Samael – „Passage – Live” (2024)

Słuchając najnowszej koncertówki zespołu Samael, można dojść do wniosku, że historia lubi się powtarzać. Poprzedni live album Szwajcarów został nagrany częściowo w Polsce i rzecz ma się podobnie na Passage – Live. Zarejestrowany na płycie występ odbył się w Krakowie w 2022 roku, podczas jubileuszowej trasy na dwudziestopięciolecie kultowego Passage.
Ikoniczny, przekraczający gatunkowe granice album, na którym black metal przełamują sample, elektronika i awangardowe rozwiązania, zdaje się tutaj wręcz instynktownym wyborem repertuaru. Nie można tu zapomnieć o zmianie stylu muzycznego związanej z premierą albumu oraz o tym, że to właśnie na Passage zespół po raz pierwszy wykorzystał programowane bębny, co stało się tematem ożywionych dyskusji, a nawet sporów (a przy okazji inspiracją wielu memów).

Rain stanowi świetny koncertowy otwieracz – mogło się o tym przekonać wielu koncertowiczów, którzy w ostatnich latach widzieli Samaela na żywo. To bezbłędne połączenie mocy z melodyjnością, od dawna już równoznaczne z ich muzyką, które za każdym razem zdaje egzamin na żywo. Umieszczona na Passage – Live wersja jest znakomitym przykładem powyższego połączenia. Wokal wypada tu zgodnie z oczekiwaniami, na przestrzeni lat głos frontmana Vorpha zaczął bowiem brzmieć bardziej „szorstko”, a nagranie nie usiłuje tego wygładzić czy wyrównać do perfekcji. Chociaż najbardziej wyraziste w tej całości są klawisze oraz syntezatory, również gitary są tutaj nośne, a dźwięk basu wybrzmi jak należy w zasadzie podczas każdego odsłuchu (nastawianie głośności na cały regulator nie będzie potrzebne, choć kto by z tego rezygnował).
Nic dziwnego, że krakowska publika reagowała tak żywo na pierwszy z zaprezentowanych klasyków – zarejestrowane utwory spotkały się z ciepłym przyjęciem, głośnym skandowaniem i domaganiem się kolejnych bangerów. Odzew publiki stanowi fantastyczny dodatek do „żywszego” repertuaru szwajcarskiego bandu, a jednocześnie świadczy o tym, że pomimo siedmiu lat ciszy po premierze ich najnowszego albumu studyjnego Samael wciąż cieszą się dużym uznaniem wśród fanów.

Kolejnym potwierdzeniem tego, że Szwajcarzy są znakomitą maszyną koncertową, jest dynamiczne Shining Kingdom z ciężkim, marszowym wstępem. Utwór jest zagrany jak najbardziej poprawnie, wybrzmiewa z należytą mocą, jednak nie sprawia wrażenia zagranego w stu procentach odtwórczo, z chirurgiczną precyzją i technicznie perfekcyjnego. Jak to powinno być na dobrej koncertówce – czasem nie każdy wysoki, bardziej wymagający dźwięk uda się wyciągnąć wokaliście, w pewnym momencie komuś omsknie się ręka, może nawet któryś z muzykujących zacznie o pół sekundy później, niż pozostali. I to jest w porządku. W końcu nawet największe zespoły to tylko ludzie, a koncertówki nagrane w tak „ludzki” sposób nie pozwalają o tym zapomnieć.

Live rządzi się w końcu własnymi prawami, a na koncertówce Samaela potwierdza to dodatkowo przestrzenny dźwięk ich utworów oraz wyczuwalna melodyjność. Mocno symfonicznej wersji doczekało się chociażby Angel’s Decay, a złożoność utworów wybrzmiała w pełnej krasie. Podobnie jest z Jupiterian Vibe, w ostatnich latach rzadko granym na żywo, które z pewnością rozgrzało publikę do czerwoności, co znakomicie słychać podczas odsłuchu utworu. Również Moonskin zostało zakończone głośnym skandowaniem widowni, która nie pozostała dłużna zespołowi. Z jeszcze większym entuzjazmem spotkało się Born Under Saturn ze świetnymi (choć krótkimi!) wstawkami po francusku. Tym, którzy doceniają materiał zespołu nagrywany od Passage, może być ciężko się nie uśmiechnąć w momentach, gdy publiczność daje o sobie znać w tak głośny sposób.

Tym, co od razu zwraca uwagę, jest pewne „usymfonicznienie” twórczości Samaela, gdyż klawisze i syntezatory wybrzmiewają tu w pełnej krasie. Nadają klasycznemu już repertuarowi Szwajcarów pewnego dramatyzmu i dostojeństwa, jednak bez popadania w przesadę. I tak też prezentuje się cały nagrany występ – jest niewymuszony, brzmi naturalnie, pokazuje, że Samael nie wypadli z obiegu i wciąż mają wiele do zaoferowania swoim fanom. Nic, tylko czekać na ich nowe studyjne wydawnictwo.

Ocena: 9/10

Annika
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .