Dagorath „Dagorath” (2016)

Dziś będzie krótko, za to bardzo treściwie. A to dlatego, że trwająca niewiele ponad dwadzieścia minut płyta to niezbyt wiele jak na pierwsze oficjalne wydawnictwo bydgoskiego Dagorath. Niemniej argumentów za przysłuchaniem się temu krążkowi było aż nadto.

Po pierwsze mnie – smakosza strawy tolkienowskiej uderzyła nazwa zespołu. Jasne odniesienie do „Bitwy Bitew” z Silmarillionu wydawało się jasne i oczywiste. Co prawda natrętnie nasuwało mi na myśl, że oto narodził się kolejny Summoning czy Emyn Muil, postanowiłem jednak nie zrażać się tymi skojarzeniami. Po drugie kapela, która nie istnieje nawet w metalowej encyklopedii to rzadkie zjawisko, które często pociągają za sobą bardzo smakowite odkrycie. Trzeba więc było działać.


5 kawałków, które zawiera czarne pudełko można chyba spokojnie porównać do pięciu szybkich lewych prostych spadających trochę bez ostrzeżenia na zadziwione lico słuchacza. Cztery utwory pochodzą wprost z piekła bydgoskiego a jeden, stosując bardzo wysublimowaną hiperbolę, z Norsk Helvete.

Po epopeicznych pompatycznych konstrukcjach nie ma śladu. Jest za to stuprocentowy surowy i brutalny Black Metal, który na szczęście utrzymuje się bardzo sprawnie w okowach zgrabnych linii melodycznych i logicznych wątków przyczynowo skutkowych. I choć sekcję rytmiczną byłoby bardzo, ale to bardzo trudno zaliczyć do zjawiskowych czy choćby intrygujących, to do tej płyty perkusja pasuje jak z żurnala. Dużo szybciej zwraca się uwagę na jadowity i spływający pianą niczym pysk wściekłego psa wokal. Przyznać trzeba Witchslaughterowi, że do swojej pracy podszedł z sercem wyrwanym z piersi, jeszcze ciepłym, dymiącym i drgającym na zakrwawionej dłoni. Rolą gitary jest uspokajanie tego surowego i nieheblowanego duetu i to chyba właśnie Warped Blasphemerowi zawdzięczać można bardzo przyjemny odsłuch całości dokonań grupy. I choć sformułowanie przyjemny Black Metal brzmi nieco oksymoronicznie, ta konstrukcja muzyki zdaje egzamin śpiewająco i w pierwszym terminie. Na uwagę zasługują tu chyba wszystkie utwory, nawet Sexual Bloodgargling Gorgorotha, do którego w oryginale przez ponad 20 lat słuchania BM jeszcze nie zdążyłem się przekonać. A to chyba argument koronny, żeby wklepać odpowiednią stronę i nabyć przedmiotowy krążek.

Ocena: 8,0 / 10.

Latest posts by Maciek Masta (see all)

Tagi: , , , , , , .