Początek tego roku przyniósł kilka mocnych, metalowych ciosów. Ogarnięcie wszystkiego wydaje się wręcz niemożliwe, ale postanowiłem zwrócić uwagę na niektóre z tych dobrze zapowiadających się albumów. Jednym z nich jest nowy krążek Total Annihilation pod tytułem Mountains of Madness. Jest to czwarty pełen materiał w dwudziestoletniej historii szwajcarskich metalowców i pierwszy pod banderą Testimony Records. Premiera odbyła się 16 stycznia, więc płyta miała już ponad miesiąc, by zagościć w świadomości scenowców, teraz nastąpiła moja kolej na zmierzenie się z jej atrybutami.
Otrzymanie do recenzji Mountains of Madness przyjąłem jako dobrą kartę i niezwłocznie przystąpiłem do odsłuchu. W pierwszym kontakcie materiał mnie nie poniósł, pomyślałem o nim „ot, taki zwyklak”. Odstawiłem płytę na tydzień, po czym odpaliłem do jakichś czynności domowych. I wtedy nagle momentalnie zagryzło. Thrash/death metalowa energia wylała się z głośników i zostałem wgnieciony jej mocą. Fajnie, czasami jest tak, że szukamy muzyki nie tam gdzie trzeba, nie zdając sobie sprawy, na co tak naprawdę mamy ochotę. Jak się okazało takie dosyć klasyczne podejście do thrash metalu, miksujące w sobie lata 80. z nowoczesnym spojrzeniem na gatunek było strzałem w dziesiątkę. Wszystko zgrabnie skomponowane i zagrane na wysokim poziomie. Był okres, kiedy rypałem do bólu albumy Legion of the Damned i zawsze kochałem The Crown, a Mountains of Madness idzie zbliżonym torem sonicznej chłosty. Nie jest to nic przesadnie odkrywczego, ale nie ma być. Muzyka TA ma atakować thrashowym rzygiem, dynamicznym, sprawnym młóceniem. To jest muzyka do zabawy i machania banią. Tyle.
Doceniam tu także dobre urozmaicenie kompozycji, nuda nie wkrada się na żadnym etapie. Ciśnienie utrzymuje się na równie wysokim poziomie przez całe czterdzieści minut trwania, a ja ani razu nie odczułem zmęczenia. Tak się, proszę państwa, komponuje. Bardzo odpowiada mi też sound gitar, który zawiera w sobie ciężar, drapieżny charkot, ale i odpowiednią dla thrashu wyrazistość.
Jeżeli, tak jak mnie, zdegustował Cię nowy album Kreator, to polecam z czystym sumieniem nowe dzieło Total Annihilation. Panowie czerpią z klasyki (głównie niemieckiej), ale nie zapominają, w jakich czasach znajdujemy się obecnie. Zaowocowało to silnym atakiem, skutecznością oraz chwytliwością. Taki thrash/death lubię.
Ocena: 7/10
Total Annihilation na Facebook’u.
- Pierwsza edycja PSYCHOSHOW - 25 marca 2026
- Kingdom of the Lie – „About the Rising Sun” (1993/2025) - 21 marca 2026
- MESSIAH, HELLFUCK, BRÜDNY SKÜRWIEL – GDAŃSK (13.03.2026) - 17 marca 2026
Tagi: 2026, recenzja, review, Testiomony Records, thrash metal, Thrash/Death Metal, Total Annihilation - Mountains of Madness.






