NoNe – “VII” (2017)

Twórczość bydgoskiego NoNe zdecydowanie odbiega od tego, czego słucham z ciężkich brzmień na co dzień. Niemniej jednak darzę zespół bardzo dużym sentymentem, poniekąd dlatego, że ich koncert z corocznego cyklu Black Star Fest, był jednym z pierwszych, na których pojawiłam się w bydgoskiej Estradzie. Formacja po 5 latach przerwy w nagrywaniu pod koniec ubiegłego roku powróciła z następcą Six, zatytułowanym VII. Płyta ukazała się 28 grudnia 2017 roku i została wydana przez zespół własnym sumptem.

Muszę przyznać, że już singlowy zwiastun wydawnictwa w postaci kawałka What We Say to Death zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Szybka, ciężka i solidnie brzmiąca kompozycja z chwytliwym refrenem błyskawicznie zapadła mi w pamięć. Nowy gardłowy NoNe, Łukasz „Pachu” Pach (Vedonist, Huge CCM), bardzo dobrze sprawdza się na tym stanowisku. Jego wokale dodają muzyce kapeli nowej energii.

Słuchając VII odnoszę wrażenie, że Panowie ogólnie postawili tym razem na kopiące tyłki utwory. Masywne riffy i praca perkusji w niektórych momentach skutecznie oddalają ich od etykietki nu-metalu. Nie widzę w tym nic złego, wręcz przeciwnie – duża dawka porządnego groove sprawia, że kompozycje brzmią świeżo i nie są odgrzewanymi kotletami. Mimo to nie brakuje na płycie wielu melodyjnych motywów, np. refren Fear Fest, wolniejszy Fantasies z gościnnym udziałem Filipa Sałapy na wokalu (The Sixpounder), czy refren w wykonaniu Łukasza „Zielonego” Zielińskiego (Virgin Snatch) w kompozycji Ordinary Day.

Na wydawnictwie nie brakuje cegiełek dołożonych przez muzyków z innych kapel. Poza wymienionymi wyżej, możemy usłyszeć bas Michała Kalecińskiego (OCN, niegdyś NoNe) w A Place of No Regret oraz intro perkusyjne w Baptized by Fire w wykonaniu Macieja „Ślimaka” Starosty (Acid Drinkers). Swoją drogą w ostatniej z wymienionych kompozycji zdecydowanie najbardziej słychać muzyczne echa z przeszłości NoNe.

VII jest wydawnictwem, które wciąż definiuje wypracowane przez kapelę brzmienie. Duży plus za różnorodność kompozycji, liczną i udaną współpracę z członkami zespołów polskiej sceny metalowej i rockowej, ale przede wszystkim numery, przy których głowa sama rwie się do headbangingu. Dziękuję za przeniesienie mnie ponownie do czasów, gdy zaczynałam swoją przygodę z metalem. Cenię sobie takie sentymentalne powroty w dobrym oraz odświeżonym stylu. I oczywiście czekam na kolejny Black Star Fest, żeby móc usłyszeć materiał na żywo pod sceną.

Ocena: 7,5/10

Marta (Kometa)

Marta (Kometa)

Chwalę i krytykuję płyty, piszę koncertowe opowieści.
Marta (Kometa)

Tagi: , , , , , , , .