Proghma-C – “Nie wpisujemy się w żadne ramki”

Proghma-C, trójmiejska formacja, której krążek z 2009 “Bar-Do Travel” przyprawił środowisko muzyczne o głęboki skłon ku świeżej dawce przemyślanego grania na pograniczu szeroko pojętej muzyki progresywnej, właśnie szykuje się do kolejnego uderzenia. A zmiany, jakie Panowie przeprowadzili, to nie małe zaskoczenie. Przede wszystkim szyk grupy mocno się przetasował – pierwszy wokalista Piotr “Bober” Gibner zadecydował o opuszczeniu Proghma-C na rzecz innego projektu, za to jego miejsce zajął Patryk Zwoliński, do niedawna wokalista Bilndead. Dołączył też nowy basista Arek Litkowiec. Z podstawowego składu nie ruszają się za to: gitarzysta Paweł “Smaga” Smakulski i perkusista Łukasz “Kuman” Kumański. “Nowa” Proghma-C zdążyła już wystąpić z nowym (!) materiałem na niemieckim festiwalu Euroblast vol. 11 w październiku ubiegłego roku w towarzystwie m.in. HakenMonuments czy Cynic. Niedługie teasery od dobrych paru tygodni wiszą na oficjalnym profilu fb grupy, a tymczasem nowa płyta nadal nie jest skończona. Mało tego, każdy z nich realizuje się też w innych projektach.

Z Kumanem i Patrykiem spotykam się w ursynowskiej knajpie w połowie września i rozmawiam o planach, zmianach, nadziejach. Panowie jeszcze nie ujawniają wszystkich szczegółów, o które bez skrupułów zapytuję, ale potrafią podkręcić zainteresowanie, oj potrafią. Zachęcam do lektury zapisu rozmowy poniżej.

Witam Panowie! Bardzo mi miło widzieć Was oboje, jako “stare” i “nowe” (bez obrazy), dlatego zaczynamy od samych początków początku. Co oznacza nazwa grupy Proghma-C? Co to w ogóle jest?

Kuman: O, już dawno takich pytań nie było. Ta nazwa nie ma konkretnego podtekstu. Smaga kiedyś wymyślił, że to jest maszyna do robienia muzyki progresywnej? Coś ogólnie dziwnego wyszło właśnie od Smagi, coś kwaśne, on pewnie już sam nie kojarzy o co mu konkretnie chodziło. Miał jakiś lot, coś mu się przyśniło.
Patryk: Ktoś kiedyś napisał, że to jest “progressive machine number C”. Jakaś strasznie zamierzchła sprawa.

Ok, ale zostało, maszyna c (bardzo mi się podoba), Proghma-C, przykleiło się i nie ma jakiegoś szczególnego kontekstu.

Patryk: No ale może w końcu dorobimy do tego jakąś historię.

5

W jakim stylu gra Proghma-C? Często przypina się do Was metkę rocka progresywnego, metalu progresywnego. Jak się do tego odnosicie? Co sądzicie ogólnie o klasyfikacji muzyki dzisiaj?

Patryk: Nie szufladkujmy. Nie ma żadnego sensu szufladkować tego zespołu czy innych, które są, powiedzmy sobie, eksperymentalne, szukają nowych rozwiązań, nowych dźwięków.
Kuman: Dokładnie tak. Na siłę można by powiedzieć, że w jakiś sposób jest to progresywna muzyka, ale też nie w klasycznego tego słowa znaczeniu. Nie jesteśmy pochodną Dream Theater i Porcupine Tree, ani wypadkową takiego grania. Wiele kapel można określić mianem progresywnych – od Shining (chociaż tu też nie wiem) po Massive Attack.

Czyli wszystko, co nie ma klasycznego układu utworu, to będzie progresywne, czy tak?

Kuman: Powiedzmy. Ale to też będzie uproszczenie, dla niektórych może w jakiś sposób krzywdzące. Jednak lepiej nie klasyfikować.

Więc jak nakierować słuchacza na Wasz styl grania? 

Patryk: Ale nie trzeba nakierowywać. Jeśli ktoś usłyszy i uzna, że mu się podoba, to dobrze. Generalnie może to wrzucić do jednej, wielkiej szufladki z napisem “muzyka rockowa”. I tego się trzymajmy.

Albo “gitarowa”(śmiech).

Patryk: Gitarowa i załatwione. Dalej w to brnąć nie ma sensu.
Kuman: Dobra, niech będzie, że eksperymentalna. Powiedzmy. Nie. Nie do końca.

No to spróbujmy jakkolwiek podsumować. Można na przykład wyczytać, że to pomost między Meshuggah a Toolem i tym podobne.

