Yob – “Our Raw Heart” (2018)

Życie ludzkie jest niebywale kruche i niepewne. I choć na co dzień zwykły śmiertelnik nie zastanawia się nad tym, że może spotkać go coś złego, w każdej chwili możemy paść ofiarą nieszczęścia. Jak przewrotny bywa los przekonał się Mike Scheidt, gitarzysta i wokalista stoner/doom metalowego zespołu Yob, wywodzącego się z amerykańskiego stanu Oregon. I mimo że Scheidt przez chwilę znajdował się na „tamtym” świecie, jego determinacja i poświęcenie były tak duże, że przy bezcennym wsparciu bliskich udało mu się wrócić do zdrowia. Fakt, że liderowi Yob udało się pokonać śmierć dodał mu siły i energii do napisania kolejnego pełnowymiarowego albumu amerykańskiej formacji. Our Raw Heart jest pozycją kapitalną i nietuzinkową, a paradoksalnie płyta mogła nigdy się nie ukazać. Zapraszam do opowieści o ponadludzkim cierpieniu, które przerodziło się w najwyższej klasy dzieło.

Gdy cierpi się na zagrażającą życiu chorobę człowiekowi brakuje nadziei. W tym przypadku diagnoza była niezbyt pomyślna. Ostre zapalenie uchyłka jelita oznaczało dla Mike’a  codzienną kontrolę stanu zdrowia, a także życie w strachu przed kolejnymi napadami bólu. Kiedy nadszedł ten najgorszy, dla lidera amerykańskiej formacji świat się skończył. Nie było rodziny, zespołu czy nawet jego własnego ciała. Ból był wszystkim, co odczuwał – nic innego we wszechświecie nie istniało. Scheidt dowiedział się, że gdyby zgłosił się do szpitala dzień później jego narządy wewnętrzne przestałyby pracować, co spowodowałoby nagłą śmierć. Pomimo fatalnych rokowań zdrowotnych lider Yob nie poddał się i zawzięcie walczył o swoje życie. Walka ta zakończyła się sukcesem, a jej portretem jest Our Raw Heart – ósmy album w dorobku formacji. „To nie do pomyślenia, że jeszcze na początku roku byłem na łożu śmierci, a parę miesięcy później stoję tutaj wraz ze świeżo nagranym nowym materiałem mojego zespołu.” I to jakim materiałem, Panie Scheidt! Czapki z głów, mamy tu prawdziwego artystę.

Our Raw Heart jest albumem rewolucyjnym w karierze zespołu. Poza pobiciem rekordu w długości trwania (ten kolos trwa prawie godzinę i piętnaście minut), płyta zawiera ogromną jak dla formacji liczbę utworów, których tym razem jest siedem. Muzycznie jest to piękna i osobliwa podróż, która wbrew wszystkim przeciwnościom losu, jest wędrówką, która ma podnosić na duchu i dawać nadzieję na lepszą przyszłość. Mimo że album opowiada o tragicznych okolicznościach, w których lider formacji niemalże stracił życie, jego przesłanie jest bardzo pozytywne. Nieważne, w jak głębokim bagnie się znalazłeś, ze wszystkiego da się wyjść. I Mike Scheidt jest najlepszym tego przykładem. Our Raw Heart to nierozerwalny materiał, którego należy słuchać od początku do końca bez pomijania choćby kilku sekund. Wlekące się tempo to coś, do czego Panowie z Yob już dawno przyzwyczaili swoich słuchaczy. Bo po cóż mają się spieszyć? Scheidt nawołuje do cieszenia się każdą sekundą tego kapryśnego ziemskiego życia. Ich unikalne brzmienie wyczuwalne jest już od pierwszego riffu Ablaze, czyli najsmutniejszej kompozycji albumu. Utwór opowiada o cierpieniu i niepewności, w jakich żył lider zespołu przez ostatni rok. I o ile płytę inauguruje hymn niezwykle poważny, przepełniony bólem i nieszczęściem, wraz z czasem atmosfera płyty drastycznie się zmienia. Od bezradności i upadku po promienną nadzieję i niezwyciężoną miłość, bez której nie byłoby nic  – ot, historia Yob w pigułce.

