W konkursie na nazwę zespołu, która kompletnie nie naprowadza słuchacza na styl granej muzyki zespół Trylion miałby szansę wskoczyć na podium. Nazwa jest o tyle tajemnicza, co równie pozbawiona wskazówek do zaszufladkowania – i dobrze.
Wydany w 2019 roku album Education for Freedom, jak i fakt istnienia projektu ominęły mnie kompletnie. Historia zespołu sięga 2013 roku, gdy bracia Stachowiak (gitara i bas) wspólnie z perkusistą Antkiem Cepelem (później zastąpionym przez Bartosza Kiliana) zaczęli pierwsze wspólne jammy. Przed rozpoczęciem prac nad debiutem band nagrał muzyczną wizytówkę w postaci Epki. Jak się okazało z czasem do objęcia pozycji wokalisty został zmuszony perkusista, przez co Trylion na scenie pewnie prezentuje się dosyć ciekawie. Biorąc także pod uwagę zróżnicowanie muzyczne i poziom techniczny materiału, jestem pod wielkim wrażeniem Bartosza, odgrywanie takich partii bębnów bez śpiewania jest bez wątpienia niełatwe, a co dopiero z pilnowaniem swego głosu.
Czas nakreślić czym muzycznie jest Trylion.
Bez wątpienia jego fundament został zbudowany na nowoczesnej sztuce progresywnego djentu. Do fanów takiej muzyki ten album należy kierować, aczkolwiek przez mnogość innych wpływów nie powinno się zespołu „betonować” sztywno w tych ramach, ponieważ muzyki zawartej na Education… jest bardzo dużo. Czasami wkradają się agresywne wpływy death metalu, krótki blast, czasami jakiś ambiencik czy też nawet elektronika zahaczająca o dubstep (Freedom), ale głównym motorem są matematyczne łamańce gitarowe, podbijane na perkusji. Elementy te są bardzo dopracowane i „biją” równo niczym zegar, dzięki czemu skuteczność kombinowanych na wiele sposobów breakdownów jest bardzo wysoka. Duża ilość sonicznej agresji została poprzetykana przestrzennymi pejzażami delikatnych gitar, sampli partii klawiszy. Połączenie agresji i takich „zmiękczaczy” jest w moim mniemaniu wizytówką zespołu. Cały ten kontrast, dialog pomiędzy przeciwstawnymi emocjami tworzy wypadkową stylu zespołu.
Prawie wszystkie kompozycje przekraczają pięć minut trwania, daje to muzykom czas na zbudowanie zagmatwanych struktur i wprowadzenie dużej ilości motywów. Aranże są bogate w środki, ale co najważniejsze – klarowne. Płytę warto przesłuchać w pełnym skupieniu, by poznać wszystkie niuanse i matematyczne wyskoki instrumentalne – klangujące partie basowe, cholernie niebanalne (bardzo meshuggowe) solówki, ciekawe podziały rytmiczne, werblowe ghost note’y i gęste zagrywki perkusisty. Education… jest albumem wielowarstwowym i poznanie jego prawdziwej tożsamości wymaga czasu.
Podsumowując, apeluję do Was słuchacze, byście po przesłuchaniu kilkudziesięciu sekund nie wrzucali Tryliona do worka z napisem „Materia wanna be”. Zespół pomimo poruszania się w tych nieco wyeksploatowanych rejonach wyraża się w sposób oryginalny i jestem pewny, że inspiracje muzyków sięgają znacznie głębiej niż do dokonań Textures czy Periphery. W moim uznaniu Education For Freedom jest i owszem albumem djentowo progresywnym, ale nie kopiowanym z kopii, tylko inspirowanym na tych samych patentach, co najlepsze krążki gatunku. Szczerość, kontrast, technika, progresja i przestrzeń w dowolnej kolejności. Tyle ode mnie.
Ocena: 8,5/10
- Blood Red Throne – ”Sillskin” (2025) - 8 lutego 2026
- Creeping Fear – „Realm of the Impaled” (2025) - 8 lutego 2026
- Korypheus – „Gilgamesh” (2025) - 7 lutego 2026
Tagi: 2021, djent, Education for freedom, post-metal, Progressive Metal, recenzja, review, Selfrealised, Trylion.






