HammerFall + Armored Dawn – Kraków (23.10.18)

Nie będę ściemniał, że jestem miłośnikiem power metalu, a na mej półce stoją wszystkie wydania albumów HammerFall, nie wyłączając wersji winylowych i bootlegów. Sprawa prosta – redakcyjny kolega nie mógł się jednak zjawić na koncercie, więc mając opcję podwózki, nie zastanawiałem się długo. Jak to się mówi: “w domu ludzie umierają”, więc z pewnością lepiej wybrać się na sztukę. Uspakajam jednak oddanych fanów zespołu, że do muzyki mam stosunek życzliwy i potrafię docenić czyjąś klasę, nawet gdy porusza się w rejonach niekoniecznie najbliższych mi muzycznie. A zatem muszę wyznać Wam, kochani fanatycy HammerFall, że Szwedzi po prostu mnie kupili! Czym? Profesjonalizmem, niepodważalnym warsztatem muzycznym, luzem i ilością generowanej energii, która rozruszała publikę i nie pozwalała się nudzić. Naprawdę ich show robiło wrażenie, a ja sam bawiłem się świetnie. Ba, nawet zdarzało mi się podśpiewywać któryś z numerów! Choć nie tak głośno jak młody jegomość, który stojąc obok mnie był w permanentnym amoku, a znając wszystkie teksty na pamięć, nie odpuszczał ani przez sekundę.

Gdy światła sceniczne zaczęły rozbłyskiwać, a talerze perkusji zajaśniały w półmroku krakowskiego klubu Kwadrat niczym ślepia smoka, muzycy z HammerFall uderzyli śmiało wraz z Hector’s Hymn. Publika zaczęła odśpiewywać z zespołem refreny Riders of the Storm oraz Renegade i było wiadomo, że Szwedzi mają za sobą wierne legiony. Cały klub skandował raz po raz nazwę zespołu, a uśmiechnięci muzycy oddawali otrzymywaną energię w dwójnasób. Na szczęście tego dnia nagłośnieniu niczego nie brakowało – było przede wszystkim klarowne, wokal nie gubił się wśród uderzeń sekcji, riffy zabrzmiały mocno, selektywnie, a melodie zostały odpowiednio wyeksponowane.

Pontus Norgren co rusz popisywał się solówkami, a cała kapela imponowała zgraniem i sceniczną prezencją. Joacim Cans doskonale nie tylko radził sobie z wokalnymi, często wysokimi partiami, ale też z pasją dyrygował publicznością, która gromko go wyręczała raz po raz. Nie brakowało niewymuszonych żartów i opowieści, niepsujących jednak dramaturgii spektaklu. Więź muzyków z fanami umacniała się z każdym kawałkiem i z kolejnymi interakcjami. Nie wiem, czy tak po prostu wyglądają koncerty HammerFall, czy może tego dnia rzeczywiście coś “zażarło” ponadprzeciętnie, ale trudno było nie poddać się tym emocjom.

W żadnym też momencie energia występu nie “oklapła”. Zespół trzymał zebranych w stanie ciągłego zadowolenia, czasem jedynie wykrzesując z fanów jeszcze więcej mocy, jak przy hitowym Any Means Necessary albo epickim Crimson Thunder, czy pełnym pasji, chóralnym Last Man Standing. Dzieło zaś wspaniale zwieńczył spory wyimek z klasycznej już płyty Legacy of Kings, której to 20-lecie HammerFall świętuje właśnie w tym roku. Zaczęło się od kawałka tytułowego, skończyło na klasycznie heavy metalowym Let The Hammer Fall. Potem zostały już tylko bisy. Kolejny, rozgrzewający wszystkich hymn Hammer High, wzniosły Bushido i chyba największy hit kapeli, odśpiewany oczywiście chóralnie przez publiczność Hearts On Fire nie mogły nikogo pozostawić z niedosytem.

Cóż, HammerFall na scenie prezentuje się rasowo, z heavy metalowym pazurem. Najmłodsza z fanek, zaledwie kilkuletnia, ze słuchawkami na uszach dumnie wznosiła pięść i śpiewała na plecach taty. Z drugiej strony nie brakowało też siwowłosych już jegomości. Przedział wiekowy był spory, a pozytywna atmosfera w krakowskim Kwadracie przegnała mroki niezwykle chłodnego i słotnego dnia.

Podobało mi się, cóż mam więcej powiedzieć. To jeszcze to nie ten etap, bym nabył na stoisku z merchem specjalną koszulkę dedykowaną polskim fanom, ale kto wie? Może następnym razem?

PS. Choć wsparci reprezentantem Finlandii Brazylijczycy z Armored Dawn mocą rażenia nie dorównali HammerFall (co byłoby tego dnia zresztą niemożliwe), to jednak ich propozycja wydaje się ciekawa. Nie do końca może przekonali mnie do siebie, ale miks power metalowej epickości z dużą dawką heavy metalu, melodii (podanych z wykorzystaniem klawiszy), ale też z thrash i speed metalowymi naleciałościami, pasował dobrze na rozgrzewkę dla gwiazdy wieczoru. Publiczność doceniła ich starania, a zespół też zdawał się zadowolony z przyjęcia.

Fotografie: Łukasz Miętka MNTS

pełna galeria zdjęć z koncertu: HammerFall i Armored Dawn

SETLISTA

Paweł Lach

Od dłuższego czasu pisuje o muzyce (i nie tylko) dla różnych portali. Nie słucha latynoskiego folkloru, a poza tym jest w stanie popróbować wszystkiego.

http://lach.kf-oswiecim.net/
Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

This entry was posted in Relacje. Bookmark the permalink.