HeadShot Five: “Gramy ciężką nutę, ale stylistycznie nie pasujemy do zespołów typu black/death metal”

Gramy ciężką nutę, ale stylistycznie nie pasujemy do zespołów typu black/death metal. To może punk/hardcore? Nie, bo mamy jednak sporo materiału w wolniejszym tempie. Heavy metal? Nie te wokale, riffy też niezbyt klasyczne. Rock alternatywny i pochodne? Tu wracamy do początku, bo nasza muzyka jest zbyt agresywna na takie ramy” – HeadShot Five promuje obecnie swoją najnowszą EP-kę i już pracuje nad materiałem na kolejne wydawnictwo. W jakim kierunku chce rozwijać się zespół i co chłopaki myślę o obecnej kondycji polskiego rynku muzycznego?

Niedawno mieliśmy okazję recenzować Wasz materiał zatytułowany „H5 Black”. Czytaliście recenzję? Co o niej myślicie?

Seba: Autor recenzji napisał tyle dobrego o naszej muzyce, że ciężko mi z tym polemizować. Niezmiernie miło jest, gdy ktoś jest w stanie docenić te setki godzin, które przekuły się w gotowy rezultat. Odnośnie użytej w recenzji nazwy EP-ki, czyli „H5 Black” to tak naprawdę wydawnictwo nie ma żadnej konkretnej nazwy, więc słuchacz widząc grafikę z okładki może sobie interpretować tytuł w dowolny sposób…  i w sumie tak to zadziałało. Co do uwag, to czy w moim wokalu jest dużo Korna?  Nie sądzę, ale trochę jest. Jest też przynajmniej 10 innych wokalistów, o których autor nie wspomina i w sumie też ich nie wymienię, żeby niczego nie sugerować…

Grzegorz: Trudno jest oceniać utwory, których jest się współkompozytorem. Z mojej strony jest mi również bardzo miło, że komuś się to podoba. Z drugiej strony, po takim czasie zawsze myślę, że kilka rzeczy można było zrobić lepiej albo inaczej, czy to na etapie samego nagrywania, czy też na etapie produkcji. Wracając do recenzji, to uważam, że jest całkiem trafiona. Każdy z nas słucha nieco innej muzyki, każdemu podoba się co innego i każdy ma nieco inny pogląd odnośnie naszych utworów. Zaskoczyło mnie porównanie do „Pantery”, ale do „Korna” już nie. Nie ukrywam, że jestem fanem tej drugiej kapeli, w szczególności jej brzmienia z albumu „The Serenity of Suffering”. Osobiście bardzo schlebia mi porównanie do innych kapel takiego kalibru.  Reasumując, w recenzji  podoba mi się to, że autor w naszej grze znalazł aspekty, które mu się podobają. O ile dobrze pamiętam „Into the Storm” oraz „Anger in My Veins” były pierwszymi utworami, które jako HeadShot Five graliśmy na próbach.  Recenzja według mnie merytorycznie jest trafiona, a co do oceny nie chcę się odnosić, bo każdemu podoba się co innego i każdy nieco inaczej będzie oceniał naszą twórczość.

Jaką według Was rolę pełni dziś recenzja muzyczna?

Grzegorz: Uważam, że recenzja muzyczna w dobie dzisiejszego dostępu do Internetu odgrywa bardzo dużą rolę. Po pierwsze pozwala dotrzeć zespołowi do większej ilości słuchaczy, a po drugie poprzez tzw. sprzężenie zwrotne może dać nam jako zespołowi informację, nad czym powinniśmy bardziej popracować lub nawet w jakim kierunku próbować iść z brzmieniem czy kompozycjami.  Z mojej strony lubię słuchać krytyki, bo tylko wtedy jako zespół możemy wspólnie dążyć do poprawienia rzeczy, które najbardziej tego wymagają.

Seba: Trochę tu powtórzę to o czym Grzesiek już wspomniał, bo oczywistym jest, że z naszej perspektywy jest to szansa dotarcia do nowych odbiorców, a to już sporo. Nawet jeśli ocena wydawnictwa w takiej recenzji nie jest najwyższa to i tak liczy się sama możliwość zaistnienia w świadomości ludzi. Faktem jest też, że jeśli krytyka jest konstruktywna to zawsze można też wyłapać powtarzające uwagi i w przyszłości spróbować nad tym popracować. Odnośnie tematu „dziś, a kiedyś” to największa różnica jest chyba po stronie słuchacza, bo jednak kiedyś recenzja miała wpływ na to co kupić/pożyczyć. Teraz jest to natychmiastowe: YouTube, czy Spotify i wszystko wiadomo, często nawet przed przeczytaniem recenzji.

Współczesny rynek muzyczny mocno różni się od tego, jak wyglądał jeszcze choćby 15 lat temu. Jak się w nim odnajdujecie? Jakie widzicie jego plusy i minusy?

