Na dniach HexHorn debiutują oficjalnie albumem Waking of Death. Recka tej płyty wisi już na portalu jakiś czas, zatem nie będziemy dublować zachwytów. Teraz parę słów od HexHorn. A skoro teraz chyba trwa festiwal opolski, no to pozwolę sobie na konferansjerkę rodem z tegoż reliktu przaśnej rozrywki.
Przed Państwem HexHorn! Śląsk, alkohol, death metal. Debiutanci, ale nie do końca.
Hej, z tej strony Tomasz, kvlt.pl. Szybka piłka, debiut za Wami, opinie chyba wyłącznie pozytywne? A jak Wy to oceniacie?
Bila: Staramy się trzymać dystans do opinii bo mamy przekonanie, że zweryfikują nas ludzie na koncertach. Uważam, że albo materiał „zażre” na żywo albo czeka nas bardzo szybka emerytura. Ale skłamałbym, gdybym udawał, że nas to miło nie łechta. Bardzo nas cieszy, że dostajemy pozytywne opinie, że widać ruch na fejsie, że ludzie oglądają klip i oceniają.
Ok. To Wasza pierwsza „wizyta” na portalu, Zatem tradycyjne: mały wstęp, co by Was godnie zapowiedzieć.
Bila: Myślę, że siedząc na Twoim miejscu powiedziałbym: Przedstawiam Wam HexHorn, zespół który z nazwy jest tylko nowością, bo osoby tworzące ten band mają już doświadczenie z takich przedsięwzięć jak Mortifer, Hegeroth czy Cult ov Mora. Panowie łączą w swojej muzyce elementy thrash i death metalu, można tam również usłyszeć coś z heavy. Najważniejsze jest, że propozycje zespołu brzmią interesująco i ciekawy jestem, jak potoczą się losy HexHorn po premierze albumu 9 czerwca 2016. Tak powiedziałbym ja, ale nie wiem, co Ty powiesz.
Trochę już zdradziłem w recenzji. Ale wracając do Was, jak obecnie wygląda lokalna scena? Czy Śląsk nadal jest kuźnią kapel, czy to już tylko wspomnień czar?
Ed: Scena ma się nadal dobrze i wciąż się rozwija. Jest urozmaicona i kolorowa, na pewno nie będziemy mieli problemu znaleźć kompanów do wspólnych gigów, gdy przyjdzie na to odpowiednia pora. Jest wiele kapel jak np. nasi znajomi z Heretique, którzy wydali ostatnio świetny album czy też Spatial. Trzeba pamiętać, że wielcy powracają jak Dragon czy Prosecutor. Co tu dużo gadać Śląsk metalem stoi.
Pamiętam jak mieszkałem w D.S. 3 na Ligocie, to największym problemem było wrócić po baletach w centrum nocnym autobusem MZK GOP na Ligotę, często było wtedy popylać pieszo przez Piotrowice. A trzeba przyznać, że są w Katowicach pewne okolice, gdzie nie warto bywać wieczorami… Nadal Śląsk to miejsce kontrastów?
Bene: W Domu Studenta nr 3 mieściło się również Cyberstudio, w którym nagrywaliśmy trzy materiały z Mortiferem w drugiej połowie lat 90tych. Zaraz za ścianą był Straszny Dwór i parę baletów tam również się odbyło.
Maziak: Nie wiem jak dawno tam mieszkałeś, ale czasy się zmieniają i na pewno trudno porównywać dziś czasy, kiedy myśmy się poruszali wyłącznie komunikacją miejską. Zdecydowanie Katowice dziś to bardziej rozrywkowe miejsce niż kiedyś i bezpieczeństwo też się poprawiło, ale kontrasty chyba będą zawsze i nadal znajdziesz dzielnice i miejsca gdzie lepiej się nie zapuszczać, jeśli się jest nieznajomym z okolicy.
