Deserted Fear – Drowned By Humanity (2019)

Death metal to dla mnie jeden z tych gatunków, w którym niezwykle trudnym zadaniem jest „odkrycie koła na nowo”.  Sięgając po krążek niemalże dowolnej stricte deathowej kapeli, doskonale wiemy, czego można się po nim spodziewać – cóż, taka już specyfika gatunku.  Na swoim czwartym albumie zespół Deserted Fear nie pokazuje niczego, czym może zapisać się na stałe w historii death metalu. Na szczęście jest to na dobrą sprawę jedyny zarzut, który mogę skierować w stronę zatytułowanego Drowned By Humanity longplaya.

Podniosłe intro żywcem wyjęte ze scen batalistycznych z podkładem Hansa Zimmera tak bardzo nie pasuje do tego, co następuje po nim, że wraz z pierwszymi dźwiękami gitar w All Will Fall aż się roześmiałem. Od pozycji numer dwa wszystkie elementy Drowned By Humanity wskakują w odpowiednie miejsca, tworząc razem bardzo dobry deathmetalowy album. Trio z Niemiec prezentuje zarówno agresywną grę, jak i agresywne wokale (swoją drogą świetne, i to mimo otaczającego je core’owego zapaszku), ale daje słuchaczowi również moment wytchnienia. Dosłownie moment, gdyż pełniący tę rolę instrumentalny Across The Open Sea nie trwa nawet pół minuty i jest zwyczajnym, nikomu niepotrzebnym zapychaczem. Większego sensu we wciskaniu takich „hitów” na albumy metalowe nie widzę i właśnie dlatego lilipuci czas trwania tegoż uważam za jego jedyny plus.

Całość, choć tak jak wspomniałem wcześniej zagrana z niesamowitą dawką agresji, jest jednocześnie dosyć melodyjna. Utwory mają w sobie to coś, co sprawia, że ich odsłuch w domowym zaciszu każdorazowo kończy się radosnym tupaniem nogą, a trzy kwadranse potrzebne na zapoznanie się z nową pozycją ze stajni Century Media Records mijają w okamgnieniu. Utwory nie powalają tempem – szalonej, nie skrępowanej żadnymi barierami jatki tutaj się nie uświadczy. Może to właśnie dlatego czas spędzony z najnowszym albumem Niemców był dla mnie tak udany. Drowned By Humanity słucha się po prostu bardzo dobrze – i to pomimo tego, że Deserted Fear na swoim albumie nie zaskakuje zupełnie niczym.

Niemcy nagrali bardzo dobry materiał, który każdego fana śmierćmetalu powinien bezproblemowo zadowolić. Jest tu ogień i złość, ale też sporo melodyjności. Swego rodzaju skrótem prowadzącym do zapoznania się z tym, co prezentują Panowie z Deserted Fear może być singlowy Welcome to Reality (poniżej), zawierający wszystkie znaki rozpoznawcze tego albumu. Ja zaś gorąco polecam każdemu poświęcenie tych czterdziestu pięciu minut krążkowi – na pewno nie będziecie żałować. 

Ocena: 8/10

Deserted Fear na Facebooku.

 

Łukasz W.

Łukasz W.

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz W.

Tagi: , , , , , , .