Site icon KVLT

Tyrada – „Opium” (2022)

Lubelska Tyrada nawiązuje w swej twórczości przede wszystkim do metalowej klasyki lat 80. Co prawda każda zmagająca się z heavy i thrash metalowymi riffami kapela w jakiś sposób czerpie z tego dziedzictwa i z niego wyrasta, ale na Opium pewne nawiązania są bardziej uwypuklone – riffy, produkcja, solówki, wokalne patenty, a nawet teksty mogą kojarzyć się z najbardziej formatywną dla ciężkiej muzyki dekadą. I będzie to dla wielu spory plus oraz lekko nostalgiczna, ale na pewno nie łzawa podróż, bo muzycy dodają do tego szczyptę młodzieńczej energii.

Zespół rozwija pomysły zawarte na debiutanckim albumie Adaryt z 2019. Czuć, że muzycy dojrzali, jednocześnie nie tracąc nic z werwy i spontaniczności. Różnie oczywiście można się do tego odnosić – będą i tacy, którzy zarzucą, że mielenie patentów z przeszłości do niczego nie prowadzi. Zgodzę się, ale jeśli ktoś odnosi się do tradycji z szacunkiem, nie małpuje pewnych rozwiązań, nie robi tego koniunkturalnie, a bierze je za swoje, wtedy może wyjść coś ciekawego.

Wyobrażam sobie, że Krystian Kwas (bas), Krystian Krzewiński (bębny), Łukasz Kosnowicz (gitara), Mateusz Kosnowicz (gitara) i Karol Koter (wokal) wypatrzyli się gdzieś przed kilkoma laty w szkole, rozpoznając po długich włosach, katanach i naszywkach. Stąd pewna spójność i jasność wizji. Opium po każdym przesłuchaniu przekonywał mnie do siebie skuteczniej. Jeśli metal stoi na dobrych, nośnych riffach, a w jego bardziej klasycznych, rozbudowanych formach chodzi też o zaskakujące, a jednocześnie płynne zmiany tempa, to Tyrada daje słuchaczom przyzwoitą dawkę obu. Dodatkowo nie ucieka w świat baśniowych majaków, mówiąc w tekstach o naszej rzeczywistości, nie zawsze miłej i pokrzepiającej ducha.

Nawet, jeśli zespół rozpędza się do thrashowych galopad, to bliżej im do klasycznego, melodyjnego oblicza Metalliki, Kata czy Turbo niż do plugawych riffów Slayera. Ten szacunek dla melodyki to spory atut Opium – wyraża się w akustycznych fragmentach (Przeczucie) i niezłych solówkach, w których czuć jakąś myśl i dramaturgię. Prawdziwy metal i ballad się nie boi, więc Tyrada stara się dotknąć każdego aspektu starej szkoły – przykładem bujające, podszyte bluesem Urojenia.

Zdaje mi się, że siła Opium wyrasta z dobrze dobranych elementów układanki. Nie bez znaczenia jest też nić porozumienia między grającymi na gitarze braćmi – czuć tu niepodrabialną chemię, z wszelkim prawdopodobieństwem dorastanie przy tych samych płytach, które zaowocowało świetną współpracą. To nie tak, że nie ma tu pewnych niedociągnięć i fragmentów jeszcze ciut amatorskich. Z drugiej strony na wielu klasycznych płytach też są, a przymykamy na nie ucho. Mam wrażenie, że przy dobrym efekcie finalnym, nie ma potrzeby doszukiwać się braków. Opium jest godne polecenia fanom heavy/thrash metalowej klasyki, a ja wierzę, że Tyrada będzie się jeszcze rozwijać.

ocena: 7/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku
Tyrada
 na Bandcamp

Exit mobile version