Album nie jest bezpośrednią kontynuacją wydanego cztery lata wcześniej monumentalnego Clearing the Path to Ascend. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że oba wydawnictwa znacznie się od siebie różnią. Poprzednik posiadał nieco „brudniejsze” i generalnie cięższe brzmienie. Słuchając Clearing…, zawsze wyobrażałem sobie siebie przemierzającego bezkresy pustyń, gdzie nawet najsłabszy powiew wiatru może spowodować wytworzenie się wiru pyłowego – innymi słowy, uczucie wszechobecnej duchoty i niemiłosiernego skwaru. Na Our Raw Heart nie ma tego pustynnego odczucia, z którym kojarzony jest poprzedni album grupy. Pod względem produkcyjnym oba wydawnictwa są podobne, z czego jestem bardzo zadowolony, gdyż jest to dla mnie przykład kapitalnie zbalansowanej realizacji dźwięku. Łatwym zadaniem jest rozpoznanie każdego instrumentu nawet w ferworze nakładających się na siebie warstw muzycznych. Tematycznie płyty również się różnią, jednak w opowiadanych przez nich historiach można doszukać się wspólnego mianownika. O ile Clearing opowiadał o problemach personalnych, takich jak walka z własnymi demonami czy też znalezieniu własnej drogi życiowej, Our Raw Heart skupione jest stricte na nadziei na lepsze jutro. Clearing był albumem znacznie mroczniejszym, praktycznie pozbawionym optymizmu, podczas gdy nowe wydawnictwo amerykańskiej ekipy przypomina, że nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji da się wyjść. Jest to płyta, która dodaje siły i otuchy tym, którzy ich potrzebują. Scheidt przypomina, że następnego dnia znów zaświeci słońce. I choć teraz jest źle, z czasem wszystko się ułoży i wróci do porządku dziennego.

Our Raw Heart jest albumem bardzo spójnym i równym, dlatego też jak już wcześniej wspomniałem, powinno się go słuchać w całości od początku do końca, by móc w pełni doświadczyć snutej przez niego niezwykle poruszającej historii. Niemniej jednak, jeżeli miałbym wyodrębnić najbardziej wyróżniające się kompozycje na płycie, byłyby to utwory: wspomniany wcześniej Ablaze, Original Face a także Beauty in Falling Leaves. Każdy z nich ma do zaoferowania coś zupełnie innego, co daje albumowi kompletnie nowej jakości. Opener Ablaze jest najcięższą a zarazem najmroczniejszą kompozycją na płycie. Jego fantastyczne przejścia i niesamowita końcówka sprawiają, że Our Raw Heart już od samego początku sprawia kapitalne wrażenie. A to przecież dopiero rozgrzewka! Kolosalnych „rozmiarów”, najdłuższy na płycie Beauty in Falling Leaves stanowi barwną wizytówkę najnowszego wydawnictwa Amerykanów. Po mroczniejszej pierwszej części albumu przychodzi czas na światełko w tunelu niosące ukojenie. Ten szesnastominutowy hymn wręcz kipi rozradowaniem, a jego pełen nadziei tekst idealnie komponuje się z warstwą muzyczną. Następny w kolejności Original Face jest zdecydowanie najbardziej chwytliwym utworem na albumie. Znacznie wyróżniająca się pod względem szybkości kompozycja, jest idealna na start dla osób, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z twórczością grupy. Warto również wspomnieć o zamykającym wydawnictwo utworze tytułowym, który może nie pozostawia słuchacza w absolutnej emocjonalnej ruinie, jak zrobił to cztery lata temu monumentalny opus zatytułowany Marrow, za to nadzieja i pogoda ducha, które niesie ze sobą ten utwór są nieocenione.

Amerykanie z Yob zrobili to po raz kolejny. Scheidt i spółka udowodnili, że są muzykami najlepszego sortu, a Our Raw Heart stanowi popis ich umiejętności i kreatywności. Oprócz walorów muzycznych album zawiera niezwykle wzruszające i przepiękne teksty, których autentyczność sprawia, że w stosunku do najnowszego dzieła grupy odczuwam ogromny szacunek. Do tego wszystkiego dochodzi przecudnej urody okładka, która idealnie pasuje do zawartości płyty. Co tu dużo mówić, najnowsze dzieło formacji prowadzonej przez tytana Mike’a Scheidta to opus, wobec którego nie wolno przejść obojętnie. Warto było czekać cztery długie lata, gdy końcowy produkt okazuje się tak wyśmienitej jakości. Już teraz mogę śmiało stwierdzić, że Our Raw Heart będzie kandydować o miano płyty roku 2018 nie tylko w moim zestawieniu. Gdy ktoś wychodzi z największego i najgłębszego życiowego bagna, a mimo to udaje mu się powrócić w tak wielkim stylu, jak zrobił to Scheidt, w moich oczach jest niekwestionowanym zwycięzcą. Our Raw Heart dorównuje niemożliwemu, czyli wydanej cztery lata temu perfekcji w postaci Clearing the Path to Ascend. Dlatego też bez żalu po raz pierwszy zdecydowałem się wystawić najwyższą z możliwych not. Mike Scheidt pokonał śmierć, a jego epitafium w postaci Our Raw Heart jest najpiękniejszym pomnikiem muzyka, który dalej znajduje się wśród żywych.

10/10

 

Marcel Szczepanik

Marcel Szczepanik

vocals so poor, like frogs in a moor
guitars like clouds of fruit flies

d e a t h h a m m e r
Marcel Szczepanik

Latest posts by Marcel Szczepanik (see all)

Tagi: , , , , , , , .