Bila: Katowice się bardzo zmieniły w ostatnich 20 latach. Miasto jest kojarzone z wydarzeniami muzycznymi, festiwalowymi. Przebudowane zostało centrum, rewitalizowane są dzielnice. Ewidentnie miasto stawia na kulturę, nowoczesne technologie i rozwój nauki. Widać dużo świeżej energii u młodych ludzi którzy przyjeżdżają studiować i pracować z różnych zakątków świata. Teraz o 22.00 miasto żyje, kiedyś było trupem. Kontrasty oczywiście są i specyficzny śląski klimat wisi w powietrzu, ale jakoś to wszystko się miesza i powstaje wiele ciekawych projektów przyciągających ludzi. Podam tylko ciekawostkę, że zrobiono badania, z których wynika że Katowice są 4 miastem w Polsce pod względem odwiedzin obcokrajowców. Czyli coś tych ludzi tu przyciąga, skoro co 4- ta osoba wysiadająca z samolotu przyjeżdża do nas.
Jak kwestia lokalnych koncertów? Katowice to oczywiście Mega Club, ale kiedyś Za szybą (DS7), Straszny Dwór (DS 3), coś wartego uwagi się pojawiło?
Ed: Jest świetny zabrzański Wiatrak. Poza tym w każdym mieście jest jakiś klub godny uwagi, jak np. sosnowiecki czy tyski Underground ,w których graliśmy z Hegerothem czy bielski Rude Boy. Mamy tutaj tego trochę.
Maziak: Na pewno warte uwagi jest takie miejsce jak Korba, gdzie regularnie odbywają się koncerty metalowe, ale jest też Leśniczówka.
Bila: To jest kolejny element specyfiki naszego regionu. Jesteśmy konurbacją, zlepkiem miast, w których wiele się dzieje. Przejdziesz przez ulicę i jesteś w Chorzowie a nawet o tym nie wiesz, a w każdym z tych miast coraz więcej się dzieje.
Patrząc na datę powstania, a wydanie Waszego debiutu to szybko udało się Wam zebrać i zgrać zarazem. Do tego kontrakt. Szczęście, układy? Jak byś to podsumował? Głód grania, darmowego piwa?
Bene: Wiesz, my wszyscy znamy się od wielu lat, jak padł pomysł zagrania muzy o takich właśnie ramach, to mimo dużej rozpiętości naszych zainteresowań muzycznych, każdy z nas odnalazł się w tym i mocno zaangażował.
Mając już pewne doświadczenie, sprawy idą dużo szybciej, ale masz rację, bez głodu grania by tego nie było.
Bila: Każdy z nas jest ulepiony z trochę innej muzycznej gliny. Myślę, że chyba to jest dla nas taki motor napędowy, bo spieramy się czasem o drobiazgi, ale jest to twórcze, bez narzucania swojego punktu widzenia. To jest taki, w dobrym tego słowa znaczeniu, szeroki kompromis, gdzie trochę się odkrywamy na nowo i uczymy wzajemnie.
Ed: A mnie chodzi w głównej mierze o darmowe piwo i gorzoł.
Jak wyglądała kwestia wydania albumu, planowaliście demo, czy od razu było parcie na debiut? Zostało coś z materiału? Jak proces nagrywania Wam minął?
Bene: Nagrywanie własnym sumptem mocno przećwiczyliśmy robiąc dwa materiały Hegeroth. Przy takim podejściu z jednej strony, nie płacisz za studio, wszystko robisz sam. Z drugiej strony, możesz kręcić gałami w nieskończoność bo zawsze można coś jeszcze poprawić. Skoro tyle czasu zajmuje wypracowanie brzmienia, to bardziej opłaca się nagrać od razu cały materiał niż np. 4 kawałki. Ponadto, ja sam wolę słuchać pełnych albumów niż demówek.
Bila: Bene jak zwykle skromnie, ale trzeba podkreślić, że Bene realizacyjnie wykonał tytaniczną pracę, siedzą setki, jak nie tysiące godzin przy realizacji materiału. Wszystkie zgrywania, miksy i inne masteringi to jego robota. Dlatego nie wyobrażam sobie realizacji w studio, bo po prostu byśmy zbankrutowali. To jest niesamowity komfort pracy, jeżeli na próbie zgrywasz pomysły i masz szansę zobaczyć z dystansu w domu czy to „gada”.
Sami znaleźliście wydawcę, czy to Was „wybrano”? Jak się teraz to odbywa? Gdy jest się totalnym debiutantem?
Bene: Fabian z Via Nocturna odezwał się do Hegeroth z pytaniem czy nie chcielibyśmy współpracować. Akurat mocno pracowaliśmy nad materiałem HexHorn i podrzuciliśmy go Fabianowi. Materiał się spodobał no i współpracujemy.
Bila: Fajne w tym wszystkim jest to, że z Fabianem natychmiast to ruszyło, bez zbędnego bicia piany. Pogadaliśmy, ustaliliśmy konkrety. On nam naświetlił bardzo jasno swoją wizję współpracy, my swoją. Szybko podpisaliśmy umowę i wszystko ruszyło.
Teraz jest modny crowfunding, nie powiem, sam parę rzeczy tak wspierałem, niemniej co do wydawania muzyki, zwłaszcza metalowej, zdania są mocno podzielone. Od zachwytu nad oddaniem inicjatywy w ręce fanów po negację tego jako żebractwo o potencjalnych słuchaczy.
Bene: W przypadku gier planszowych crowfunding działa świetnie, sam parę razy korzystałem, zrzucamy się na konkretny tytuł, żeby zrobić polskie wydanie i to jest ok.
W przypadku muzyki, która ma dopiero powstać nie jest to takie jednoznaczne, ludzie się zrzucają i mają swoje oczekiwania, co jednocześnie trochę wiąże ręce. W naszej sytuacji, skoro debiutujemy, to raczej nie znaleźlibyśmy za wielu chętnych, a z drugiej strony całą produkcję (dźwięk jak i klipy) robimy w 100% sami, bez kosztów. Więc może crowfunding to dla nas temat na przyszłość?
Bila: Taka forma finansowania chyba ciągle jest jeszcze u nas nowością. Sądzę, że wielu ludzi nawet nie słyszało o crowfundingu, faktycznie może to temat przyszłości.
Gdzieś jeszcze się udzielacie/ udzielaliście? Czy HexHorn to już Wasz priorytet i nic poza tym?
Bila: Ja, Bene i Fen gramy w Hegeroth. Półtora roku temu wydaliśmy debiutancką płytę Three Emperors’ Triangle, Płyta jest dostępna za darmo, zapraszamy wszystkich fanów symfonicznego black metalu do słuchania. Mamy dużo pomysłów na następne kawałki ale musimy je zaaranżować i zgrać.
Ed: Ja mam swój projekt Cult ov Mora, które tworzę wspólnie z Tailhegiem (Hegeroth i Stelarius). Nagraliśmy do tej pory 1 promo … is coming oraz singielek (wersja digi) I’m Dying. Muza w stylu industrial black metal, która spotkała się z ciepłym przyjęciem, parę dobrych recenzji ujrzało świat. Niestety na dzień dzisiejszy jesteśmy w zawieszeniu. Opuścił nas gitarzysta, nowego na horyzoncie nie widać, więc jeszcze pewnie trochę wody upłynie zanim nagramy coś nowego, ale pomysły są w głowie, siedzą sobie gdzieś tam głęboko pomiędzy zwojami czekając na odpowiedni moment. Teraz, gdy się skończył zamęt w związku z tworzeniem materiału do HexHorn, może znajdę chwilkę, aby coś pokminić.
Inspiracje do grania są chyba jasne: stara szkoła death/ thrash, czy jednak coś więcej? Zapytam przekornie: lubicie Amon Amarth?
Bila: Inspiracje u każdego z nas pochodzą z trochę innych źródeł, bo każdy z nas ma inne upodobania muzyczne. Są pewne wspólne obszary, ale jest sporo poza tym. Mamy świadomość, że nie wchodzimy w nowe nurty muzyczne, żeby czymś słuchaczy zaskakiwać ale mimo to mamy dobre opinie. Ludzie chwalą to, że łączymy zgrabnie elementy thrashu, deathu, blacka i heavy metalu i że jest to zrobione w sposób umiejętny i ciekawy dla słuchacza. Dla nas to jest bardzo krzepiące. Myślę, że ogólnie można powiedzieć, że czerpiemy od muzyki klasycznej po skrajne eksperymenty. Każdy z nas mógłby długo wymieniać i na pewno również pojawiłby się w wyliczance Amon Amarth, o który pytasz. Co zaskakujące, ludzie porównują nas do nich. Oczywiście porównanie do tak klasowego zespołu bardzo nam schlebia.
Jak traktujecie kwestie liryków: czy to klimatyczne uzupełnienie czy macie coś więcej w nich do przekazania?
Ed: Do tekstów zawsze podchodziłem poważnie, nie chodzi mi tutaj o jakiś głębszy przekaz, nie jestem moralizatorem, nie lubię mówić komuś, co ma robić, daleki jestem od tego. Chodzi mi raczej o to, aby teksty nie były głupkowate, miały jakiś sens i nieważne czy piszę o wojnie, chorobie, śmierci czy ufoludkach, nawiasem mówiąc na to jeszcze nie wpadłem… kwestia czasu. Teksty mają być logiczne, trzymać się kupy i zawierać przynajmniej odrobinę rymu a o to ostatnio trudno w muzyce. Jeśli chodzi o sam proces powstawania tekstów, to zawsze są one układane do muzyki, nigdy na odwrót. Dopasowuję lirykę do klimatu, dramatu muzyki. Zapodaję sobie na słuchawki i podśpiewuję po angielsku. Jak wpadną mi cztery wersy to potem już idzie z górki. Ewentualnie potem wydłużamy lub skracamy riff, aby txt leżał lepiej w muzie.
W przypadku HexHorn miałem na ten proces bardzo niewiele czasu, od rozpoczęcia do finalnego zgrania wałków minęło dwa miesiące co na 7 kawałków wcale nie jest dużo, dlatego też jestem zadowolony z efektu, jaki udało mi się osiągnąć. Rozgadałem się.
Bila: Dla mnie również istotne jest, żeby wokal oprócz nośnika myśli stanowił dodatkowy instrument w zespole i sądzę, że to się udało.
HexHorn ma naprawdę fajne logo. Teraz co prawda młodzież ma w pompie takie niuanse, ale ja za gówniarza gryzmoliłem na ostatniej kartce w zeszycie loga kapel, a jak się udało dorwać, to spray i na mury loga Kreatora czy Unleashed…
Ed: Też kiedyś potrafiłem na przerwie w podstawówce strzelić na całą tablice logo Unleashed, a w pokoju miałem wielkie logo Samaela więc widać kiedyś dużo z nas tak właśnie miało.
Bene: Pomysłów na logo było wiele, same kiepskie, aż w końcu kiedyś na próbie, Maziak narysował na tablicy szkic, ja to potem wrzuciłem na kompa no i wyszło super!
Bila: Fajne jest to, że naprawdę to logo powstawało przy wszystkich. Kręciliśmy literami, wielkościami, kształtami, więc można chyba powiedzieć, że to logo to takie wspólne dzieło.
Plany na najbliższy czas? Program kulinarny, trasa? Od razu wielkie dzięki za czas i odpowiedzi. Ostatnie słowo należy do Was. Pozdrawiam.
Ed: Koncerty i jeszcze raz koncerty ale to dopiero w drugiej połowie roku. Teraz przed urlopami mamy zaplanowane swoje zajęcia i ciężko jest czasami wyrwać się na parę godzin na próbę.
Bila: Zdecydowanie na koncerty musimy znaleźć czas.
Pozdrawiamy i dzięki za poświęcony czas.
Zdjęcia: archiwum HeXHorn.
- Agathocles & Psychoneurosis – „War Fetisjists Kill / Grind Resurrection” (2018) - 18 czerwca 2018
- Bottom – „Epidemo” (2018) - 18 czerwca 2018
- Indignity – „Realm of Dissociation” (2017) - 8 marca 2018
Tagi: crowfunding, Cult ov Mora, Cyberstudio, Dragon, Hegeroth, Heretique, Hexhorn, Mortifer, Prosecutor, Spatial, Straszny Dwór, Waking Of Death.










