Death Denied – “A prayer to the Carrion Kind” (2018)

Wydanie w 2014 roku debiutanckiego albumu Transfuse the Booze było dla łódzkiego Death Denied momentem przełomowym. Zespół wyszedł z głębokiego podziemia i szturmem wdarł się na salony, zostając laureatem tak prestiżowych nagród, jak Debilizm Roku czy Pół litra na raz by Kiemzo (za profilem grupy na FB). Sprawy potoczyły się szybko. Były wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy czy też nagranie czołówki oraz użyczenie swojej muzyki do programu Retromaniacy, emitowanego na kanale Discovery. Chłopaki liznęli więc życia, jakie być może jest dane gwiazdom rocka. Nie osiedli jednak na lurach i pod koniec stycznia tego roku wydali swój kolejny album, zatytułowany A Prayer to the Carrion Kind.

Album ten, składający się z 11 utworów, trwających łącznie 48 minut, to istny rockandrollowy wulkan. Każda z kompozycji to dynamit bądź petarda, oparta na soczystym, gitarowym graniu. Praktycznie od samego początku muzyka eksploduje energią, wyrywa z butów/kapci/skarpet – niepotrzebne skreślić. Mięsiste, przybrudzone, garażowe brzmienie nadaje konkretnej mocy tej wybuchowej kombinacji stonerowego ciężaru oraz rockowej, przebojowej melodyjności, pomiędzy które wplątane są bluesowe i blues rockowe nuty. Czasami gdzieś zaplącze się sabbathowski riff, a klimatu dodadzą nieśmiertelne Hammondy. Zgrzeszyłbym, gdybym nie wspomniał o wokalach, za które odpowiada Tasior, podkładający również linie melodyczne na gitarze. Być może popadam w nadmierną egzaltację, ale jest to w moim odczuciu jeden z najlepszych głosów na naszej rockowej scenie. Mocny, z charyzmą i rockową chrypką, czasami z lekką nutką melancholii, a czasami popadający w manierę zbliżoną do Layne’a Staley’a.

Death Denied otwierają ten ro(c)k z przytupem. 2018 jeszcze się na dobre nie zaczął, a tu już mamy kandydata do podium w kategorii „rockowa płyta roku”. A Prayer to the Carrion Kind ustawia poprzeczkę wysoko. Zresztą, szkoda czasu na czytanie tej recenzji. Szukajcie na Facebooku profilu grupy, zamawiajcie płytę, łapcie piwo w łapę i cieszcie swoje narządy słuchu prawdziwym, buntowniczym rockiem.

 

Ocena 8.5/10

 

Łukasz

Łukasz

Ku "rozpaczy" szanownej Małżonki uzależniony od kolekcjonowania CD. Natchniony płytą pewnego polskiego zespołu oraz kryzysem wieku średniego rozpocząłem przygodę z recenzowaniem . I tak z czasem trafiłem do Kvlt. Wszelka konstruktywna krytyka mile widziana.
Łukasz

Latest posts by Łukasz (see all)

Tagi: , , , , , , .