Zespół Ketha na polskiej scenie jawi się jako bardzo oryginalny projekt. Przez wieloletni okres swej działalności udowadniał słuchaczom, że potrafi zrobić niebanalną muzykę, jednocześnie poszerzając ramy różnych gartunków. Wraz z nową Epką, zatytułowaną Magnaminus, która będzie miała premierę 8 października bieżącego roku, Ketha kolejny raz staje do walki z granicami muzyki i barierami, zbudowanymi we własnych umysłach, by zrobić kolejny krok naprzód.
Magnaminus zawiera cztery kompozycje, które tym razem zostały pozbawione linii wokalnych (używając retoryki tytułów można napisać, iż są „no vocals”). Muzyka została pozbawiona znanej z wcześniejszych wydawnictw agresji, stała się bardziej transowa, co niewątpliwie zbliżyło ją do sceny post metalowej. Słychać delikatne wpływy Pelican, obowiązkowej progresji i może nawet industrialu, ponieważ Epka nafaszerowana jest dużą ilością sampli, szumów, klawiszy i deklamacyjnych wstawek. Nie da się ukryć, że materiał brzmi bardzo „na czasie”, miksując post metal z djentem. Może okazać się to dobrym wyjściem z nieco już ogranej szufladki progresywnego djentu. Ten krążek to po prostu coś więcej niż jeden, łatwy do nazwania gatunek.
Pomimo że materiał, tak jak wspomniałem, pozbawiony jest wokalu, wydaję mi się, że kompletnie go na tym albumie nie brakuje. Kompozycje są tak zaaranżowane, na tyle bogate w środki i emocje, że wokal odarłby je z unikalnego klimatu (co nie znaczy, że w przyszłości nie chciałbym powrotu wokalisty). Nie wiem też czy materiał utrzymany w takiej budowie mógłby mnie dostatecznie zainteresować przy pełno-czasowym albumie. Uważam ten „skok w bok” w postaci Ep za trafny.
Na pochwałę zasługuje również brzmienie. Zespół kolejny raz skorzystał z usług Piotra Łukaszewskiego i studia Custom 34. Efekt jest bardziej niż dobry. Utwory emanują przestrzenią, a dźwięk instrumentów jest dopracowany do perfekcji.
Ciekawi mnie już na tym etapie jakie będzie kolejne posunięcie Ketha. Dzięki Magnaminus zespół zrobił kolejny krok w górę po schodach własnego rozwoju, a pytaniem głównym jest – gdzie te schody prowadzą. Liczę, że do czołówki polskiej sceny metalowej. Ostatnimi czasy wytworzyła się spora nisza z miejscem na ambitniejsze granie i zdaje się Ketha zagnieździła się tam na dobre.
Ocena : 8.5/10
- Blood Court – „The Burial” (2025) - 22 stycznia 2026
- Scorpions – „From the First Sting” (2025) - 16 stycznia 2026
- Wisdom In Chains – „Die Young” (2005/2025) - 15 stycznia 2026
Tagi: 2018, independent, Ketha, Magnaminus, post-metal, recenzja, review.