Kuman: No tak, łatkę “polskiego Meshuggah” też nam na siłę przypinano. Wystarczy, że zagramy w jakieś nieparzyste podziały i jest: polskie Meshuggah. Jeszcze parę lat temu nagminnie tak o nas mówiono. Teraz zespołów grających w niejednoznacznym stylu jest dużo, dużo więcej, a uproszczenia i tak się pojawiają: grasz smutne, powolne riffy to jesteś Neurosis. Dziennikarze od zawsze szukają porównań. I rzeczywiście, ze względu na wokalizy Bobra byliśmy też podpinani pod Toola.

Co wyraźnie jest nie trafione. Osobiście mam zawsze problem z tymi dziennikarskimi łatkami, bo szybko można się zdziwić. Akurat odnośnie Toola, przeczytałam ciekawą recenzję, w której autor zwraca się z prośbą/pytaniem, czy w ogóle jest ktoś, kto słyszy choć odrobinę muzycznie Toola w Proghmie-C, a jeśli tak, to niech się zgłosi i jasno to wytłumaczy.

Kuman: To i do mnie! Też chętnie bym się czegoś o nas dowiedział (śmiech)! My nie dążymy do żadnych porównań. Nie wpisujemy się w żadne ramki. Jeśli ktoś będzie potrzebował sklasyfikowania, to sobie to sklasyfikuje.

Dobrze, styl zostawiamy w spokoju. Meritum: jak Wyście się zorganizowali, jak doszło do takiej kolaboracji? Patryk, nie chce pytać o powody odejścia z Blindead, ale dlaczego akurat Proghma-C? Z tego co wiem, znacie się nie od dziś.

Patryk: No cóż. Pewnego dnia Łukasz do mnie zadzwonił i umówiliśmy się na rozmowę, “tak zwaną” (śmiech). Na poważnie – w zeszłym roku, w okolicach wakacji, Łukasz zapytał, czy mam ochotę i czas, żeby spróbować popracować z Proghmą. Na początku myślałem, że chodzi o jeden utwór, bo dostawałem swego czasu różne propozycje z prośbami o gościnny występ. A że znamy się od dosyć dawna i sympatycznie jest, oczywiście się zgodziłem! Ale bodajże po drugim telefonie okazało się, że tu chodzi o full time robotę. I tak mniej więcej około września omówiliśmy na spokojnie szczegóły tzw. współpracy – jak to się ma do obecnego stanu rzeczy, co ja mogę dać, czego oni oczekują. Tak naprawdę takim pierwszym goalem był koncert na festiwalu Euroblast w Kolonii, który Proghma-C miała już zaklepany i bardzo chcieli tam wystąpić. Trzeba było przygotować ok. 30min materiału. I od tamtego czasu działamy, i powoli kończymy ten płytowy nasz pierwszy dorobek.

Blindead to już temat definitywnie zamknięty?

Patryk: Tak. Teraz nie zadzwonię: “a może jednak wrócę”. To jest zamknięta sprawa, nie czuję już związku z tamtym etapem. Nie tęsknię. Skłamałbym, jeśli bym powiedział, że nie tęsknię za muzyką. Ale skończyło się, pozamiatane, oni mają swoje, ja swoje, układ idealny. Jest Proghma-C.

Oczywiście porównań chyba nie da się uniknąć. Nowy Blindead wychodzi już jesienią tego roku.

Kuman: Na pewno porównania będą – jak Patryk tam, a jak tu. Może pojawią się też nowi słuchacze zainteresowani taką zmianą. Nasza muzyka jest jednak kompletnie inna. Nie mamy spiny w tym temacie.

Wracając do występu na Euroblast: opowiedzcie coś więcej. Jak to było? Proghma-C przygotowała coś wcześniej i Patryk się podłączył pod jakiś szkielet? Czy zagraliście stary materiał?

Kuman: Na festiwal planowaliśmy jechać z nowym materiałem. Ale po drodze…

Prosto z mostu: co się stało z poprzednim wokalistą? Kulisy.

Kuman: Tym razem to do mnie zadzwoniono. Bober uznał, że nie czuje nowego materiału, nie odnajduje się już w tym, niekoniecznie chce iść w takim kierunku. Absolutnie nie na zasadzie “fuck off”, nie. Oczywiście mógł z nami dograć kilka uzgodnionych koncertów, ale już, rozumiesz, na siłę. I generalnie to jest dla mnie w porządku, zagrał w czyste karty, jak najbardziej. My byliśmy wtedy w trakcie zamykania nowego materiału, więc siłą rzeczy i wydarzeń chcieliśmy dokończyć owe nowe rzeczy już z Patrykiem. Intensywnie się spięliśmy w dwa miesiące, żeby wystąpić właśnie na Euroblast.

Patryk, Ty znałeś w ogóle materiał przed festiwalem? Skoro na poważnie planować zaczęliście we wrześniu…

Patryk: Stary tak, nad nowym usiedliśmy już wspólnie.

