Trio to naprawdę wystarczający skład, by zawojować świat muzyki rockowej – pod warunkiem, że zbiorą się w tak wąskim gronie muzycy technicznie biegli, a jednocześnie obdarzeni wyobraźnią i śmiałością. W przypadku Worms of Senses tak jest, a każde kolejne przesłuchanie ich najnowszej płyty utwierdzało mnie w tym przekonaniu. Poznajcie zatem Michała Maślaka (wokale, gitary, synthy), Rafała Micińskiego (bas) i Piotra Jeziorko (perkusja, synthy, pady), a potem wysłuchajcie ich albumu Give Up!, który może być kandydatem do wszelkich rodzimych alternatywnych podsumowań roku, pod warunkiem, że zostanie usłyszany. Rozpoczynam zatem nienahalną agitację, by dać mu szansę, nawet jeśli miałbym być wołającym na puszczy.
Wszystko zaczęło się w 2014 od EP-ki Exhibit Heart, by szybko przejść w fazę uśpienia. Trio powróciło niedawno i w 2023 pokazało światu szereg nagrań archiwalnych, które znalazły się na dostępnym cyfrowo albumie o znamiennym tytule Archives. Gdy sięgnąć po te starsze numery, od razu słychać, że pomysły prezentowane przed laty są wciąż świeże. Myślę, że zespół nawet przewidział pewne trendy, które teraz w Europie są uważane za modne. Nie jest to sposób traktowania dźwięków w Polsce jakoś szczególnie hołubiony (Trupa Trupa mimo pozytywnych recenzji też nie ściga się na listach przebojów z popowymi gwiazdami), a bardziej doceniany choćby na Wyspach Brytyjskich, gdzie Squid czy black midi mają swoich zwolenników, na czele z muzyczną prasą. No, ale Worms of Senses już dekadę wcześniej próbowali łączenia podobnych patentów, a zatem wypada ich uznać za prekursorów, którzy skutecznie (oby!) przypominają o sobie po latach niebytu.
Nowy album Give Up! to jednak awangarda, ale na tyle przystępna, by nie odstraszać, a wabić i kusić. Muzyka tercetu jest trudna do jednoznacznego zaszufladkowania. Owszem, wyrasta z rockowego korzenia, ale nie powiela klasycznych rozwiązań, a bawi się formą, rytmem (tu zespół lubi odejść od klasycznego dla rocka metrum), melodią, wplata elektroniczne wtręty w gitarowe riffy, kołysze momentami jazzowym synkopowaniem, wykorzystuje kontrastowe środki wyrazu. Panowie rozpinają skrzydła swych zainteresowań dosyć szeroko, ale nie przesadnie – nikt nie powinien zgubić się pośród prezentowanych pomysłów. Przeciwstawne bieguny wyznaczają tu indie popowy, napędzany tanecznym rytmem, a jednak wciąż hipsterski Disco Freud oraz hipnotyczny, jakby „swansowy”, karmiony mocnym riffem Tiger, czy garażowy, wrzaskliwy, ale i wciągający Me and Me. Pomiędzy zaś rozpościera się intrygujący muzyczny świat: melodyjny, ale i pełen wrzasku, harmoniczny, lecz i dysonansowy gdy trzeba, a do tego trochę nieprzewidywalny, z gamą nieszablonowych rozwiązań. Muzycy pozwalają sobie na przebojowe chórki, by zaraz potem Michał Maślak mógł krzyknąć i zacząć skandować – a w przypadku inteligentnych tekstów forma ich podania nie jest bez znaczenia.
Nie ma jednak na premierowym albumie przeładowania pomysłami i nadmiernego rozpasania. Łatwo byłoby zniszczyć efekt finalny za daleko idącymi eksperymentami. Kompozycje zostały wyprodukowane czytelnie i z wyczuciem – czasem coś zabrzmi na albumie zwiewnie, innym razem chropowato. Jakiś temat podany bywa dobitnie i wprost, kolejny kryje się za dźwiękową mgłą. Za finalnym sukcesem – bo Give Up! oceniam jednoznacznie jako artystyczny sukces – stoi odpowiedni dobór środków wyrazu i produkcji. Wielowątkowość numerów nie zmienia się w żadnym momencie w chaos. O powodzeniu decydują trudne do uchwycenia niuanse i smaczki – kolejne przesłuchania pozwalają wychwycić więcej detali.
Sądzę zatem, że mamy do czynienia z płytą ważną dla rodzimej alternatywy, przynajmniej A.D. 2024. Czy tylko dla alternatywy? Czy jedynie w bieżącym ujęciu? Dla wąskiego kręgu? Czas pokaże. Wystawiona ocena jest może i pewnym niedoszacowaniem, ale wiem, że w takiej konwencji może przyjść pora na prawdziwe Opus Magnum – w każdym elemencie jest jeszcze przestrzeń do poszukiwań, śmielszych wyborów, a nawet szarży, nawet jeśli ta czasem zwodzi na manowce. Myślę, że panowie nie boją się wyzwań, więc może uda się zawędrować jeszcze dalej, choć już Give Up! oferuje naprawdę dużo.
Ocena: 8/10
Oficjalna strona zespołu na Facebooku
- Infernal Codex – „Fog of Forgotten Souls” (2026) - 13 lutego 2026
- StygmatH – „Burning Memories” (2026) - 13 lutego 2026
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2024, Alternative Rock, cd, Give up!, math rock, muzyka, muzyka alternatywna, post-punk, post-rock, recenzja, review, rock, WORMS OF SENSES.






