Gôr Mörgûl – “Elohim” (2019)

Krążki z ekstremalnym metalem wydawane przez Satanath Records raczej trzymają przynajmniej przyzwoity poziom, jednak w moim odczuciu brak im tego pierwiastka wyjątkowości, sprawiającego że zostają w pamięci na naprawdę długo. Elohim włoskiego Gôr Mörgûl w zasadzie nie odbiega od jakichkolwiek ogólnych wyobrażeń o całości katalogu rosyjskiej wytwórni.

Kwartet nie traci czasu i swoją „ublackowioną” deathową nawałnicę rozpoczyna już w drugiej sekundzie otwierającego krążek I Begin. Nagły huk jakby za moimi plecami, którym zespół rozpoczął swój trzeci album, ku mojemu późniejszemu rozbawieniu wręcz mnie wystraszył – stąd też plusik za doznania emocjonalne, taki z przymrużeniem oka oczywiście. Serce po chwili jednak się uspokoiło – Gôr Mörgûl wręcz przeciwnie. Tempo Elohim jest doprawdy zawrotne, jakiekolwiek jego zwolnienia są bardzo sporadyczne – jak na przykład we fragmentach utworu tytułowego czy przedostatniego na krążku Lamastu. Przy tym albumie raczej ciężko się zrelaksować – tu się nie odpoczywa, tu się zap…, zasuwa się. Z tej szalonej perkusyjnej kanonady ubarwionej stricte death metalowym growlem gdzieniegdzie wyłaniają się jednak melodyjne riffy, dzięki którym odsłuch tego krążka zaliczam do przyjemnych. Krótki metraż (ledwie trzydzieści trzy minuty) napawa mnie zaś optymizmem, jeśli chodzi o kwestię jego powrotu do mojego odtwarzacza.

Trochę jednak szkoda, że Elohim cierpi na przypadłość niemalże wszystkich wydawanych przez Satanath Records pozycji, które wpadły w moje ręce – jest miło, ładnie i przyjemnie, ale krótko po ostatnich dźwiękach Extinction nie pamiętałem już zbyt wielu szczegółów z tych ośmiu utworów, które nagrali Włosi. Przyczepię się również do wyjątkowo biednego wydania – i to nawet jak na satanathowe standardy. Skoro już zespół wysilił się i napisał teksty w trzech językach, to byłoby miło choćby dla zasady umieścić je w booklecie.

Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że większość z Was zapewne ma w nosie to o czym te utwory opowiadają i liczy się dla Was przede wszystkim granie. A Elohim to mocna pozycja, która zadowoli fanów brutalnego, ekstremalnego grania z odrobiną melodii tu i ówdzie. Choć w żaden sposób nie odmieni ona niczyjego życia, to jest to godny polecenia sposób na spędzenie dwóch kwadransów z blackened deathem niezłej jakości. Polecam sprawdzić.

Ocena: 7.5/10

Gôr Mörgûl na Facebooku

Łukasz W.
Latest posts by Łukasz W. (see all)

Tagi: , , , , , , , .