Watain – “Trident Wolf Eclipse” (2018)

Z wypiekami na twarzy oczekiwałem informacji odnośnie nowej płyty hordy Watain, tym bardziej po The Wild Hunt, który zrobił na mnie raczej „średnie” wrażenie. Już po wydanym, pierwszym singlu, zapowiadającym dzieło Trident Wolf Eclipse byłem niemal pewien, że ta płyta spuści srogi łomot fanom czarnego metalu. Zresztą utwór Nuclear Alchemy bez wątpienia jest najlepszym kawałkiem na tym wydawnictwie, z dużym (nie bójmy się tego określenia) pierwiastkiem przebojowości. Moment 15-tej sekundy w tym utworze dosłownie urywa głowę, a to, co się dzieje potem jest bardzo dobrym streszczeniem reszty płyty. Jest to kawałek reprezentatywny i nie bez przypadku został wybrany na singla. Znajdziemy w nim średnie tempa (1:30), jak i szybkie (2:23) naparzania, miażdżące narząd słuchu fana. Świetnymi patentami są: w A Throne Below dodatkowe bębny (a’la Black Altar w utworze Tophet) oraz demoniczny śmiech w Ultra (Pandemoniac). Wyróżnić również warto Towards The Sanctuary, który z dość prostą motoryką gitary i perkusji napędza cały kawałek, przy odsłuchu którego zwyczajnie trudno usiedzieć.

Nowa płyta Watain powinna przypaść do gustu fanom, którzy wielbią Lawless Darkess i Casus Luciferi. Kompozycje są agresywne, a nieraz brutalne riffy poprzeplatane są finezyjnymi i melodyjnymi solówkami.  Wydobywający się z trzewi głos Erika zieje siarką i swoją wściekłością wypluwa mroczne teksty. Ponadto warto zaznaczyć, że melodyka utworów pomimo swojego czarnego charakteru powoduje, że płyta jest łatwo przyswajalna. A kto powiedział, że diabeł nie lubi melodii?

Produkcja jest bezbłędna. Jest zarówno dynamiczna, czytelna i naturalna jak i z odpowiednią szczyptą brudu gitar.

Oczywistym faktem jest, że Watain to jedna z najważniejszych hord współczesnego black metalu i tą płytą przypieczętowuje ten stan rzeczy.

Ocena: 10/10

Piotr

Piotr

Głównodowodzący KVLTowi, fan undergroundu oraz maniakalny zbieracz płyt CD.
Piotr

Latest posts by Piotr (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , .