można by wyobrazić sobie tego typu album. Panowie nawet w tych szybszych momentach, takich jak na przykład rewelacyjny Engulfed by the Abyss czy otwierający wydawnictwo Pramaglina, z melodii nie rezygnuje i na ogół wypada przy tym przyzwoicie. Nie brak na Kosturnice też niestety kawałków na tyle mdłych, abym nawet po kilku odsłuchach nie mógł sobie nawet w myślach ich pokojarzyć (pozwolę sobie przytoczyć taki Okamenjen). Na szczęście są one w mniejszości, jednak szkoda wielka, że nie udało się ich całkowicie uniknąć. Nie byłbym sobą, gdybym nie przyczepił się do brzmienia. Tym razem na cel biorę perkusję – stopa chodzi dobrze i dosyć potężnie, ale reszta artylerii momentami brzmi jakby garowemu brakowało pary. Obstawiam, że to jednak nie jest kwestia personaliów, gdyż perkmen robi w The Stone dobrą robotę, a lekko spartolonego miksu, jeśli o tę kwestię chodzi.
Bałkański black metal mogę więc już dopisać do swojej listy rzeczy sprawdzonych, i jeśli szukalibyście czegoś akurat z tamtych rejonów geograficznych (bo tak!), to możecie po Kosturnice bez obaw sięgnąć. Nie jest to może coś, co odmieni Wasze życie, zapewne nie padniecie przed tym również w bezgranicznym uwielbieniu, wykonane jest to jednak na tyle dobrze, że zasługuje na poświęcenie mu choć odrobiny uwagi. Choć przyznam szczerze, że mając na uwadze staż kapeli, spodziewałem się nieco więcej.
- HEMELBESTORMER – „The Radiant Veil” (2025) - 25 lipca 2026
- BLINDEAD 23 – „Deuterium” (2026) - 1 lipca 2026
- Acid King, Acidsloth, Hermopolis – relacja z koncertu, Kraków (28.05.2026) - 1 lipca 2026