To ile nowych kawałków zagraliście na Euroblast?

Kuman: Jeden.

Ale długi chociaż?

Patryk: Wiesz, to jest właśnie to. Ten jeden numer trwa ponad pół godziny, więc ciężko nazwać go tak naprawdę “jednym”, tudzież “jedną piosenką”.

Jest jakiś zapis tego występu?

Kuman: No właśnie, bo tu musimy się pochwalić i uściślić fakty. Chcieliśmy wypuścić ten długi “numer” wcześniej, udostępnić szerzej i już mocno się do tego przymierzaliśmy, pisaliśmy na swoim oficjalnym profilu facebookowym itp. Ale kiedy wydawca go usłyszał, okazało się, że mamy po prostu robić płytę do końca. Dlatego trochę sprawa się wydłużyła.
Patryk: Tak, skończyliśmy nagrywać, prawie wszystko było uzgodnione, została tylko typowo studyjna produkcja. No więc byliśmy pewni, że za chwilę to wrzucimy gdzieś w sieć, na zasadzie na przykład takiej, że dajesz jednego centa albo dziesięć dolarów. A teraz będzie już więcej niż jeden cent, bo będzie cała płyta.
Kuman: Ale to chyba lepiej! Będzie więcej materiału, normalna długogrająca płyta.
Patryk: Lepiej, tym bardziej że też tu zamkniemy sobie pewien etap. Zespół w tym składzie zamknie za sobą jakieś drzwi i zaczniemy robić zupełnie nowy materiał. Ma to dużo sensu, zwłaszcza, że ten długi “numer”, też ma swój czas. Ten “smród” jakiś okres się ciągnie. Już możemy to odfajkować.

Dobrze, ale powiedzcie szczerze: ten numer jest zamknięty, amen. W poprzednich wywiadach zdradziliście, że poprzednia płyta powstawała na zasadzie jammowania.

Kuman: Już go nie będziemy wydłużać (śmiech). Tak, jest zamknięty, potwierdzam. Wiesz, na początku ten numer trwał 7 minut i przedłużał się w nieskończoność. Smaga dzwonił z ochoczym “dorobiłem, dorobiłem” i jak zaczęliśmy grać próby, to już miał 20 minut. A potem Patryk jeszcze coś zaśpiewał, dokładaliśmy wciąż nowe pomysły, i tak się wyciągnęło do 30 paru minut.

Czyli przez te 30 minut wokalnie też się dzieje?

Patryk: Nie, mnie tam nie ma (śmiech), mówię “dzień dobry” i “do widzenia”. No oczywiście się dzieje i jest mocno różnorodnie, coś trzeba było z siebie wykrzesać. Jest wachlarzyk z mojej strony. Trzeba było urozmaicić, nie tworzyć na jedno kopyto. Myślę, że jest czego słuchać. Tam jest dużo warstw, elektroniki, gitar. Dosyć bogato.

Ciekawość sięga zenitu. Macie datę premiery singla, płyty?

Patryk: I tak ma być. Premiera planowana jest na początku przyszłego roku, ale nie chciałbym rzucać jakimiś datami, bo tu wszystko może się zmienić. Jesteśmy nadal w fazie przygotowań do wydania.

Skoro mowa o całości, to jaki jest pomysł na tę płytę? Koncept? Rozumiem, że teksty napisze “nowy”.

Patryk: Tak. Co do konceptu wszystko może się jeszcze pozmieniać, zarówno tytuły, jak i całościowe opracowanie, dlatego szczegóły później.

Rzućcie  trochę więcej światła na ten nowy materiał. 

Kuman: Na pewno będzie więcej elektroniki – w porównaniu do pierwszej płyty. Momentami materiał będzie prostszy, bardziej skuteczny, mocniejszy, a momentami może nawet popowy. Dalej czujemy, że to nasza muzyka. Słychać, że to my. W ogólnym charakterze zmiana wokalisty bardzo dużo re-definiuje. Patryk też może zrobił rzeczy, które pierwszy raz robił. No jeszcze chwila cierpliwości i będzie wszystko wiadomo. My się cieszymy z tego materiału, będzie fajnie.

Kto Was produkuje?

Kuman: Sami się produkujemy, tak jak teraz. Ale wydawcą jest Mystic.

Nad poprzednią płytą czuwał w całości Szymon Czech (nieodżałowany). Tym razem kto się podejmuje tego zadania?

Kuman: Wszystko w toku. Damy tę informację, potwierdzimy, ale jeszcze nie teraz.

Porozmawiajmy chwilę o promocji. Jak widzicie dzisiejszy sposób na formę promocji zespołów, taki jak Wasz – mam na myśli zupełnie nie mainstremowy. Co myślicie o występach w telewizji? Ma to w ogóle jakieś odniesienie w dobie Internetu? Na przykład programy typu “talent show” – warto się tam pokazać?

