Nowe premiery w black metalowym podziemiu #3

Z lekkim poślizgiem ale mamy to!
Kolejne zestawienie z krótkim komentarzem oraz odsłuchem nowych premier w black metalowym podziemiu.

Zapraszam do przeczytania i posłuchania…


Słyszeliście o projekcie Ateiggär?
Pewnie nie, ja również aż do dzisiaj włącznie. Szwajcarzy swój black metal otoczyli subtelnymi symfonicznymi wstawkami przez co nie trudno szukać inspiracji w klasycznym skandynawskim black metalu pokroju Emperor, starego Dimmu Borgir czy Satyricon, momentami nie brakuje również nawiązań do Mayhem. Uważam, że koniecznie musicie się zaznajomić z tą EPką i to będą dobrze spędzone 27 minut Twojego czasu.
Materiał jest dostępny w fizycznej wersji na kasecie oraz 12″ winylu dzięki wytwórni Eisenwald.



Może Południowa Afryka to nie jest terytorium gdzie powstaje zatrważająco dużo black metalowych nagrań, ale może czasami mniej znaczy więcej?
I właśnie dzięki agencji PR o nazwie All Noir oraz wytwórni Isolation Records mamy przyjemność poznać kapelę Constellatia, za którą stoi duet muzyków i dzięki tej współpracy powstał debiutancki album The Language of Limbs. To delikatne połączenie post-metalu z atmosferycznym black metalem, i uwierzcie mi słucha się tego wyśmienicie. Sprawdźcie sami.



Już sama nazwa End of Mankind potrafi dużo podpowiedzieć słuchaczowi. Koniec ludzkości to zapewne smutny fakt naszego żywota i nic dziwnego, że od pierwszych taktów płyty Faciem Diaboli wylewa się agresja i muzyczny wk..w. Debiutancki album dostępny jest na kasecie i płycie CD dzięki młodej wytwórni Mallevs Records.



Wytwórnia Ván Records ma to do siebie, że raczej trudno jej zarzucić wypuszczanie muzycznego chłamu. Twierdzę, że w ich sklepie płyty można brać w ciemno, a potwierdzeniem tej tezy jest chociażby album Through Ruin… Behold formacji Kosmokrator. Black wymieszany z death metalem, lecz w dość dusznej formie i okultystycznym klimacie. Polecam usiąść i zatopić się w tych dźwiękach.



Wielkim fanem pogańskiej odmiany czarnego metalu nie jestem, ale zdarza się, że ten czy inny band przykuje moją uwagę. I tak się stało z francuską kapelą Tan Kozh (pl. stary ogień) wraz z debiutanckim albumem Lignages Oubliés. Jak się okazuje ich wydawcą jest label Antiq Records, który pojawiał się już nie raz w poprzednich artykułach o black metalowych premierach. Czas najwyższy tę nazwę wytwórni zanotować w notatniku.



The Deathtrip przyciągnął mnie dość nietypową jak na black metalowe realia – okładką. Materiał na drugim albumie tej międzynarodowej ekipy jak kompozycyjnie się potrafi obronić, tak produkcyjnie Demon Solar Totem brzmi jakby powstał jakieś 20 lat temu. Zgaduję więc, że taki był zamysł. Wydania na fizycznym nośniku podjęły się Profound Lore Records oraz Svart Records.
Posłuchajcie i oceńcie sami…



Ponownie wracamy do pięknej Szwajcarii tym razem przyjrzeć się nowemu wydawnictwu formacji Rorcal, która to na płycie Muladona do jednego muzycznego kotła wrzuciła całkiem sporo, bo oprócz black metalowego podłoża doświadczyć możemy wędrówki w hardcore’owe klimaty, polane doom/sludge’owym ciężarem z drone’owymi wtrąceniami. Album ten ukazał się na CD oraz winylu nakładem Hummus Records. Zdecydowanie nie jest to najłatwiejszy kawałek muzyki w odbiorze, na pewno zyskuje przy odsłuchu „na spokojnie”.



Z muzyczną odsieczą przychodzi nam niemiecki (Dolch). Feuer to format trylogii, a poniższy album jest jej spójną częścią. Ta muzyka niesie ze sobą ukojenie co podkreśla wspaniały głos wokalistki. Muzykę na nośniku fizycznym zakupić możecie w uznanej wytwórni Van Records.



źródło: Extreme Metal Syndicate, Eisenwald, BlackMetal Catalog, Metal Vault, Black Metal Promotion

Piotr
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .