Cigarettes After Sex – Warszawa (16.12.2016)

Nie spodziewałam się, że Amerykanie z Cigarettes After Sex będą tak popularni w stolicy. 16 grudnia br. koncert formacji organizowany przez agencję Go Ahead został ponownie wyprzedany do cna (pół roku wcześniej Panowie gościli w Hydrozagadce). Dla mnie  trochę niespodzianka, tym bardziej że traktowałam to wydarzenie raczej jako przystanek na miły wieczór niż zakończenie sezonu koncertowego. I takim ono właściwie było. Koncert mógł być piękny, jak piękny jest repertuar grupy, a przeszedł raczej bez większego echa, głównie przez zepsuty klimat rozgadaną i hałasującą publiką. CAS prezentują dość subtelny sposób wyrażania emocji na scenie, jednak tym razem nie mogłam w pełni poczuć ich muzyki. Raz, że popowo-ambientowe kompozycje najlepiej smakowałyby przy stoliku i szklance dobrej whisky, aniżeli wśród średnio zorientowanej młodzieży jakby zdjętej z taśmy produkcji modnego hipstera (tak się jeszcze w ogóle mówi?). Dwa, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tylko połowa zebranych rzeczywiście wiedziała po co tego wieczoru zjawili się w Proximie. Bywam czasem na koncertach (choć właściwie – czasem nie bywam na koncertach) i zwykle staram się nie zwracać uwagi na sposób spędzania czasu przybyłych poza uczestniczeniem w koncercie, jednak tym razem ów sposób mocno ugodził w moje poczucie estetyki koncertowej. 

Wieczór rozpoczął dość ciekawy, tajemniczy duet Furniture. Skład jest tak tajny, że nie sposób znaleźć o nich żadnych informacji; ślad prowadzi do nieistniejącej grupy Peals z Baltimore, jednak czy Furniture to ich nowy projekt – rzetelnie nie odpowiem. Perkusista plus klawiszowiec z atmosferyczno/ambientowymi aspiracjami niestety w ogólne nie zaczarowali publiki. A szkoda. Panowie byli jednak nie zrażeni panującym w klubie hałasem, a należy zaznaczyć, że prezentowana przez nich muzyka wymagała koncentracji nie tylko ze strony muzyków, ale i oglądających występ. Tylko jedna składowa z tego równania, zdaje się, zdała egzamin. Na pewno warto ich zobaczyć innym razem, w bardziej kameralnym środowisku. Dość dziwnie odbieram samo zwieńczenie tego koncertu – zanim Furniture zakończyli ostatni utwór, na scenę już wkroczyli techniczni, przygotowując instrumenty dla headlinera. Powstrzymam się od komentarza takiej sytuacji. 

no images were found

Cigarettes After Sex pojawili się na scenie już w totalnym harmiderze. Mimo że początkowo z racji trzymanego aparatu przebywałam pod sceną, niestety szum z tyłu cały czas był słyszalny. Skupiając się jednak na formacji CAS, muszę od razu przyznać, że Panowie są profesjonalistami. Nagłośnienie trochę się poprawiło i bujający klimat z niskim, spokojnym wokalem Grega Gonzaleza wprawił w nastrój tę wspomnianą, ukierunkowaną połowę przybyłych. Formacja zagrała najbardziej znane numery z EPki, z Affection, najnowszym K.,  Keep on Loving You i wyjątkowo podkreślonym basem Randy’ego Millera Nothing’s Gonna Hurt You Baby na czele. Gonzalez co i raz dziękował przybyłej publiczności za wsparcie i oklaski, co odbijało się oczywiście aplauzem. Koncert przebiegał sprawnie, żadnych ekscesów nie było, większych emocji niestety też nie.

no images were found

Miałam nadzieję, że chociaż uda mi się zakupić płyty na merchu grup, aby spokojnie w domu wrócić do zagranego materiału, ale dostępne były jedynie…..kasety. Tak jak wspominałam we wstępie, mogło być lepiej, mogło być więcej efektu stonowanej muzyki CAS, jednak porwać się obu koncertom nie dałam. Być może publika z pierwszych rzędów ma inne odczucia (czego serdecznie im życzę), lecz moje pozostają nieco zimne. Żałuję, bo do muzyki Cigarettes After Sex skłaniają się i czarne jak smoła dusze, i przezroczyste jak bańki mydlane duszyczki, i ja przecież też nie samym metalem żyję. 

Do następnego!

Joanna Pietrzak

Joanna Pietrzak

Kosmos, alternatywa, pomieszanie z poplątaniem - szukam i sprawdzam. W końcu jesteś tym, czego słuchasz.
Joanna Pietrzak

Latest posts by Joanna Pietrzak (see all)

Tagi: , , , , , , .