Patryk: Wiesz co, ja w ogóle nie mam żadnego pojęcia o takich programach w telewizji. Znam Voice of Poland, bo Nergal zaprosił mnie tam z córką na widownię, żeby sobie obejrzeć. Nie mam żadnego jednak odniesienia, bo nie wiem jak to wygląda naprawdę. Z zewnątrz to taka fabryka telewizyjna, show. Mam wrażenie, że bardziej zabawa polega na tym, żeby podbijać oglądalność pewnymi dramatami, niż szukać talentów wokalnych czy muzycznych. Jasne, przebijają się stamtąd jacyś wartościowi ludzie, np. kolega Damian (Ukeje – przyp. red.), który za chwilę wydaje płytę, a też trochę to trwało. Na pewno da się zauważyć osoby, które wcześniej nie miałyby szansy się pokazać. Ale to jest jednak taka machina, nie przepadam za tego typu programami, wszystko może być ustawione.

A fora internetowe, media społecznościowe? Nieodzowna forma promocji czy dodatek? Zastanawiam się, jaki macie pogląd na tego typu sprawy – jesteście na facebooku, działaliście na myspace swego czasu, ale nie więcej.

Patryk: Jest facebook i inne internetowe media, i trzeba tego używać. Tak teraz wygląda nowoczesny świat medialny, tak naprawdę telewizja to totalny przeżytek, a dla młodych ludzi już na pewno. Głównym medium na świecie jest jednak Internet, czy “youtuby”, czy właśnie “facebooki”, i tam faktyczne promocje mają rację bytu.

Spotykam się czasami z takimi opiniami, że jeżeli ktoś szuka danej muzyki, to ją znajdzie. I wcale nie trzeba się promować, a już z pewnością nie trzeba chodzić do telewizji. 

Kuman: Tak jest z niektórymi rodzajami muzyki.
Patryk: My do telewizji na pewno nie pójdziemy. Muzyka, którą wykonujemy, to nie jest muzyka do telewizji, tak mi się wydaje. Nawet jeśli wybierzemy czy okroimy ją do pewnych “ładniejszych” momentów. W tym wypadku wpychamy się do szufladki zespołów undergroundowych mimo wszystko. Dla mnie światła ramp, telewizja, to jest mainstream i tam nie mamy czego szukać. Robimy, to co kochamy, to co lubimy robić, powoli, bez nacisków.
Kuman: Tak, tym bardziej że mieliśmy taki trudny moment po wydaniu pierwszej płyty. Chcieliśmy szybko zrobić następną, było jakieś niezdrowe ciśnienie, to nas trochę zniszczyło. Musieliśmy podejść do tego inaczej. Z takiej potrzeby istnieje ten zespół, żeby nam wszystkim było z tym dobrze. Nikt na nikogo nie skacze.

Muzyka dla Was czy dla publiki? Jak to jest?

Kuman: Najpierw my jesteśmy zadowoleni, a jak spodoba się jeszcze komuś, to jeszcze lepiej. Jeżeli są ciary, to przyjmujemy dany moment i jedziemy dalej. Nikt nam nie narzuca tempa. Nie musi.

Jeśli promocja tradycyjna, to jakieś plany na przyszłą trasę koncertową?

Patryk: Tak, na pewno uda nam się zagrać parę koncertów na początku przyszłego roku przy okazji wydania płyty. I to nam promocyjnie wystarczy. Podoba mi się to, i dlatego jestem w tym zespole, że nie ma parcia. Nikt nikogo nie ciśnie, że musimy zawojować to czy tamto. Nie ma nic na plecach. Gramy, bo to lubimy. I każdy z nas ma swoje zajęcia, hobby, inne zespoły. Nie chciałbym nazywać tego zespołu projektem, może nie aż tak, a może właśnie tak.
Kuman: Trochę będziemy zobowiązani do zagrania trasy i zrobimy to z przyjemnością. Ale to też trzeba rozgraniczyć – każdy z nas ma swoje życie, to już nie są czasy traktowania życia w trasie priorytetowo. Na pewno spróbujemy zagrać na ciekawych festiwalach, mamy dobre kontakty z różnymi organizatorami. Na razie to by było na tyle.

Bardzo dziękuję za info i do zobaczenia na koncertach!

7

Autorem zdjęć jest Roman Przylipiak 

Joanna Pietrzak

Joanna Pietrzak

Kosmos, alternatywa, pomieszanie z poplątaniem - szukam, sprawdzam, przepadam, odkładam.
Skontaktuj się ze mną: joanna@kvlt.pl
Joanna Pietrzak

Tagi: , , , , , , , , .