Gliwicka wytwórnia Old Temple postanowiła niedawno przypomnieć polskim fanom o istnieniu kapeli takiej jak Throneum. Czy o istnieniu bytomskiej załogi trzeba komukolwiek przypominać? Biorąc pod uwagę jej nieustannie obfitą działalność studyjną – nie sądzę. Wznowienie ponoć do tej pory trudno dostępnego Organic Death Temple MMXVI (oryginalnie wydanego przez Deathgasm Records) jest jednak więcej niż mile widziane. Tym bardziej, że spotkać się można z opiniami, jakoby nagrany w 2016 roku krążek był ostatnim dobrym albumem, jaki wyszedł z rąk dowodzonego niezmiennie przez Tomasza Hanuszkiewicza zespołu. Nowe wydanie przygarnąłem więc z otwartymi ramionami – w końcu to rarytas i to na dodatek taki z wysokiej półki.
Na ósmej pełnoprawnej odsłonie twórczości Throneum mamy więc do czynienia z tym, do czego kapela przez lata przyzwyczaiła już swoich fanów. Czyli, gdyby ktoś nie wiedział, z surowym (choć nie znaczy to, że źle brzmiącym) death metalem. No i przede wszystkim nie jednostajnym – gdzieniegdzie zespół zwolni, gdzieś indziej znacznie podkręci tempo zabawy (III, V), jeszcze gdzie indziej ci bardziej wrażliwi wyłapią thrash metalowe nutki (IV, VI). Nad tym wszystkim czai się po prostu niepodrabialny wokal The Great Executora, do którego wprawdzie przy pierwszym spotkaniu z Throneum trzeba się przyzwyczaić, ale kiedy już się to uda, to trudy zostają w pełni wynagrodzone. No bo Throneum bez wokalu Hanuszkiewicza to po prostu nie byłoby Throneum. Działa to na tej samej zasadzie, na jakiej KAT bez Romana Kostrzewskiego to raczej KATastrofa (choć tam to nie jedyny powód).
Wznowienie Organic Death Temple MMXVI to klasa w głośnikach, ale też i w oczach – i w tym już zasługa Old Temple, choć oczywiście nie wiem jak prezentowało się wydanie Deathgasm. W tym wypadku dostajemy CD z obowiązkowymi dla tego wydawcy złotymi elementami oraz schludną, ładnie oprawioną książeczką. Prosto, bez zbędnych groteskowych elementów i z klasą godną tak dobrego albumu.
Oczywiście nie sposób mi tego wydania nie polecić – album jest świetny i na pewno spodoba się nawet tym, którzy do tej pory Throneum znają jedynie z nazwy. Fani zespołu znajdą tutaj za to co lubią, plus mają możliwość uzupełnienia swojej kolekcji o smakowity kąsek, do tego prezentujący się więcej niż godnie. Brać i się nie zastanawiać! Innej opcji nie widzę.
Ocena: 8.5/10
Throneum na Facebooku
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026

