Ziembul – „Wniebozwątpienie” (2024)

Piszę te słowa tuż po Sylwestrze, a zatem w okresie doskonałym na wszelkiej maści podsumowania. Płyta Wniebozwątpienie jest również pewnym rozliczeniem z przeszłością, próbą niewygodnego umoszczenia się w rodzimej teraźniejszości i przewidywaniem, co mogą przynieść niespokojne czasy. Lirycznie Łukasz Ziemba daje wyraz swoim niepokojom, typowym dla mężczyzny, który pozbawiony jest pewnych złudzeń, ale nie nadziei. Jak można przeczytać w materiałach prasowych: „Tytułowe Wniebozwątpienie to dziesięcioodcinkowa diagnoza współczesności, odważnie podejmująca próbę oswojenia lęków, które dotykają nas wszystkich”. Celny to opis i wypada wpisać propozycję Ziembula w krąg twórców komentujących naszą polską – emblematyczny zwłaszcza Dom Zły – rzeczywistość w sposób bliski publicystyce, ale nie na tyle dosłowny, by nie wpisać się w jakieś uniwersalia, w których (prawie) każdy odnajdzie cząstkę siebie – zgadzając się lub kłócąc z podmiotem lirycznym.

Zaczynam od tekstów na płycie, bo wydają mi się ważne. W potoku błahych słów, których pełno w muzyce popularnej, wybrzmiewają z mocą, nawet jeśli pewne porównania i metafory choć nośne, wydają się jednak ograne (Reżyser). Muzycznie album również nawiązuje do minionych dekad, z bagażem różnych doświadczeń, którymi nasiąkali Michał Gałuszka (perkusja i perkusjonalia), Patryk Moszkowicz (bas, klawisze), Michał Antoni Puk (gitary) i Łukasz Ziemba (wokal, klawisze, saksofony, klarnet, akordeon). Już instrumentarium świadczy o różnorodności i eklektyczności tych piosenek. Album czerpie z wielu stylistyk. Wpisując Wniebozwątpienie do nurtu rocka alternatywnego, nie można zapomnieć bowiem o przebojowym, nawet popowym wyrazie większości piosenek. Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie, by niektóre z tych numerów stały się radiowymi hitami, a do takiego Hipokryty można po prostu potańczyć. Gitarowe riffy odgrywają w propozycji Ziembula istotną rolę, ale na równi z syntezatorowymi, ejtisowymi plamami, czasem bliskimi estetyce new romantic, a nieraz kojarzącymi się z twórczością takich zespołów jak The White Lies. I choć ta gitarowo-klawiszowa mieszanka to podstawa muzycznej zabawy, to jednak formacja pozwala sobie na różne wtręty, smaczki, nawiązania i cytaty. Pomaga całości wyrazisty miks Mateusza Hulbója i mastering Michała Kupicza, który różnorodnym piosenkom nadaje wspólny wyraz, łącząc je w zgrabną całość.

Po udanym, debiutanckim Splinie (2022) album Wniebozwątpienie pewnie ugruntuje pozycję zespołu gdzieś na rubieżach mainstreamu. Ziembulowi wyszła płyta ciekawa, z przesłaniem, bliska koncept albumowi. Rozterki podmiotu lirycznego łączą się gdzieś z przemyśleniami czterdziestoletniego recenzenta. Czy odnajdzie się w tym świecie ktoś dużo młodszy? Albo ktoś w wieku średnim +, kto rozmyślał wieczorową porą nad Nie pytaj o Polskę Obywatela G.C. czy socjologicznymi songami Kazika? Są na to szanse.

Ocena: 7,5/10

Oficjalna strona na Facebooku

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .