Warbell „Havoc” (2015)

Warbell właśnie mają za sobą premierę debiutanckiego krążka Havoc. Ta młoda ekipa (bo w obecnym składzie istniejąca dopiero od trzech lat) jest jedną z nielicznych grających melodyjny death metal na polskiej scenie. Kryteria zawężają się jeszcze bardziej, gdy dołożymy fakt, że jest to female fronted death metal.

I to pierwsza rzecz, która zwraca swoją uwagę. Naprawdę – mamy tak utalentowaną wokalistkę metalową? Karolina Więcek krzyczy raczej, gdyby była typowym wokalistą ze skandynawskich kapel – i wychodzi jej to naprawdę dobrze. Co prawda nie jestem przekonany do czystych wokali, pojawiających się w Black Screens, Fidelis i Break The Waves – fałsze są wyczuwalne, choć nie rażące, ale przede wszystkim – Karolina ma za delikatny głos do takiej muzyki, gdy nie krzyczy.

Zresztą – do Fidelis właśnie Havoc jest bardzo dobrą płytą. Nie ma żadnego zapychacza i każdy patent sprawdza się idealnie. Choć utwory brzmią bardzo podobnie, czego raczej nie da się uniknąć w tym gatunku muzycznym, to Reflecting Lies czy tytułowy Havoc to prawdziwe kosy, przy okazji utrzymane w idealnych tempach. I to właśnie tempo jest powodem spadku poziomu płyty po Fidelis Break The Waves wydaje się być po prostu nieprzemyślane, a Forgotten Tale zbyt podniosłe względem reszty płyty… Może to efekt 15 utworów na albumie, co w dzisiejszych czasach jest raczej rzadką rzeczą, zwłaszcza w tego typu metalu. Osobiście preferuję raczej krótsze wydawnictwa, na których żaden dźwięk nie znalazł się przypadkowo.

Oczywiście te parę utworów to jedyny minus Havoc. Warsztat zarówno kompozycyjny jak i muzyczny – na najwyższym poziomie. Utworów z Havoc słucha się bardzo dobrze, mają odpowiednią dawkę energii i melodii zarazem. Podsumowując, Havoc to naprawdę niezły album – może jedynie z paroma nieprzemyślanymi motywami.

Ocena: 8/10

Czwarkiel
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .