Ciepło się robi na sercu, kiedy rok po recenzji obiecującego debiutu wychodzi druga płyta kapeli, na której, zgodnie z oczekiwaniami, zespół robi postępy, a ewolucja stylu przebiega w kierunku jak najbardziej godnym pochwały. Wolf Counsel, trzymając się swojego motto Keep It Heavy! Keep It Slow!, wycisnęli ze znanej doomowo/stonerowej formuły jeszcze więcej. Jeśli miałem jakieś życzenia na przyszłość po zapoznaniu się z „jedynką”, to płyta Ironclad spełnia moje egoistyczne zachcianki. Styl grupy nabrał charakteru, a utwory zawarte na płycie rumieńców – jest bardziej przebojowo, w dobrym znaczeniu tego słowa, bez jednoczesnego pójścia na kompromisy.
Album przede wszystkim zaczyna się i kończy cudownie. Na pierwszy ogień idzie Pure as the Driven Snow, z topornym, ale wciągającym riffem i hipnotyczną atmosferą, przypominającą doomowe gusła. Już przy pierwszym „odpaleniu”, płyta wpada w ucho! Dzieło wieńczy niemniej zniewalający utwór Wolf Mountain, w którym zawiera się szczypta melodii w refrenie, wzniosły klimat i moc powolnych riffów – razem daje to elektryzującą całość. Nie oznacza to jednak, że pozostałe kawałki to wypełniacze. Wolf Counsel trzyma poziom, serwując nam zestaw solidnych doomowych ciosów, czasem z fragmentami dość żwawymi jak na kanony stylu, miejscami przywodzącymi na myśl co cięższe grungowe kapele (Shield Wall). Nie będziecie z pewnością narzekać na „zardzewiałe”, cudownie siermiężne riffy gitary (Days Like Lost Dogs) albo bulgoczący miło bas (When Steel Rains). Na pewno na miano doomowo/stonerowego hitu zasługuje tytułowy Ironclad, który sunie z mocą pancernika Potiomkina. Okrasę kompozycji zawartych na drugim albumie Szwajcarów stanowią proste, ale nośne solówki, które mogłyby się znaleźć i na klasycznych, hardrockowych płytach.
Żeby było jasne – dostajemy od Wolf Counsel nagrania mieszczące się w standardach stylu. Jeśli ktoś oczekuje jakiegoś nietypowego przełamania konwencji, nowatorstwa, wytyczenia świeżych dróg, to może o tym zapomnieć. Ale przecież nie taki był cel. Płyta w swojej kategorii jest chwytliwa i jeśli na poprzedniej zarzucałem zespołowi (przynajmniej miejscami) brak polotu, to teraz ze znanych elementów udało się wyciągnąć więcej. Składniki znane, ale wykorzystane ze znawstwem. Ironclad wciąga swoją bagienną mocą, a o to przede wszystkim w doomie chodzi, prawda?
Ocena: 8.5/10
P.S. Na uwagę zasługuje też znakomita, ascetyczna, ale doskonale pasująca do charakteru muzyki oprawa graficzna stworzona przez Roberto Toderico, uznaną już firmę w metalowym świecie.
Oficjalna strona zespołu na Facebooku: https://www.facebook.com/thewolfcounsel
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026

