Entuzjaści z jednej strony dosyć klasycznego, z drugiej pomysłowego podejścia do francuskiego blackmetalowego kunsztu nie powinni się zawieść najnowszym wydawnictwem Sordide. Na Les idées blanches składa się siedem kompozycji w rodzimym języku grupy, których autentyczna energia zaraża. Słychać, że to już czwarty album kapeli, której członkowie przez lata zdobywali doświadczenie w różnych zespołach.
Album już na wstępie zapewnia słuchaczom konkretną dawkę blacku. Nośny riff pierwszej kompozycji, Je n’ai nul pays, napędza całe wydawnictwo Francuzów – utwór już od samego początku jest bezpośredni i grany z należytą mocą, jak zadawany słuchaczom prosto między oczy cios. Powtarzające się tam słowa: « Je n’ai nul pays, je n’ai nulle patrie » („Nie mam żadnego kraju, nie mam żadnej ojczyzny”) rezonują z warstwą muzyczną, momentami wybrzmiewając z wprost jadowitą wściekłością, a chwilami uderzając w bardziej rozpaczliwe tony. Połączenie agresji z melancholijnym, przesyconym smutkiem brzmieniem jest też w pewnym sensie wskazówką do tego, czego możemy się spodziewać na Les idées blanches – rozpędzonego black metalu, który przygniata swoim surowym ciężarem, przełamywanego jednak od czasu do czasu klimatycznymi partiami. Nie dziwi więc, że szarżujący Ruines Futures wnosi do materiału Sordide surowość i wręcz kakofoniczny chaos, a dynamiczny L’atrabilaire okazuje się równie mocnym bangerem.
Do pewnego momentu album przyspiesza i z każdym kolejnym numerem zyskuje na sile. Dopiero wraz z Ne savoir que rester twórczość Francuzów nabiera bardziej ambientowego klimatu, a tempo zwalnia. Ten zabieg doskonale się sprawdza, przygotowując słuchaczy na powolny i mroczny tytułowy utwór czy posępne Le silence ou la vie. Wspomniane kawałki są utrzymane raczej w wolnych i średnich tempach, a tendencja utrzymuje się aż do finałowego, najdłuższego na płycie Vers jamais. Pomimo hipnotycznego i pozornie spokojnego intro ostatnia kompozycja rozpętuje niezłą muzyczną nawałnicę, która pozostawia słuchaczy w transie wywołanym zapętlonymi dźwiękami. Numer znakomicie się sprawdza jako finał albumu, a niespełna 40 minut okazuje się metrażem idealnym, pozwalającym skumulować mnóstwo zaraźliwej energii.
Les idées blanches to krążek z jednej strony blackmetalowy i grany z należytą gatunkowi surową mocą, a z drugiej intrygujący, wychodzący poza wpisaną w konwencję szybkość i agresję materiału. Na wydawnictwie francuskiej kapeli nie znajdziemy jedynie bezmyślnej nawalanki, a bardziej rozbudowane kompozycje wyróżniają album spośród innych blackowych propozycji, co wychodzi mu na dobre.
Ocena: 8,5/10
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026
- Cold in Berlin – „Wounds” (2025) - 3 marca 2026