Grzegorz: Współczesny rynek muzyczny jest dosyć hermetyczny. Bardzo ciężko jest wejść na wysoki poziom, który pozwoliłby każdemu z nas na realizowanie się tylko w tej dziedzinie. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że  można mieć szczęście, znajomości albo też warunki do realizowania się i zajmowania się tylko jedną rzeczą, a wtedy o wiele łatwiej odnieść tzw. sukces. Druga sprawa to zaangażowanie każdego członka zespołu i poświęcenie często kosztem innych rzeczy. Niestety w Polsce wbrew pozorom ciężko jest o organizację dobrego koncertu nawet za darmo (czyt. dokładając do tego), bo nawet w takich sytuacjach organizatorzy potrafią rzucać kłody pod nogi, i mimo szczerych chęci nie jesteśmy w stanie dużo zrobić.  Z drugiej strony bardzo ciężko dokleić się jako support do innych bardziej znanych zespołów, ponieważ wtedy na przykład dochodzą kwestie umów, organizatorów itd.

Seba: Rynek muzyczny na pewno zmienia się. Wśród młodzieży muzyka rockowa powoli ustępuje chociażby hip-hopowi. Obecnie dużo istotniejsze jest zaistnienie w Internecie, niż występy na żywo (przynajmniej dla zespołów, które dopiero zaczynają), bo coraz trudniej wyciągnąć ludzi pod scenę, jeśli nie ma się wyrobionej marki. Maleje znaczenie wytwórni, studiów nagraniowych. Zaczyna dominować nagrywanie muzyki w domu, nawet kosztem ostatecznego brzmienia. To, że na naszym mini-albumie mamy partie perkusyjne zagrane przez naszego Piotra (a nie automat) dla nas ma znaczenie, ale czy dla słuchaczy?

Co ciekawe i ważne, wciąż bardzo dobrze się ma scena ciężkiego grania. Zespołów nie brakuje, dobrych wydawnictw także. Biorąc z punkt wyjścia ramy gatunkowe, gdzie umiejscawiacie się na tej scenie?

Grzegorz: Jeżeli chodzi o ciężkie granie, to globalnie ma się bardzo dobrze. Jest bardzo dużo młodych, dobrych zespołów. W Polsce mam wrażenie jest nieco inaczej, pod tym względem jesteśmy nieco zacofani, w szczególności jeżeli chodzi o ścianę wschodnią, gdzie najbardziej brakuje dobrych miejsc do gry i ludzi, którzy pomogliby zająć się organizacją takich eventów. Wracając do pytania, to ciężko naszą twórczość umieścić w konkretnych ramach. Jeżeli chodzi o mnie to z pewnością dobrze czułbym się dzieląc scenę z takimi zespołami jak Frontside, Acid Drinkers, Decapitated, Virgin Snatch, NoNe. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się zagrać wspólny gig z jednym z w/w zespołów.

Seba:  Cóż, nawet gdy szuka miejsc do grania na imprezach odbywających się cyklicznie (skupiających fanów konkretnych gatunków muzycznych), jest problem. Gramy ciężką nutę, ale stylistycznie nie pasujemy do zespołów typu black/death metal. To może punk/hardcore? Nie, bo mamy jednak sporo materiału w wolniejszym tempie. Heavy metal? Nie te wokale, riffy też niezbyt klasyczne. Rock alternatywny i pochodne? Tu wracamy do początku, bo nasza muzyka jest zbyt agresywna na takie ramy. Będąc przy temacie to taka ciekawostka. Kiedyś w pewnym serwisie dla „prawdziwych” metalowców pojawiła się relacja z koncertu kilku zespołów. Autor napisał, że w naszej muzyce się nie odnalazł, bo za dużo w tym różnych rzeczy, a tak w ogóle to nie wiemy, co gramy. Tak się składa, że dobrze wiemy, co gramy i nie chcemy być wrzucani do jednego konkretnego worka. Ma to swoją cenę, ale inaczej być nie może.

Co dla Was, jako zespołu stosunkowo młodego stanowi największy kłopot w tzw. „zaistnieniu”?

Grzegorz: Grać regularnie próby, pisać materiał, łapać kontakty to w dużej mierze klucz do sukcesu. W moim odczuciu, nie ma jednej przyczyny, która najbardziej utrudnia zaistnienie młodemu zespołowi. Dużą część z nich wymieniłem już w odpowiedzi na trzecie oraz czwarte pytanie. Najbardziej brakuje miejsc do gry, gdzie można się pokazać szerszej publiczności. Aby to było możliwe na początek trzeba grać jako support przed innym bardziej rozpoznawalnym zespołem. Kolejna sprawa to finanse, wiadomo, że gra kosztuje, mniej lub więcej (w zależności na czym grasz) potrafi pochłaniać sporo pieniędzy.  Jest jeszcze kilka innych czynników niezależnych od zespołów. Reasumując, aby zaistnieć w dzisiejszych czasach na rynku metalowym trzeba bardzo dużą część z w/w rzeczy zrealizować – najlepiej w krótkim odstępie czasu.

Wracając do „H5 Black”. Ta EP-ka, to zaledwie cztery utwory i pracujecie cały czas nad dużym albumem. W jakim kierunku przebiegają te prace? Jak chcecie, by brzmiał nowy LP HeadShot Five?

Grzegorz: Niestety EP-ka liczy tylko 4 utwory. Ubolewamy nad tym jako zespół, ale niestety na tamten czas nasze możliwości finansowe były niewystarczające względem naszych ambicji. Szczerze powiedziawszy to ja podsunąłem pomysł nagrywania w „Perlazza Studio”, i to ja byłem za nagraniem mniejszej ilości utworów, ale w jak najlepszej jakości i warunkach.  Z mojej strony cały czas piszę nowe riffy, zarysy szkieletów nowych kawałków. W ostatnim czasie Seba dużo pomagał mi w pisaniu nowych kawałków, pomimo że nie gra na instrumencie jest w stanie mi przekazać dużo pomysłów i  koncepcji, a ja jestem w stanie zrobić to, o co mu chodzi. Brzmienie albumu to zapewne będzie wypadkowa kilku rzeczy. Na pewno chcę, aby album brzmiał spójnie. Po pierwszych nagraniach wiemy, co można zrobić inaczej już na samym etapie nagrywania, posiadamy nieco bardziej rozbudowany sprzęt, znamy się lepiej. Powinno to też przełożyć się na lepszy rezultat. Z jednej strony nie chcemy brzmieć cyfrowo, co na EP-ce uważam, że nawet nam wyszło, gdyż nie korzystaliśmy z podstawianych sampli czy triggerów na bębny. Z drugiej strony praktycznie każdy teraz z tego korzysta i brzmi to dobrze, więc na tą chwilę ta kwestia dla mnie jest otwarta. Co do albumu, to nie zależy nam na szybkości grania, chciałbym aby kawałki były skoczne, melodyjne i po prostu wpadały w ucho. Osobiście kieruję się właśnie tym przy pisaniu nowych riffów. Mamy nadzieję, że kolejne wydawnictwo będzie liczyło już około 10 utworów i będzie trwało od 35 do 40 minu,t co było satysfakcjonujące dla nas. Utwory cały czas się piszą, ale z pewnością nie wszystkie pomysły ujrzą światło dzienne.

Seba: Czy będzie to pełny album to w sumie jeszcze się okaże. Mam wrażenie, że format EP-ki daje nam obecnie dużo większe możliwości  do eksperymentowania, do pójścia dalej, jednocześnie nie trzymając się kurczowo tego, co już osiągnęliśmy. Jest kilka utworów, które gramy już od dłuższego czasu, a nie zostały profesjonalnie zarejestrowane. Jest też nieco świeżego materiału, który dopiero nabiera kształtu i zaczyna brzmieć jak nowy rozdział. Niekoniecznie te utwory pasują na wspólne wydawnictwo. Niezależnie od wyboru celujemy w minimum 6 utworów do rejestracji.

„H5 Black” produkowaliście sami. Czy podobnie będzie z dużą płytą?

Seba: Jeszcze nie podjęliśmy ostatecznej decyzji. Jeśli będzie to poprzez studio nagraniowe to kluczowe będzie znalezienie takowego, które ma już w swoim portfolio produkcje (zrobione tam od A do Z) o brzmieniu, które będzie można uznać za odpowiedni punkt odniesienia w połączeniu z tym co robimy. Czasami jest tak, że dane studio bierze jedynie niewielki udział w wyprodukowaniu ostatecznej wersji danego utworu. Trzeba mieć to na uwadze. Dochodzą jeszcze kwestie budżetowe, bo żadnego wsparcia finansowego z zewnątrz nie mamy.

Grzegorz: Na pewno będziemy dążyć do tego, aby zajęło nam to mniej czasu niż ostatnio.

Czy album też będziecie nagrywać w Perlazzie?

Grzegorz: Na to pytanie nie jestem w stanie teraz odpowiedzieć, bo kwestia tego, gdzie będziemy nagrywać, to decyzja całego zespołu i (po raz kolejny) naszych możliwości finansowych oraz oczekiwań, co do samych nagrań. W pierwszej kolejności chcemy, aby efekt finalny podobał się nam, a następnie dzielimy się tym z innymi.

Seba: Nie, w Perlazza Studio nagrywać nie będziemy.

Gdybyśmy mieli znów porozmawiać dokładnie za rok – czym chcielibyście się wówczas pochwalić?

Grzegorz: Czym chcielibyśmy się pochwalić? Z pewnością nagraniem albumu i fajnymi koncertami. Uważam, że wszystko przed nami. Jeżeli każdy z nas poukłada swoje sprawy osobiste i każdy z nas będzie w stanie tak samo zaangażować się w granie to nie widzę przeszkód, aby tego nie zrealizować.

Na koniec, kiedy zobaczymy klip do „Into the Storm”?

Seba: Materiał wideo z zespołem mamy już zarejestrowany. Na nagranie czeka jeszcze kilka ujęć typowo fabularnych. Później montaż i post-produkcja. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to najpóźniej z końcem września klip trafi na YouTube.

Tagi: , , .